#7xiG9
Przyjechała do nas rodzina z Poznania od strony mamy na jej urodziny. Cały dzień wraz z nią przygotowywałam obiad, sprzątałam itd. Widziałam po zachowaniu mamy, że jest bardzo zdenerwowana, ale uznałam, że jest to spowodowane tym, że parę lat nie widzi swojej rodziny i w końcu ma okazję to zrobić. Przyjechali do nas dziadkowie, ciocia z wujkiem oraz siostra mamy. To był pierwszy raz, kiedy zobaczyłam jej siostrę. Przez całe spotkanie mama nie odezwała się do niej ani słowem, wręcz unikała jej.
Rodzina została na noc. Kiedy było już bardzo późno, cała rodzina już spała, a ja ze względu na swoją bezsenność czytałam książkę. Nagle zachciało mi się pić, więc poszłam po wodę do kuchni. Tam zastałam siostrę mamy z moim ojcem rozmawiających przy papierosie. Z tego co udało mi się usłyszeć, mój ojciec pytał ją, czy wciąż nic do niego nie czuje. Ona odparła, że nie i że nie chce nic mieć z nim ani z (tu wymieniła moje imię) wspólnego. Koniec końców przerwałam ich rozmowę z pytaniem o co chodzi.
Oboje wymigiwali się od odpowiedzi, w końcu jednak pod moim naciskiem wyznali, że dawno temu mieli romans ze sobą, siostra mamy zaszła w ciążę, przez co urodziłam się ja. Jako że siostra mamy była wtedy bardzo młoda, uznała, że nie chce mnie i oddała mnie pod opiekę ojca. Moja mama wybaczyła ojcu, wzięła mnie pod opiekę, ale tak jak to powiedziała mi później, nienawidziła mnie i wciąż nienawidzi przez to, że przypominam jej o tych najgorszych chwilach.
powiem Ci że ta jej "siostra" i mąż zrobili Twojej mamie okropne świństwo. I jeszcze tekst w sumie Twojej biologicznej matki "nie chcę mieć z nią nic wspólnego" o Tobie... Może Twoja mama myślała, miała nadzieję że sobie to jakoś w głowie poukłada, że da radę wychować nie swoje dziecko i może dałaby gdyby nie było owocem zdrady. Chyba mało kto dałby radę...
Zgadzam się z tobą w 100%.
Jak jej mamę jestem w stanie zrozumieć, tak jej ciotki nie.
Nie powinna mścić się na Tobie.
Nie powinna, ale nie potrafi sie pewnie pogodzić do konca zdrady ukochanego. Byc może autorka jest podobna do siostry i ja przypomina i ja to boli.
Nie jesteś niczemu winna.
Skoro się zgodziła to powinna wziąć za to odpowiedzialność i kochać Cię jak własne dziecko. Ale cóż, ludzie są różni...
Łatwo powiedzieć. Nad emocjami nie zawsze da się panować.
Emocje są silne, ale krótkotrwałe. Liczy się postawa względem drugiej osoby. Jeżeli ta kobieta, założyła, że nienawidzi tej dziewczyny, specjalnie unikała to widać, że porostu nie chciała jej zaakceptować.
Nie da się zmusić do miłości.
Niektórzy nie potrafią pokochać. Poprostu ma w pamięci, że jest owocem zdrady. Nie nam to oceniać, bo nie wiadomo, czy na początku, jak autorka miała kilka mies próbowała ja pokochać.
Moze nie kochac, Bo biologiczna matka ma czasem z tym problem, ale chociaz akceptowac...
Ojciec to jakiś idiota... Po jego pytaniu wnioskuje, że dalej czuje miętę do siostry żony. Po co sobie tak życie komplikować. Mama pewnie nieszczęśliwa i to tyle lat. Po części ją rozumiem. Ale takiego męża to bym chyba udusila nitką dentystyczna. Borze zielony...
Mimo, że temat niewesoły i w 100 % zgadzam się z tym co napisałaś, to jednak sposób w jaki ujęłaś swoje myśli sprawił, że popłakałam się ze śmiechu :D
Zdrada jest niewybaczalna. Smutne, ze Twój ojciec po tylku latach, będąc z Twoją mamą, która mu wybaczyła, nadal liczy, że Twoja ciotka zmieni zdanie.
O ile postawa Twojej mamy jest poniekąd zrozumiała, o tyle postawa ojca... Na pewno wiedział, skąd niechęć jego żony do Ciebie, powinien dać Ci podwójną dawkę uczuć rodzicielskich.
Ale to nie jest Twoja wins
Wina*
Szkoda ze dowiedziałaś się w takich okolicznościach. Szkoda ze ojciec nie wziął "byka za rogi" i nie pogadał z Tobą. Szkoda ze w ogóle znalazłaś się w takiej sytuacji.
Rozumie mamę autorki, chciala byc ze swoim mężem pomimo zdrady, ale musiała przyjąć owoc zdrady. Prawdopodobnie probowala byc dobra matka, zwlaszcza cie pokochać, lecz prawdopodobnie nie potrafi zaakceptować ze istniejesz. Chowa urazę, ból, spróbuj porozmawiać. Moze się uda.mogla go zostawić. Ty bys nie miała matki, a ona męża, swojej jedynej miłości.
Współczuję.