#I0iOs
Odkąd pamiętam traktowałam swoje stopy jako najgorszą część ciała. Nie podobały mi się i nie chciałam na nie patrzeć. Mimo dokładnego mycia wydawały mi się wciąż brudne i unikałam dotykania ich w ciągu dnia, chodziłam tylko w skarpetkach, nie miałam nawet sandałów czy innych tego typu butów, aby uniknąć odkrywania ich. Myślę, że to spowodowało u mnie obrzydzenie do fetyszystów stóp. Nie rozumiałam ich, ale też traktowałam takie osoby neutralnie. Taką mają naturę i nic się z tym nie zrobi. Tak jak ja ich nienawidzę, tak oni je uwielbiają.
W końcu poznałam świetnego chłopaka. Dobrze się dogadywaliśmy, mogliśmy rozmawiać godzinami. Traf chciał, że jego największym fetyszem są właśnie stopy... Początkowo mnie to brzydziło, ale nie chciałam przez to zrywać z nim kontaktu. Coś podkusiło mnie, abym wysłała mu fotkę gołych stóp, nie wiem nawet co. Bardzo mu się spodobały, a ja przy tym miałam świetną frajdę. Od tego jednego zdjęcia wszystko się zaczęło. Jesteśmy teraz razem, dzięki niemu zaakceptowałam stopy, jak i całe swoje ciało, nie brzydzę się ich, uwielbiam robić mu nimi dobrze i jak podnieca się patrząc na nie, a lizanie i pieszczenie stóp sprawia mi większą przyjemność niż innych, bardziej intymnych miejsc. Dodatkowo lubi moją największą zmorę - okropną bliznę na brzuchu. Zrobił z niej sobie "drogowskaz" i wie po ciemku ile jeszcze zostało do rzeczy, które go interesują. Raz też posłużyła za miejsce na wiecie co i było przy tym dużo śmiechu, bo trafić w nią nie było tak wcale łatwo. Szczególnie gdy musiał prać postrzeloną firankę :D
Do zaakceptowania siebie, zrozumienia, że ja też mogę być piękna i porzucenia ubrań, pod którymi się ukrywałam, nie był mi potrzebny żaden psycholog ani kosztowna terapia. Wystarczyło poznać odpowiednią osobę, która pokazała, że największa wada może być zaletą. Jestem mu bardzo wdzięczna za to i mam nadzieję, że inni też trafią na te właściwe osoby :)
Wiesz co... mam wrazenie, ze ten drogowskaz, lizanie stop i strzelanie do blizny to rzeczy, ktore slodkie i zabawne sa tylko dla was i, jak zreszta wszystko co robicie w lozku, powinno pozostac miedzy wami.
Zdecydowanie jest to opisane w sposób wręcz obrzydliwy..
To ten sam troll co od bazienki (tych słabszych czepliwych wyznań, bo bazienke ewidentnie trolluje więcej niż 1 osoba) i reszty wyznań o stopach. Te zmyślone wyznania i serie na jakiś głupkowaty temat to prawdziwa plaga. Pedo-tatuś, sikacz, antypsiarz... Zastanawia mnie czy to robi ktoś znudzony czy to jest celowe działanie w celu rozkręcenia strony? Mnie osobiście to irytuje, bo wole napisać prawdziwe wyznanie, choćby i o ślubie kotów ( xD ) niż zmyślać takie stereotypowe badziewie z tanim, pseudokontrowersyjnym elementem.
@Retiro problem w tym, że to prawda...
@Reditt, ojej, to przepraszam, zwracam honor i daje lajka. Tyle tu było ostatnio trollerskich wyznań o stopach, że nabrałem uprzedzeń. ;)
@Retiro mi chyba umknęły 🤷♀️ nie byłabym sobą jakbym nie napisała tych zboczonych rzeczy 😂 miałam jeszcze kilka, ale uznałam, że to byłaby przesada, bo nie o to w tym chodzi.
To, o ślubie kotów było fajne :D
Hvafaen - człowiek tak jest skonstruowany, że potrzebuje aprobaty innych osób. Po prostu. Im zdrowszy psychicznie człowiek tym mniej tej aprobaty potrzebuje, ale i tak chcemy się podobać nie tylko sobie.
Nigdy w życiu nie przekonam się do stop. Obrzydzają mnie moje a cudze to w ogóle koszmar.
Też tak mam. Uważam je za najbrzydszą część ciała. Bleee.
Zbyt małe stopy to też problem.
No i to by się zgadzało. Jestem mała i mam małe stopy :/
E tam, stopy są okropne i żaden fetyszysta nie przekona mnie, że jest inaczej.
Jak miałam 10-12 lat to kompletnie nieświadoma tego co robię wysyłałam zdjęcia stóp jakiemuś typowi z aska... kurwa obrzydliwe.
Wyznanie o tym, że lekiem na całe zło jest znalezienie sobie faceta 🙄
Nie tyle znalezienie faceta, co znalezienie faceta który jej uświadomił, że cała jest piękna i nie musi się niczego wstydzić.
*znalezienie odpowiedniej osoby przg której docenimy siebie. Może być to koleżanka, dziewczyna, chłopak, przyjaciel, nie wiem, pies.
Ja tam nie wiem, moje stopy po całym dniu chodzenia tak śmierdzą, że nawet po umyciu mam wrażenie smrodu. A nie jestem stopofobem.
Ja też tak miałam, ale ja mam strasznie przeczulony węch, wydaje mi się, że godzinę po prysznicu znowu cała śmierdzę. Tylko że nikt tego nie potwierdza.
Antyperspirant do stóp pomógł, polecam.
Dlatego jak ci ktoś mówi że musisz się zmienić żeby się podobać to trzeba taką osobę poslac na drzewo. Jak znajdzie się kogoś właściwego to i tak zostanie się w pełni zaakceptowanym. No chyba że zależy człowiekowi żeby być z kimkolwiek, wtedy taka zmiany mają jakiś sens (o ile są w ogóle możliwe). Natomiast nawet wtedy trzeba sobie zadać pytanie czy w takiej trochę sztucznej relacji w której nie ma 100% akceptacji jest sens być. Bo jeśli coś się posypie to można nagle zostać samemu skoro nie spełnia się oczekiwań drugiej strony. Natomiast to które ryzyko chce się podjąć (dłużej szukać a w najgorszym razie nie znaleźć, czy znaleźć szybko ale ryzykować warunkową relacje) to już zależy od osobistych preferencji. Byleby podjąć taką decyzję z pełną świadomością konsekwencji.
niestety nie jestem tym chłopakiem
Okeeej, a co zrobisz, jak Cię facet rzuci, bo... cokolwiek? Znowu będziesz "ta brzydka"? A jak się Tobą zachwyca, to jesteś "ładna"? Bo ktoś tak powiedział, tak Cię sklasyfikował? Wiesz, że to niebezpieczne, uzależniać poczucie własnej wartości od innego człowieka?