#HiaMh

Zacznę od tego, że ja i mój narzeczony mieliśmy wieloletniego przyjaciela od czasów gimnazjum, z którym spędzaliśmy każdy możliwy wolny czas aż do grudnia 2015. Ja i mój narzeczony zdecydowaliśmy w końcu zamieszkać razem. A jak mieszkanie, to wiadomo, wydatki, więc nie było kolorowo.

Mateusz (przyjaciel) poprosił mnie pewnego razu o przysługę dla swoich rodziców, ponieważ wyjeżdżali na urlop (last minute) i będą mieli problem ze znalezieniem pracownika do swojego sklepu spożywczego za zwykłą stawkę,12h dziennie i nieokreślony termin podjęcia pracy z racji last minute. Zgodziłam się na tę propozycję z  szacunku do jego rodziców.

W sklepie nie było ogrzewania, kasy fiskalnej ani czytnika, więc trzeba było strzelać cenami z pamięci i stać w zimowej bluzie, dlatego Mateusz stwierdził, że będzie mi początkowo pomagał.
Po paru dniach już część cen zapadła mi w pamięć, jednak i tak ciężko szło z mniej popularnymi produktami. Mój przyjaciel zaczął mnie wyzywać przy klientach, każde trudności z dostawą (ciast, mrożonek, wędlin i bułek) były oczywiście moją winą.
Robił mi awantury przy klientach, że ktoś chciał okraść jego sklep, a ja akurat się tam nie patrzyłam, więc sobie nie radzę. Wysyłał mi SMS-y, że to nie on tam pracuje tylko ja, więc jak mam na 6 do pracy, to o 5:30 powinnam już być na miejscu. Dwa tygodnie stał nade mną i sapał, a ja cierpliwie znosiłam jego humorki.

Przyszedł dzień wypłaty... Jego mama uśmiechnięta i opalona podziękowała mi za pomoc i dała jeszcze stówę premii, a resztę miał dać mi jej mąż, czyli w sumie 1100 zł.
Dostałam SMS-a od Mateusza, że on mi da wypłatę i ma dla mnie 600 zł, ponieważ klienci się na mnie skarżyli, że nie pamiętałam wszystkich cen i byłam powolna, a skoro dostałam 100 zł od jego matki, to jesteśmy kwita. Po burzliwej rozmowie i zabraniu swojej ''wypłaty'' w sumie cieszyłam się, że ten koszmar się skończył.

Dzisiaj byłam po swoją książeczkę sanepidowską u jego mamy... Domyśliła się, że Mateusz był chamem, że się wyżywał i traktował jak służącą. Ale zdębiała, jak powiedziałam, że dostałam od nich 600 zł, bo ona dała mu 1000 zł dla mnie...
Widziałam jak było jej wstyd, przepraszała mnie i postanowiła, że odetnie synusiowi pieniądze, skoro nie ma szacunku do uczciwej pracy i sam za pracę się nie bierze.
Nasz ''najlepszy przyjaciel'' sprzedał nas za 400 zł, bo zbierał na samochód (który skasował na lampie tuż po świętach wielkanocnych).
Morał każdy może sobie dopowiedzieć, a ja uważam, że za 400 zł opłacało się ''kupić'' jego prawdziwy charakter.
charade Odpowiedz

dlatego jestem za tym, żeby z ludźmi, na których nam zależy nie wiązać się w żaden sposób finansowo, pożyczką, pracą, niczym... nie raz słyszałam, jak to potrafi poróżnić.

Lewkonja

Podpisuję się pod twoją wypowiedzią.

abcsx

A ja się nie zgodzę... Jeśli osoba jest warta relacji, to pieniądze was nie poróżnią. Jeśli poróżnią, to automatycznie nie powinno nam na kimś takim zależeć...

charade

@abcsx Też tak uważałam, dopóki nie zobaczyłam wokół jak wiele jest takich ludzi, którzy wolą urwać przyjaźń od przedszkola niż oddać parę groszy, dlatego osobiście wolę w ogóle nie doprowadzać do takich sytuacji :)

FilippaEilhart

@charade
I naprawdę chcesz żyć z takimi ludźmi? Osobiście wolałabym mieć jednego kumpla, któremu zaufam w stu procentach, niż wielu znajomych, którzy sprzedadzą znajomość za, właśnie chociażby, te 400zł.

extraoriginal

A czy do tych ludzi zaliczasz partnera? Bo jeśli tak, to się z Tobą nie zgodzę- jeśli będę miała brać z kimś ślub to warunkiem jest wspólnota majątkowa. Nie wyobrażam sobie żyć z kimś i składać się na wszystko po połowie, bo tak żyję ze swoimi współlokatorami w wynajmowanym mieszkaniu, a oni aż tak ważni dla mnie nie są.

joan28

Popieram abcsx- 400 zł to niska cena za poznanie się na "przyjacielu", choć dla mnie to dość duża kwota, ale w tym przypadku warto

takamama

Bez sensu... To co to za przyjazn skoro nie mozna zaufac I pomoc w potrzebie? Chocoaz moja 'przyjaciolka' sie Na mnie obrazila Bo nie chcialam pozyczyc od niej pieniedzy (mialam beznadziejna sytuacje, ale sprawy zalatwilam tak, ze pozyczka niewiele by wniosla, a wolalam sobie taka opcje zostawic Na naprawde czarna godzine - nie lubie pozyczac pieniedzy ;) )

Lewkonja

Może tak to ujmę - najbliższej rodzinie i znajomym ufać trzeba i warto (nie każdy się do tej kategorii nadaje), natomiast jeśli chodzi o krąg dalszy, można się nieprzyjemnie poślizgnąć.

LeonTrout

Wręcz przeciwnie: jeśli za marne pieniądze można poznać się na człowieku, to jest to dobra inwestycja :)

coconut Odpowiedz

Faktycznie "najlepszy przyjaciel"...

prettywoman Odpowiedz

Burak i tyle... Szkoda słów na takich "przyjaciół".

Vzorniczka Odpowiedz

Cham i tyle

Zielonamru Odpowiedz

Cóż, prawdziwą twarz człowieka poznać po tym jak traktuje innych, gdy ma nad nimi władzę.

SpacMiSieChce Odpowiedz

Jakiś ekspert jest na sali? Czy może w sklepie nie być kasy fiskalnej? Ja nawet w kiosku widuje...

glimi

Musi byc. Nawet w ksero jest kasa.

Cotusiedzieje

Kasa fiskalna jest wymagana przy dochodach >40 tys rocznie (o ile mam aktualna wiedze), wiec w sklepiku raczej powinna być. Co innego stoisko sezonowe, ale to był grudzień, wiec domyślam się, że był to sklep całoroczny. Może kazał jej po prostu nie nabijać na kasę?

Niesmiala97x Odpowiedz

Jak można być tak fałszywym ścierwem?!

JestemZbytZajebista Odpowiedz

Mógł se uzbierać na nowe Ferrari że 100 takich pracowników (i tak by taki rozwalił)

maddie Odpowiedz

Nie mogło nie być kasy fiskalnej, jak bez tego miałabyś nabijać na paragony?

ImogenMoreno

Na moim osiedlu w warzywniaku pani też nie ma kasy, liczy na kalkulatorze 😛

Biszkopcik

Cóż... można na lewo bez paragonu, ale jak było w w/w sklepie to nie wiem.

Peonia

Teraz prawo się zmieniło i każdy kto otwiera działalność musi mieć kase.kiedyś to było zależne od dochodu, po przekroczeniu wykazanych kosztów, nakazywano zakup kas

extraoriginal

Mogła wypisywać pokwitowania (inny sposób rozliczania działalności, nie oznacza to, że było "na lewo"), ale to raczej byłoby mało wygodne rozwiązanie ;p

bazienka Odpowiedz

ja bym po 1 razie stwierdzila ze sobie nie zycze takiego traktowania , po 2gim walnela fartuchem czy czyms tam i wyszla, niech sam tyra
a kontaktu z rodzicami kompletnie nie bylo? wiesz jakis mail?

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie