#HV1iv

Pracuję w budynku, w którym mieści się kilka różnych firm, bardziej lub mniej pokrewnych ze sobą. Jakiś czas temu, potrzebując porady jednej z nich, przyłapałam właściciela firmy i jego współpracownicę w jednoznacznej sytuacji. Trochę byłam w szoku (a nawet bardzo), gdyż właściciel ma żonę i dwójkę dzieci. Załatwiłam co miałam załatwić i poszłam. Wzajemnie przez jakiś czas się unikaliśmy, z nim nie poruszałam tematu, ale też nie poleciałam do jego żony, by ją uświadomić. Raz - kobietę widziałam raz w życiu i nie sądzę, by mi uwierzyła, a dwa - w takim wypadku zabija się posłańca.

Pogadałam za to z pracownicą i powiedziałam jej co o tym sądzę, poradziłam, że jak ma psychicznie siły, to  żeby postarała się zerwać takie postępowanie, bo to raczej on wodzi za nos i miesza dziewczynie w głowie, obiecując nie wiadomo co. Współpraca pomiędzy naszymi departamentami przebiegała dalej, ja z dziewczyną nawet się polubiłyśmy, ale więcej nie poruszałam tego tematu, uznałam, że jak będzie chciała, to sama przyjdzie po poradę lub się zwierzy. Wiec w sumie tak naprawdę nie wiem, czy dalej są kochankami, czy już nie.

Ostatnio koledze z pracy urodziła się córeczka, więc była okazja do świętowania, zatem pozapraszał znajomych z pracy i innych - w tym tego właściciela firmy, który przyszedł bez żony i bez kochanki. I wiadomo jak to pijane chłopy, gadanie o dupie Maryni, raz o tym, że wszystkie kobiety to zło, bo materialistki (na moje nieszczęście wcześniej zgodziłam się poodwozić towarzystwo bezpiecznie do domu, więc byłam jedyną trzeźwą osobą i na dodatek jedyną kobietą), a raz, że bez nich to oni sobie nic nie radzą, wiec było ciekawie. Pili i gadali, tyle że jak przychodziły pytania o to, jak tam współżycie małżeńskie (nie tylko seksualne), pan właściciel nic nie mówił lub mówił bardzo oszczędnie. A chłopaki coraz bardziej się nakręcali w tym temacie i co chwilę pytali się go, jak to u niego jest.

A ja miałam ubaw. Siedziałam, słuchałam i obserwowałam jego każdą reakcję na tego typu pytanie i byłam bardzo ciekawa odpowiedzi. Bo co by nie powiedział, byłoby źle. Bo wiedział, że ja wiem, że on kochance wmawiał, że w jego małżeństwie same kłótnie, że koledzy uważali, że są zgodnym małżeństwem. Wiec nie mógł powiedzieć, że ma kochankę, bo z żoną się nie dogaduje, ani nie mógł też wychwalać żony - bo ja w takim wypadku bym powiedziała jego kochance co on mówi innym.

Przed kolegami udawałam, że nie widzę nic dziwnego w jego zachowaniu, ale sprawiało mi to dziką satysfakcje, że on nie wie co odpowiedzieć, bo cokolwiek by odpowiedział, byłyby źle. Aż żałuję, że nie jestem wyrachowana i nie dolewałam oliwy do ognia...
bazienka Odpowiedz

koles gnojek
ale co ludzie maja z nachalnym wypytywaniem o cudze zycie seksualne? tez bym nie mowila, mimo ze nie mam ani zony ani kochanki ;p

Ifyoulikeme Odpowiedz

Nie przeszkadza ci że ta biedna żona żyje w nieświadomości, a ten palant dyma współpracownicę a potem wraca do żony? Chciałabyś być ma jej miejscu? Powinna wiedzieć.

wloczega

Myślę, że problem jest bardziej złożony. Ile było wyznań, gdzie obrywało się osobie informującej. On może mieć nad nią jakąś władzę - znać kogo trzeba w jej firmie na przykład. Nie wiem, czy to tak oczywiste, co powinna zrobić. Nie zazdroszczę.

Dodaj anonimowe wyznanie