Byłam transpłciowym mężczyzną przez kilka dobrych lat. Byłam badana przez kilku psychiatrów i miałam jakieś cztery zaświadczenia o swojej transpłciowości na papierze. A teraz? Od roku czuję się ponownie kobietą. Nie jestem już mężczyzną ani osobą niebinarną. Nie wiem, co się stało, ale cieszę się, że nie przeszłam operacji.
Dodaj anonimowe wyznanie
Najważniejsze żebyś czuła się komfortowo z tym kim jesteś <3
Mnie zawsze dziwi jak to jest "czuć się kobietą" czy tam mężczyzną. Serio, jakoś jestem sobą i nie zastanawiam się, że "Hej, stuprocentowy ze mnie facet".
Pewnie chodzi o to że jak w szafie wisi ubranie Twoje i żony/siostry/mamy, to nie masz rozterek które założyć tylko bierzesz swoje, męskie ubranie (choćby tamte rozmiarowo też pasowały). A także nie masz myśli romantycznych czy erotycznych z jakimś innym kolesiem, choć z kobietą takie miewasz. To chyba o to chodzi.
A powinnaś mieć zaświadczenie o zaburzeniu osobowości i jakieś skierowanie na psychoterapię czy cokolwiek co ci to skalibruje razem co się rozjeżdża. Zamiast tego mamy tu nowomowę że aż trudno się połapać kto kim/czym jest, dodatkowo jakieś niespójności zaimkowe.
Cokolwiek sobie myślisz o tej wypowiedzi to jest ona spójna zaimkami - cały czas autorka pisze używają zaimków żeńskich. A tak przy okazji jakie masz kompetencje do wstawiania diagnoz o zaburzeniach osobowości?
Rozumiem że Ty masz kompetencje by sugerować, że dysonans na linii soma/psyche nie świadczy o zaburzeniach? Albo że są to zaburzenia somatyczne (dostałom nie takie ciało z którym się identyfikuje w poniedziałki o 20:08, buuu) a nie zaburzenia psychiczne? Ze względu na anonimowy charakter strony nie będę pytał o tytuły naukowe, podpowiem jednak że Wyższa Szkoła Naklejania Żelowych Paznokci nie pozycjonuje Cię wysoko w rankingu autorytetów.
Dragomir, no szkoda tylko, że przez lata żadna psychoterapia ani żadna inna metoda nie pomogła w leczeniu dysforii płciowej, tylko tranzycja. Naprawdę myślisz, że osoby trans nie wolałyby po prostu przejść psychoterapii i zacząć się czuć na swoją płeć? I uwaga: dysforia płciowa sama w sobie jest kwalifikowana jako zaburzenie, ale transpłciowość już nie. Znaczy się dysforia płciowa jest diagnozowana jako stan wymagający wsparcia. A i osoby trans przed tranzycją muszą pójść do psychiatry (autorka sama wspomina o badaniu przez kilku psychiatrów), żeby w ogóle móc przejść tranzycję. Nie wejdziesz sobie ot tak ulicy i nie zrobią ci tranzycji. Jeśli osoba trans ma też inne zaburzenia, np. depresję, to najpierw tym trzeba się zająć. A psychoterapia jest jedną z metod leczenia depresji. Psychoterapia jest tutaj fundamentem – pomaga bezpiecznie przejść przez trudny proces dysforii, radzić sobie ze stresem mniejszościowym oraz przygotować się psychicznie do kolejnych etapów tranzycji. Jednak samej dysforii płciowej nie wyleczy, to wyleczy tylko tranzycja. Przynajmniej na obecny stan wiedzy medycznej. Jeśli uważasz że istnieje psychoterapia, która może wyleczyć dysforię płciową albo inna metoda nie wymagająca brania hormonów ani poddania się operacji, to się pochwal. Osoby z dysforią na pewno chętnie skorzystają. A ty będziesz sławny, dokonując czegoś, co nie udało się psychiatrom na całym świecie przez lata. XDDDD
A gdzie Ty tu widzisz jakieś zaburzenia osobowości? Chyba że sugerujesz jakąś skrajną postać osobowości zależnej?
Dragomir, a co Ty do mnie bijesz? Ja nie udaje psychologa, nie jestem tak zarozumiała, żeby pisać komuś na podstawie wyznani czy ma zaburzenie osobowości - to oceniają specjaliści, a jak byś sam sprawdził zamiast grać zarozumialca czy transpłciowości to zaburzenie osobowości to byś był mądrzejszy, ale nie instytut z dupy prowadził.
Wyzwolonaa , nie musisz nam opowiadać całego swojego życiorysu.
Taaa, bait used to be believable. Nie mówię, że takie sytuacje się nie zdarzają, ale za bardzo się to zbiega z ostatnią aferą w tym temacie. Tak czy inaczej najlepszego dla autora/ki wyznania i jak feyilina pisze, najważniejsze to czuć się ze sobą w porządku. Wsm po to jest tranzycja.
że jaką aferą?
Ja tam w to wierzę, mój były zdetranzycjonował (a potem ze mną zerwał xd)
Coś mi się obiło o uszy, że jakaś laska też przeszła detranzycję i płakała w mediach, że żałuje nieodwracalnych zmian. Do końca nie wiem o co biega bo newsa mi sprzedał mój transfobiczny ojciec a go słucham tak, że jednym uchem wchodzi a drugim wychodzi lol i oczywiście, że są takie przypadki i to przykre, ale to są indywidualne wybory i obrzydza mnie robienie z tego szopki bo potem ludzie myślą, że to jest większość kiedy to pojedyncze przypadki są. To tak jakby babka w związku z alkoholikiem trąbiła, że nie warto próbować byc w związku bo jej się nie udało. Że nie wspomnę ile tych historii O detranzycji to wymuszanie przez rodzinę czy nie udźwignięcie dyskryminacji... ale no, dobrzej że OPka się czuje dobrze ig
Bo brała testosteron i jej się głos zmienił. Hormony to nie jest on/off. A przy okazji każdy zarodek jest płci żeńskiej i dopiero pôźniej hormony ewentualnie zamieniają w chłopca. Dlatego najwięcej jest trans kobiet, czasem mózg się wykształca żeński i jest różnica pomiędzy wnętrzem a opakowaniem.
@NekoGirl2, co ty pieprzysz? Genom jest ustalony w momencie zapłodnienia komórki jajowej. Równie dobrze możesz napisać, że każdy zarodek jest rybą.
Chromosomy zostają przekazane w momencie połączenia się gamet obojga płci, więc to nie jest tak że wszystkie zarodki są kobietami na wczesnym etapie. Chyba że tak jest w partenogenezie, ale o to zapytajmy naszego wyzwoloneego eksperta, gdyż tylko on ma dostęp do supertajnych badań, przed nim nawet okrutny patriarchat nic nie ukryje :)
Myślę że NekoGirl2 chodziło o to, że przez pierwsze około 6–7 tygodni ciąży zarodek jest anatomicznie obojnaczy (neutralny). Posiada zawiązki narządów, które mogą przekształcić się zarówno w ciało męskie, jak i żeńskie. Gdyby w tym momencie nie zadziałały żadne dodatkowe sygnały, zarodek rozwinąłby się fizycznie jako kobieta. Dlatego domyślny program rozwoju ciała często nazywa się „żeńskim”.
Aby być transpłciowym mężczyzną, tak samo jak transpłciową kobietą - nie wystarczy samo zaświadczenie od psychiatry czy psychologa. Przez cztery lata istniałaś w świecie LGBTQIA+ identyfikując swoją tożsamość płciową z transpłciowoscią, ale nie byłaś transpłciowa. Aby być osobą transpłciową musiałabyś już przejść korektę płci, tak jak i być w terapii hormonalnej - w przypadku tranzycji k/m - brać testosteron, a przed korektą najpierw mieć postanowienie sądu o zmianie danych metrykalnych. Jedno jednak jest pewne - nie byłaś i nie posiadasz jak to niektórzy poniżej kochają to słowo używać - zaburzeń psychicznych. Życzę Ci dużo radości i szczęścia oraz zdrowia będąc wciąż kobietą.
Być może to dysocjacja strukturalna lub jakaś postać dysforii płciowej. Na wszelki wypadek zrób badania: psychologiczno-psychiatryczne pod kątem zaburzeń dysocjacyjnych (uwaga: unikaj miejsc, które mówią o dysocjacyjnym zaburzeniu OSOBOWOSCI, nie istnieje coś takiego, to tylko dowód na niekompetencję leczacego) oraz ginekologiczno-endokrynologiczne, może nawet z komponentem genetycznym (pod kątem np. interseksualnosci czy zaburzeń psychoendokrynnych).