#Hy5iM
Chłopak opłaca mieszkanie, a ja utrzymuję dzieci. Starsze dziecko nie jest jego. W tym roku miało komunię oraz bardzo dużo kosztowała mnie wyprawka szkolna dla niego. Młodszy poszedł do przedszkola, za które również ja płacę. Dużo pieniędzy wydałam też na rozpoczęcie działalności. Zanim pospłacam najgorsze długi, minie jeszcze kilka miesięcy lub dłużej. To pierwsza sprawa, która spędza mi sen z powiek.
Kolejna – mój chłopak ma problem z alkoholem. Albo nie pije wcale, albo pije ciągiem kilka dni. Nienawidzę go wtedy z całego serca i najchętniej odeszłabym. Kłamie mi w żywe oczy, że nie pił, a ja mam alkomat już w oczach... Sama przez to nawet piwa nie wypiję, tak mi się źle kojarzy. I tak szczerze to nawet nie wiem, czy kocham swojego chłopaka. Byłam po prostu dłuższy czas sama, z żadnym facetem mi się nie układało, więc wzięłam, co było. Przed odejściem powstrzymują mnie dzieci, które są mocno do niego przywiązane, i rodzice, którzy go lubią.
W zeszłym roku poznałam kogoś za jego plecami i straciłam głowę – chciałam porzucić całe dotychczasowe życie dla niego. Tamten facet też miał kogoś i niestety, postanowił pozostać z obecną partnerką, choć później nie raz, nie dwa, pisał do mnie, prosząc o szansę, po czym znów urywał kontakt.
Wiem, że był to błąd, bo po pierwsze zdradziłam chłopaka, a po drugie wzięłam się za kogoś zajętego, nie wiem, co miałam wtedy w głowie. Faktem jest to, że nadal myślę o tamtym chłopaku i zastanawiam się, co by było, gdyby jednak nam się udało, czy byłabym szczęśliwsza. Nie potrafię zapomnieć o uczuciu, jakim go darzyłam.
Rozmyślam nad tym, czemu nie wybrał mnie, o tym, czego mi brakuje.
Mój chłopak wybaczył mi zdradę i choć wypomina mi ją przy ostrych kłótniach, to nadal twierdzi, że mnie kocha i chce ze mną być. A ja, zamiast się cieszyć, że wybaczył mi mój błąd, to jestem apatyczna, bez emocji, bierna. Jest mi już wszystko jedno.
Chyba naprawdę uwierzyłam w to, że nie zasługuję na nic lepszego. I tkwię tak sobie w tym stanie już dłuższy czas, zastanawiając się, jak to się skończy. Jestem bardzo nieszczęśliwa.
Przede wszystkim zacznij się zabezpieczać, żebyś nie zrujnowała doszczętnie życia swojego i życia tych dzieci, które już masz. Źle wybierasz partnerów, działasz pod wpływem impulsu, bo ktoś okazał trochę zainteresowania. Chcesz zmieniać całe życie dla kogoś, kto ma cię gdzieś. Przydałaby się terapia.
Zamiast szukać kolejnej miłości, na razie skup się na dzieciach i pracy.
Czemu tamten chłopak nie wybrał ciebie? Pobudka. Masz dwójkę dzieci z różnymi facetami. Trudno będzie znaleźć wartościowego mężczyznę, który to zaakceptuje.
Czy masz zabezpieczone alimenty na pierwsze dziecko? Możesz wrócić do rodziców? Związek z alkoholikiem to nie jest dobry przykład dla dzieci.
Strasznie sobie nabałaganiłaś w życiu. Może narazie skup się na wyjściu na finansową prostą, potem zastanów się nad swoim związkiem czy chcesz go kontynuować, a dopiero po rozstaniu weź się za układaniem sobie życia z innym, nie pierwszym lepszym partnerem. Ciężko postarzać wszystko naraz porządnie, to się po prostu nie da, tym bardziej, że masz 2 dzieci do zaopiekowania się. I to takich małych, one powinny stanowić priorytet.
Po pierwsze wiej od alkoholika! On się nie zmieni a tylko zmarnuje Ci życie.
Po drugie: zanim zafundujesz sobie kolejne dziecko może załóż wkładkę czy spiralę, żeby choć trochę stanąć na nogi zanim znów kogoś poznasz.
Po trzecie: zanim znów trafi Cię piorun miłości skup się na firmie. Bardziej niż nowego chłopa potrzebujesz stabilizacji finansowej. Mając kasę na utrzymanie siebie i dzieci będziesz mogła być bardziej wybredna w wyborze partnera, nie łapać się tego co się akurat nawinie.
Trzymaj się i powodzi! Jesteś młoda, ogarnięta i masz dla kogo się starać!