#fFgxv
Przy moim niezaprzeczalnym geniuszu i iście analitycznym umyśle jest jedna czynność, która po prostu mnie przerasta. Taki miszyn impasibyl mojego życia. A jest to, drodzy państwo, ugotowanie ziemniaków.
I o tym będzie historia.
Od zawsze porządne przygotowywanie tego nieodłącznego elementu każdego niedzielnego obiadu jest moją piętą achillesową. Jako że jestem dziewczyną, moja matka dołożyła wszelkich starań, bym gotować umiała. Podejmowała też liczne próby nauczenia mnie przyrządzania kartofli właśnie. Poddała się, gdy ugotowałam ziemniaki bez wody.
Taki bowiem był właśnie mój feler - zawsze zapominałam o jakimś elemencie.
Najlepsze ziemniaki, jakie przygotowałam w życiu, były bez soli. Po prostu czekać na dzień, gdy zapomnę garnka.
Dzisiaj jednak miało być inaczej. Powiedziałam sobie, że dopnę swego i ugotuję najlepsze ziemniaki, jakie świat widział (a w każdym razie takie przeciętne). Do zadania podeszłam z wielką powagą i ostrożnością: w skupieniu obrałam trzy dorodne kartofle, wrzuciłam je do garnka, zalałam wodą, nawet posoliłam (!). Następnie odstawiłam ziemniaki na kuchenkę i włączyłam gaz. Bam, pali się! Jestem zwycięzcą!
Z tą myślą udałam się grać.
Gdy za pół godziny zorientowałam się, że moje ziemniaki powinny być już co najmniej dobrze ugotowane, udałam się do kuchni. Sprawdzam, a tu nie do wiary! Ziemniaki twarde! Ale jak to możliwe, co się stało się? Gdzie popełniłam błąd?!!!
Powiem krótko: nie pokroiłam ich. Wrzuciłam całe, wielkie kartofle do wody i chyba jakoś podświadomie wierzyłam, że zrobią się z nich takie małe kawałki, jakie zawsze potem znajduję na talerzu. Inteligencja tak bardzo...
I tak moje marzenie o poprawnie przygotowanych ziemniakach legło w gruzach. Znowu.
Czas przerzucić się na ryż ;)
Nie żeby coś, ale istnieje taki magiczny sposób, polegający na zapisaniu w podpunktach i odpowiedniej kolejności czynności, jakie ma się do wykonania oraz kolejnym ich odznaczaniu podczas działania.
ps
Dotyczy nie tylko ziemniaków :0
Weź to ułomne dziecko pisało jakieś, ziemniaków nie potrafi ugotować a ty o liście jej mówisz, toż to trzeba papier długopis i zapisać w kolejności może mózg jej wybuchnie od przegrzania
Nie wierzę że ktoś może mieć problem z ugotowaniem ziemniaków i mieć więcej niż 12 lat. To po prostu nie może być prawdą.
Ja mam 30 lat i wciąż googluje sobie jak długo gotować jajka na twardo/miękko 🤦♀️
Kurina ale to co innego, bo nie zapominasz włożyć jajek do wody czy odwrotnie...
W zasadzie gotowanie ziemniaków w całości nie jest błędem.
Kurczę.. My nigdy nie kroimy.. Całe życie w niewiedzy. A wiesz, że niektórzy wrzucają ziemniory do gorącej wody? Coś podobnego jak makaron. No i tu może nie chodzi o byciu debilem tylko po prostu nie potrafisz się skupić? Tak jakbyś to robiła na szybko byle jak i szła do kompa czy do czegoś innego co tam zajmuje Ci życie. Takie olewające też ;p. Może jakby to był Twój kochany mąż wracający zmęczony z pracy to wtedy byś się postarała. A na rodzinkę masz wyebane
Serio? Ugotowac makaron, kasze czy ryż idealnie jest trudno ale ziemniory? Mozna zapomniec posolić, ale wtedy solisz przy ubijaniu. Kurde serio to jest brak myślenia, a myslenie logiczne w gotowaniu tez potrzebne 🤦♀️
Ja nie mam takich faz jak autorka i ziemniaki zawsze się ugotują, ale idealne to one zdecydowanie nie są i przede wszystkim kompletnie nie mam do nich wyczucia. Jak gotuję ryż, to wystarczy rzut oka przez zaparowaną pokrywkę i już wiem czy jest dobry, a z ziemniakami nawet dziubanie nożem/widelcem mi nie pomaga i co chwilę jakiegoś wyciągam, żeby zobaczyć, czy już są dobre :D
Rada starej kucharki nie dziubiesz kartofla żeby sprawdzić czy dobry. Nabierasz ziemniaka na łyżkę i o brzeg garnka " naciskasz" jeśli pod delikatnym naciśnięciem pęka to już, gotowy. Sposób po babci, działa zawsze, tylko ziemniory na 4 części chociaż pokrój 😂
Według mnie gotowanie ryżu, kaszy, czy makaronu jest łatwiejsze niż gotowanie ziemniaków. Ale może dlatego, bo ziemniaków nie gotowałem od jakiejś dekady.
Dla mnie w ogóle ryż jest najprostszy do ugotowania z tego wszystkiego. Jak już sobie ustalisz ilość wody i moc palnika, to nie ma szans, żeby się niedogotował, czy rozgotował. Z kaszami pewnie jest tak samo, ale rzadko jadam, więc zazwyczaj robię to wszystko trochę na oko. Makaron i ziemniaki za to wystarczy zostawić na chwilę i już są rozgotowane. W przypadku makaronu to chociaż po wyglądzie widać, czy już jest dobry, a ziemniaki zawsze były dla mnie taką wielką zagadką :D
Beza, zapamiętam to sobie. Zawsze mam problem by zdjąć je z ognia w odpowiednim momencie. Są albo rozgotowane, albo niedogotowane.
Pro tip:
Ryżu się nie miesza podczas gotowania.
Sypiecie do gara, lejecie wody 1:1,5, czekacie aż się zagotuje i zapominacie o nim na 12 minut.
Ryż tworzy sobie kanaliki powietrzne dzięki którym się nie przypala i wchłonie całą wodę, dzięki czemu nie będzie rozgotowany.
Zawsze perfekcyjny.
Piona! Nie jesteś jedyna^^ Wszystko kurna ugotuję, upiekę, ale tych okropnych ziemniaków nie umiem, nie wychodzą mi i basta. Przez to na swoim - jak mieszkałam sama na studiach - zawsze miałam ryż/kaszę/makaron do czegokolwiek co gotowałam, byleby nie ziemniaki. Podziwiam, że dalej próbujesz. Ja już się poddałam :)
Spróbuj sobie piec kartofelki w piekarniku ;) Ja tak robię przy okazji pieczenia mięsa - ogólnie ugotować umiem, ale nie lubię, takie lepiej smakują.
Bierzesz albo takie malutkie, albo większe po obraniu kroisz na mniejsze kawałki. Potem nacinasz jedną stronę na krzyż. Następnie przygotowujesz sobie folię aluminiową - takie kawałki, żeby każdego ziemniaka zawinąć w kieszonkę. Będzie też potrzebne masło. Kroisz na każdego ziemniaka 2 kawałeczki masła - jeden mniejszy od razu kładziesz na folii i na nim umieszczasz ziemniaka, a ten drugi, nieco większy obtaczasz w przyprawach (ja używam najczęściej soli, pietruszki, czosnku, ale można wzbogacić też o pieprz ziołowy, czy co tam się lubi) i układasz na ziemniaku. Potem zawijasz kieszonkę.
Ziemniaki kładziesz na blaszkę i wstawiasz do piekarnika nagrzanego na min. 180 stopni, na jakieś 40 do 50 minut max.
Udają się zawsze :)
@atropos można je także po prostu nakłuć kilka razy widelcem i włożyć do piekarnika. Bez obierania i w całości. Pieką się od 1h do 1.5h
My zjadamy że skórka 😀
Dzięki za przepisy i rady, ale odpuszczam sobie to warzywo :D Ile to już przepisów nie usłyszałam, ile razy nie próbowałam ugotować tych nieszczęsnych ziemniaków i nic. Druga sprawa, że póki co nawet nie będę sobie piekła tych ziemniaków.. albo raczej nie będę próbowała upiec, bo obecnie ograniczam węglowodany w diecie :)
@Kurina3
W skórkach robię tylko młode. Takie starsze to wole w mundurkach ugotować :)
Raczej imposibol niż impasibyl. Polecam pisać niewykonalne zadanie następnym razem, po polsku.
Hmm a u mnie to raczej impasybl
Wymowa "imposibol" nie jest poprawna. Jak to w ogóle brzmi xd
Zależy jaka, jest bawet impołsibołl
Nawet w twj piosence impossible śpiewa przez o.
Może być zarówno o, jak i a, zależy od akcentu tak naprawdę. często to jest takie o połączone z a, nie ma takiej samogłoski w polskim. Ale o co mi chodzi - Waniliowabeza napisała najbliżej do poprawnej wymowy po polsku, może być impasybl, albo imposybl, ale nie ma czegoś takiego jak impołsibołl albo impasybil (wtf). Puść sobie na youtubie wymowę tego słówka, zerknij na wymowę fonetyczną, a potem przeczytaj to, co napisałeś na głos. Jak wtedy nie zobaczysz różnicy, to nie wiem.
Świetnie napisane. :-)
Ziemniaków nie ugotujesz to za ryż się nie bierz
Czasami ryż, kaszę czy makaron jest łatwiej ugotować niż ziemniaki.
Czasami? Albo jest łatwiej albo nie. Ryż łatwo przypalić.
Wg mnie, łatwiej jest ugotować ryż. Zawsze wychodzi. To samo kasze i makaron, ale ziemniaki to wyższy poziom, przynajmniej wg mnie.
Jem ziemniaki tylko w postaci frytek. Za gotowanymi nie przepadam, a frytki zawsze wychodzą dobre.
Nawet ziemniaków nie potrafi ugotować ciamaga jedna. Niczego cię w tej patologii w której dorastałaś nie nauczyli, prócz chamstwa i darcia ryja. Teraz sama tworzysz taką patologię, no bo nie oszukujmy się, nie było potencjału to i czego tu oczekiwać.
Czy jest możliwość zbanowania tego debila-pedofila? Co prawda eutanazja byłaby lepsza, ale z braku laku może być ban. Ta obsesja patuska-pedofiluska jest nudna. Mógłby ktoś go skasować.
Oho, nerwy puszczają, czyli jest w tym więcej niż ziarno prawdy. Nie martw się, co prawda nie zmienisz swojego pochodzenia ani natury ale mimo to nieźle sobie radzisz i jesteś zadowolona z siebie, to najważniejsze. A Bóg kocha cię taką jaka jesteś.
Oho, pedofil myśli, że stał koło prawdy. Weź się zabij, bo serio jesteś zyebany i ktoś powinien cię pozbawić prawa do życia. Ubezwlasnowolnienie całkowite to trochę za mało.
Kiedy MEIN KAMPF za mocno wejdzie...masz odzywki jak kaktusy spód bloku, którzy heilują w bluzie Wielka Polska. Ktoś cię musiał mocno skrzywdzić, to pewne, tylko nie wiem czy to po tym jesteś taka zjebana, czy już wcześniej byłaś.
Pro tip:
Ryżu się nie miesza podczas gotowania.
Sypiecie do gara, lejecie wody 1:1,5, czekacie aż się zagotuje i zapominacie o nim na 12 minut.
Ryż tworzy sobie kanaliki powietrzne dzięki którym się nie przypala i wchłonie całą wodę, dzięki czemu nie będzie rozgotowany.
Zawsze perfekcyjny.
Lepsze takie odzywki niż twoja pedofilia. A twierdzenie, że twoje miejsce, jako pedofila, jest w grobie, nie ma nic wspólnego z nazizmem. Po prostu każdy normalny człowiek uzna, że pedofil nie ma prawa by żyć.
Tak, masz rację, inteligencją nie grzeszysz. Nawet w wymyślaniu historyjek, które nie trzymają się kupy. Nawet duże ziemniaki za pół h byłyby całkiem miękkie, a jak kroi się je w kawałki to gotują się 10-15 minut.