#HfAaB
Jestem z Pawłem od ponad dwóch lat. Poznaliśmy się jeszcze w liceum, ale tak na poważnie zaczęliśmy ze sobą chodzić dopiero na studiach. Ogólnie nie mogę powiedzieć o nim złego słowa - jest bardzo miły, dowcipny, inteligentny, lubi te same rzeczy co ja. Uwielbiam spędzać z nim czas. Ale jest jedna mała rzecz, która trochę mnie w nim denerwuje.
Paweł absolutnie nie czuje potrzeby dawania mi prezentów. Nie, nie chodzi mi o diamenty, perfumy Diora, torebki Korsa i tym podobne, wystarczyłaby zwykła róża albo łańcuszek - chodzi o drobny, a jednak uroczy gest. Paweł nie ma takich potrzeb i odkąd go znam nigdy mi niczego nie dał, ani z okazji, ani bez niej. Zostaliśmy parą na tydzień przed walentynkami. Może dla niektórych jest to nieco tandetne święto, ale cieszyłam się, że po raz pierwszy spędzę je z moim chłopakiem.
Jednak tego dnia nie dość, że nie dostałam od niego nawet złamanego kwiatka, to jeszcze siedziałam sama w domu, bo Paweł wyszedł z kumplami na piwo. Wrócił wieczorem i przeprosił mnie, bo nie wiedział, że to dla mnie takie ważne, by być z nim tego dnia. Wybaczyłam mu, uznałam, że nie ma sensu robić awantury.
Później był dzień kobiet i znowu, mimo, że napomknęłam mu o jakimś drobiazgu, to Paweł to olał i stwierdził, że po co komu kwiatki, które i tak później zwiędną, a na biżuterię go nie stać. Nie wymagałam od niego drogich rzeczy, bardziej zależało mi na fakcie, że daje mi coś od siebie. I tak za każdym razem, gdy było jakieś święto albo moje urodziny Paweł składał mi co najwyżej życzenia i to by było na tyle.
Jak sam stwierdził, nie czuje potrzeby kupowania głupstw typu kwiatki i czekoladki, bo to strata pieniędzy. Nie zabrał mnie nigdy do kina, bo przecież film możemy obejrzeć w domu. Kiedyś, dzięki kupieniu kilku drogich książek na uczelni, dostałam dwa darmowe bilety na jeden z pięciu spektakli.
Paweł stwierdził, że nie ma czasu na głupstwa, woli w tym czasie się uczyć albo obejrzeć coś ciekawego. Ani razu nie poszliśmy na kolację na mieście - i bynajmniej nie mam tu na myśli pójścia na jedzenie do Modesta Amaro, ale na zwykłą pizzę czy zupę. W końcu możemy ugotować w domu.
Tak samo kawa, drinki, piwo w ciepłe wieczory. On nie uważa tego za potrzebne i już. Jest mi czasami przykro, bo widzę jak moje znajome spędzają czas ze swoimi chłopakami, a Paweł nie ma nawet ochoty na spacer w parku i lody.
Było mi także smutno, gdy dałam mu na urodziny dwie książki o których mówił, a na moich, które były trzy miesiące później, złożył mi tylko życzenia.
Chciałabym kiedyś móc pokazać moim koleżankom jakiś drobiazg jaki od niego dostałam, by poczuć się przed samą sobą doceniona.
Kocham Pawła, ale ta jego wada sprawia mi dużą przykrość.
Trochę menda. A dostawać prezenty pewnie lubi.
Skoro na urodziny dostał 2 książki, a jej złożył życzenia to nie tylko "trochę".
A co, miał te książki wyrzucić? Powiedzieć, że nie powinna była kupować?
@335579
Tak, powinien podziękować, ale zaznaczyć, żeby już mu nie kupowała prezentów, bo to nie ma sensu.
"lubi te same rzeczy co ja" - z wyznania wynika, że raczej nie bardzo.
Po sposobie w jaki piszesz może zauważyć że jesteś bezkonfliktową ale też bardzo ciepłą osoba. Są to ogromne zalety ale także w pewnych sytuacjach wady. Przez to że taka jesteś nie potrafisz z nim szczerze porozmawiać. Właśnie szczera rozmowa jest tu rozwiązaniem... no może dążeniem do rozwiązania problemów.
Z twojego opisu wynika także że Paweł, bez urazy, ma węża w kieszeni. Na pewno zaraz się pojawia komentarze żebyś go zostawiła z tego powodu. Spróbujemy jednak najpierw zrozumieć dlaczego.
Zazwyczaj facet jest skąpy bo to zostało mu wpojone poprzez rodzinę. Najczęściej to właśnie rodzina odpowiada że pewnego rodzaju wypaczenia. On tak został poprostu wychowany. Uwierz mi że mu wcale nie jest z tym dobrze. Nie wiesz jednak jaka bitwę przeżywa w głębi siebie gdy musi wydać na coś pieniądze. Pójdź kiedyś z nim na zakupy do biedry i każ mu wybrać jakąś rzecz (nie wie, makaron, ryż, mąkę). Ważne żeby to była rzeczy której zazwyczaj nie kupujecie. Przyjrzyj się jaka walkę przeżywa przy wyborze produktu. Jak się zastanawia, spogląda na ceny, zaczyna szukanie od dolnej półki... (Jeżeli wrzuci do koszyka pierwszy lepszy produkt to poprostu go zostaw. Nie ma problemów tylko szkoda mu pieniędzy tylko na Ciebie).
Siądź z nim w spokoju i porozmawiaj. Powiedz że jesteś kobietą i potrzebujesz uznania. Że mimo że uważa że kwiatki to zbędny wydatek to dla ciebie to bardzo ważne i porównaj to z czymś co dla niego jest dość ważne (wyjście z kumplami na piwo, jakąś gra, dobra książka). Powiedz też że chciałabyś na urodziny, imieniny, dzień kobiet, walentynki dostawać jakieś prezenty/upominki. Nie muszą być drogie, ale liczy się gest. Powiedz mu, że ważne jest dla ciebie to żebyś się mogła pochwalić nim przed koleżankami. On naprawdę tego nie wie. Dla niego to wszystko działa w zupełnie inny sposób. Pamiętaj żeby to nie był do niego żal tylko szczera i ciepła rozmowa. Dawaj mu się wypowiedzieć. Niech wie że też ma coś do powiedzenia w tej sprawie.
Wbrew pozorom facet to proste urządzenie
wielokrotnie z nim rozmawiałam, tłumaczyłam cierpliwie, że drobny prezent sprawiłby mi ogromną radość. Tak samo jakaś odmiana od zwykłego siedzenia w domu, np lody w parku albo jakiś krótki wypad do innego miasta. To go jednak nie przekonuje, bo nie chce wydawać na takie błahostki pieniędzy. Zaznaczę też że nie jest jakiś bardzo biedny, a jego rodzina jest zupełnie normalna. Nie borykają się z żadnymi problemami, a na zakupach normalnie wybieramy żywność, kosmetyki, środki czystości itd. Kiedyś byliśmy w empiku, pokazałam mu książkę, którą planowałam kupić i spytałam wprost czy mogłby mi ją kupić na urodziny. Nie była jakoś strasznie droga, może z 40 zlotych, ale Paweł od razu stwierdził, że takie drogie prezenty to głupota. Ale na wyjście z kumplami na piwo albo mecz, gdzie wydaje lekko ponad stówę już ma pieniądze. To mnie boli, gdy idziemy obok kwiaciarni, pokazuję mu róże, a on nic. Czuję się przy nim mało kobieco i coraz bardziej mnie to boli. Tak samo jak (od wielkiego dzwonu) zamówimy do domu pizzę , to obowiązkowo musimy się na nią złożyć. Nawet to jest dla niego problemem. Ile bym mu nie tłumaczyła, skutek jest taki sam..
W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że on się nie zmieni. Możesz być z nim akceptując go takim jakim jest lub poprostu zakończyć ten związek.
Osobiście jak bym był kobietą to bym zakończył taki związek bo chłopak któremu szkoda hajsu na ciebie to bardzo przykre wspomnienia. Wspomnienia które będą się mnożyć do końca życia.
Ps. Oczywiście jeżeli faktycznie z nim rozmawiałaś i prosto z mostu mówiłaś, że chcesz żeby ci coś konkretnego kupił np. na urodziny a on mówił że nie bo mu szkoda pieniędzy. Jeżeli tylko wspominałaś albo nabakiwałaś o tym to spróbował bym jeszcze tego...
Kochana, to niestety wygląda tak, jakbyś nie była dla niego ważna. Byłam z takim typem i te zachowania, które opisujesz idealnie opisują nasz związek. On mnie potem rzucił dla innej i nagle dla niej miał czas, chęci i pieniądze by gdzieś wychodzić.
@Jawiem1210 Muszę się zgodzić. Skoro mu szkoda na durną książkę raz na rok, a stać go na wypady na piwo z kumplami, to widać kto jest dla niego ważniejszy. Skoro nawet na pizze musicie się składać, to traktuje autorkę najwyżej jak mało lubianego kolegę, który się do niego przyczepił i z którym musi wytrzymywać, póki nie znajdzie wymówki (innej dziewczyny) by zerwać znajomość.
Zastosuj zasadę wzajemności: jeśli on nie chce Ci nic kupować, to Ty pod żadnym pozorem nie kupuj nic jemu. Jeśli chciałabyś mieć książkę to sobie ją kup a jemu nie kupuj nic tylko, podobnie jak on, ogranicz się do życzeń. Masz ochotę na pizzę? Nie pytaj jaśnie pana o zgodę tylko zamów, zapłać i broń Boże, nie dziel się nawet jednym kawałkiem.
Ale co to da, jeżeli on serio się tym nie przejmie, na co szansa jest gigantyczna? Autorka nadal nie będzie nic dostawać, a Paweł najprawdopodobniej nie zobaczy różnicy...
Tu nie chodzi o niego, żeby wywierać jakiś nacisk, bo bądźmy szczerzy, jeśli ma węża w kieszeni to nie zmieni się w romantyka, który będzie celebrował każde święto. Chodzi o nią, żeby zyskała dystans do całej sytuacji i nie liczyła na gest jaśnie pana bo go nie będzie. Już Sherry Argov w swojej kultowej książce pisała, że "jeśli pokażesz, że bardzo na czymś ci zależy, niektórych ludzi będzie kusiło żeby zrobić zyg-zyg marchewka". I widać, że ten chłopak akurat to robi. Wie, że jego dziewczyna chciałaby dostać jakiś drobny prezencik, nic wielkiego, ale on woli trzymać ją krótko na pasku. Widzimy, że to on jest górą w tym związku: "ON nie czuje potrzeby kupowania głupstw, ON nie uważa tego za potrzebne". Po co ma zmieniać obecną sytuację skoro jego dziewczyna, wierna i bierna, dalej stoi przy jego boku i nawet za bardzo nie protestuje?
Czyli z kumplami pójdzie na piwo do jakiś pabów, a z tobą nie pójdzie na randkę nawet do McDonald's? Jeśli koniecznie nie chcesz zrywać, a szczere rozmowy nic nie pomagają, to musisz się nauczyć samotnie spełniać swoje zachcianki i potrzeby. Jak chcesz iść do kina, to idz sama. Tak samo do teatru na koncert do restauracji. Możesz oczywiscie też z koleżanką, kolegą. Możesz mu też za każdym razem mówić gdzie idziesz i ze jeśli chce to może z tobą, ale nie musi. A jak będą się zbliżać twoje urodziny, czy walentynki to kup sobie zawsze jakiś prezent, kwiaty, itp. Nie potrzebujesz chłopaka, żeby robić i mieć to co lubisz.
Ale zastanawiam się czy on cię w ogóle kocha. Umówmy się, brak wychodzenia do kina itp, i brak prezentów nie musi świadczyć o braku miłości, ale takie zupełne ignorowanie potrzeb swojej drugiej połówki już tak. Pomyśl w jaki sposób i czy w ogóle on ci okazuje miłość. Mówi Ci że cię kocha? Moze robi śniadań do łózka? Naprawia rzeczy jak go o to poprosisz czy jest zawsze przy tobie gdy go potrzebujesz, wyslucha i pocieszy? Jest mnóstwo możliwości, ale jeśli w żadenn sposob ci nie okazuje swoich uczuć, to może jesteście ze sobą tylko dlatego, że ty jesteś w nim zakochana, a on czasami potrzebuje damskiego towarzystwa. No i jak macie wspólne zainteresowania, to się z tobą nie nudzi.
Miałam spytać o to samo: czy on Cię kocha? Obawiam się, że może to być problem. Zakocha się i będzie robił prezenty bez okazji, żeby uszczęśliwić ukochaną.
nie lubie dostawac kwiatow ani pierdol, a jestem kobieta
nie kazdy ma takie potrzeby
obdarowywac innych za to lubie, zeby nie bylo ;)
chociaz zazwyczaj sa to rzeczy do pouzywania sobie troche, a nie cos, co za 2 dni sie wywali
Z chłopkiem też lubimy raczej przydatne prezenty. On mi kupił amortyzator do hulajnogi, a ja mu nawilżacz powietrza. Generalnie, czasami przeglądając internet, wyłapujemy coś ciekawego i wtedy rozmowa wygląda mniej więcej tak: "dobra, to to będzie już na urodziny, a to na święta, i taki drobiazg to niech na rocznicę" i w ten sposób od marca mamy prezenty na cały rok 😂
Też kiedyś chodziłam z takim Pawłem i nie czuł chęci dawania mi prezentów i mówił że dla niego walentynki to komercha, a jak dałam mu czekoladki na walentynki to chętnie wziął i się chwalił. Może to ten sam? Uciekaj od niego.
Jeżeli facetowi nie żal pieniędzy na piwo z kolegami, ale na obiad z Tobą już tak, to zdecydowanie jest problem. A już w ogóle fakt, że nie chciał iść z Tobą na spektakl, chociaż miałaś już bilety? To coś więcej, niż wąż w kieszeni.
Ja pitole
Bedziesz miała z nim porywające zeycie xd
Wyjście z tobą na piwo to niepotrzebny wydatek, ale z kolegami już jest okej?
Twój facet jest skąpy i pewnie nie chce w Ciebie inwestować, bo może nie widzi przyszłości w Waszym związku. Może spróbuj porozmawiać z nim, a jak nic nie dotrze, to olej chama. Zasługujesz na kogoś lepszego.
A) jest skąpym egoistą
B) nie kocha cię
C) nie jest romantykiem.
Tylko ty jesteś w stanie ocenić, co jest prawdą i co z tym zrobić.
@Yavanna, facet autorki nie chce jej nawet do restauracji zabrać, to inny typ człowieka, niż Twój mąż.