#HSiI2

Mając 20 lat urodziłam dziecko. Ojciec interesował się dzieckiem kilka miesięcy, a następnie nas zostawił. Zaraz złożyłam wniosek o alimenty, których on od początku nie płacił. Kiedy córka miała półtora roku, weszłam w związek z moim kolegą, który mieszkał w tej samej wiosce co ja. Wszyscy ludzie pytali, czemu związałam się z takim biednym nieudacznikiem, mówili, że spadłam z deszczu pod rynnę. Za to jego rodzice zaakceptowali, że mam dziecko z poprzedniego związku i traktują moją córkę jak swoją wnuczkę.

Kilka miesięcy później wzięliśmy ślub. Często wychodziliśmy do znajomych, mój mąż zaczął pracować za granicą i zdarzało nam się stawiać znajomym czy pożyczyć im pieniądze na wieczne nieoddanie. Tylko moja przyjaciółka nigdy nie korzystała z moich zaproszeń, a jak już, to płaciła za siebie.

U nas w kraju nie działo się najlepiej, a mnie dobijała tęsknota za mężem. Jako że biologiczny ojciec miał zabrane prawa do córki, złożyliśmy wniosek o to, aby mąż mógł adoptować moją córkę i wszystko przebiegło pomyślnie.

Parę lat temu wyprowadziliśmy się za granicę. Było mi bardzo ciężko. Kontakt ze mną utrzymywała tylko przyjaciółka, wiedziała jak mi ciężko, że nie znam języka i ciężko idzie mi nauka. Kiedy w miarę nauczyłam się języka, podjęłam pracę dorywczą. Kiedy mąż wracał z pracy, ja szłam pracować w barze, często po powrocie z pracy płakałam, często byłam tak zmęczona, że leciała mi krew z nosa, myślałam nie raz o powrocie. Kiedy dobrze znałam już język, poszłam do pracy w swoim zawodzie i zrobiłam dodatkowe kwalifikacje. Następnie przeprowadziliśmy się do innego państwa, do którego dzisiaj trochę łatwiej się dostać. Ja założyłam swoją firmę w domu, mąż pracował w dobrej firmie, córka chodziła do szkoły, czasami przyjeżdżała do nas moja przyjaciółka, która wyprowadziła się później do Hiszpanii. W międzyczasie córka podrosła, wzięliśmy kredyt na dom, później na wymarzony samochód. Krótko mówiąc - dobrze sobie radzimy.

Pół roku temu pojechaliśmy rodziną do Polski (wcześniej nie jeździliśmy, teście przyjeżdżali do nas raz w roku, a moi rodzice mieszkają obok nas). Spotkałam dawną znajomą, opowiedziałam co u mnie, zaproponowałam pomoc i od tamtej pory się zaczęło. Staliśmy się tematem numer jeden. Znajoma, która po moim wyjeździe za granicę nie zadzwoniła ani razu, nagle się odezwała, niby bezinteresownie, a później zapytała, czy mam kasę pożyczyć. Odezwał się także ojciec córki, że chce ją widywać i ustali kontakty w sądzie (wiem, że to niemożliwe, jednak on wie swoje), bo skoro córka nie chce go poznać, to on ją zmusi. Nawet jego rodzice, którzy nie chcieli nigdy poznać wnuczki, zaczęli mi grozić policją i więzieniem, bo ukradłam ich synowi dziecko. A moja dawna znajoma ze szkoły zaczęła wysyłać mojemu mężowi swoje zdjęcia w bieliźnie i proponowała mu nocleg, jakby chciał przyjechać do Polski.

Dzisiaj cieszę się, że wyjechaliśmy.
Foki3 Odpowiedz

No tak, bo tylko w Polsce są gbury i egoiści, zapomniałam

Anwute

Chyba masz ze sobą jakiś problem. Autorka cieszy się, ze wyjechali, sle czy wspomniała cokolwiek o tym, ze to takie zachowanie to tylko domena Polaków? Dopowiadasz sobie bardzo dużo, i najwyraźniej to Ty masz jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem i stereotypami

MagicPower Odpowiedz

A ja się cieszę że ty wyjechałaś z Polski lepiej dla nas 🙂 no i jeszcze jedno skoro tak się cieszysz że nie mieszkasz tutaj to po cholerę wchodzisz na polskie strony i piszesz w naszym języku?

19941995

Czyżby zawistna koleżanka autorki?

PaniPanda

Ale wiesz, że autorka wie, że ma też dobrych ludzi wokół siebie?
Opisała kilka sytuacji ze swojego życia, bie zachowanie całego narodu
Dlaczego tak Cię to razi, i odmawiasz rodaczce dostępu do polskich stron i języka? Nie mieszkanie w Polsce nie oznacza braku miłości do kraju i języka. To nie czasy rusyfikacji

Solange

Dlaczego od razu zakładać, że autorka cieszy się, że wyjechała konkretnie z Polski, a nie że wyjechała daleko od tych ludzi?

Tayla

Ale gburowaci jesteście faktycznie bez powodu. Trochę optymizmu na tych anonimowych bo naprawdę ciężko jest umilić sobie czas w kwarantannie takimi zawistnymi komentarzami.

Dragomir

Ja też nie mieszkam w Polsce i nie będziesz nam dyktować, w jakim języku wolno nam mówić i jakim się posługiwać. Dla ograniczonych ludzi granice albo kolor skóry są jakaś barierą, pozostali wiedzą że są zalety i wady które są uniwersalne i nie język, nie kolor i nie szerokość geograficzna o tym stanowią.

paw1915

Jakby to napisała na zagranicznej stronie, to byście się srali, że Polka wyjechała z kraju i teraz oczernia Polskę

Dragomir

Dokładnie, to właśnie tę cechę nazywa się "polaczkowatością".

larom99

Nie wiem czy mam większą bekę z ludzi dających się wkręcić w dyskusje, i oburzających się, że ktoś napisał taki komentarz, czy z samych takich typowych polaczków. Nie stać ich nawet na najtańszy motel w Czechach, więc piecze dupka, że komuś się udało, i to jeszcze za granicą, a nie w ukochanej polsce! Ten kraj póki co to śmieszna imitacja i karykatura, a nie „potęga gospodarcza”. Niestety przez takich komuchów i UB-ków jeszcze długo się to nie zmieni. A co do samego autora, skoro tak bardzo bronisz tego grajdołka, uwielbiasz i kochasz polsze to może naucz się poprawnej pisowni, i zapoznaj się z takimi terminami jak interpunkcja. Bo takim pisaniem tylko ośmieszasz swój ukochany kraj ;)

Dragomir

A tymczasem sam wziąłeś udział w dyskusji ;)

polybius2

@Dragomir Akurat najbardziej ograniczonym podludziem to jesteś tu tylko ty. Buraku.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
nacomi13 Odpowiedz

jak dla mnie to sama znajonych nauczylas tego pozyczania.Mnie jakby ktos zapytal czy mam pożyczyc to bym powiedziala ze nie mam i tyle.

Whiteknight Odpowiedz

Myślę, że autorce nie chodziło o niechęć i odcięcie się od Polaków jako narodu, tylko od swoich znajomych...

gorodpodpodoshvoj Odpowiedz

Też jestem za granicą, tutaj najgorzej trafić na innych polaków. Rzucają kłody pod nogi jak mogą. A znajomi z Polski podobnie jak Twoi - skoro pracuje to pewnie mam kupę hajsu, pożycz, dej. Może to generalizacja, ale bardzo mało ludzi naszej narodowości odnosi się do mnie uprzejmie.

PiratTomi

Cóż takimi ludźmi się otaczasz, w takim środowisku żyjesz, więc się nie dziw, że jest jak jest.
Mam znajomych i rodzine za granicą, żyją w zgodzie z Polakami i obcokrajowcami. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, by traktować ich jak bankomaty. Myślę, że moim krewnym również. Robimy sobie prezenty o podobnej wartości, bez odgornego narzucania sobie limitu kwotowego. Jest tak normalnie bez wyzyskiwania kogokolwiek.
Nie mierz wszystkich swoją miarą.

Starlycious2

Też jestem za granicą i mam już dosyć tego marudzenia, jacy to Polacy nie są źli, więc chyba to faktycznie zależy od towarzystwa. U nas też zdarza się, że komuś brakuje kasy, ale nie ma problemu, żeby jeden drugiemu pożyczył, bo po prostu znamy się na tyle, że sobie ufamy. Jak jeden z nas jest w trudnej sytuacji typu strata pracy lub mieszkania, to nikt nie zostawia go na pastwę losu. Miałam tu ludzi, którzy mi pomogli na początku jak przyjechałam i tak samo ja teraz w miarę możliwości pomagam im. Ktoś pójdzie ze mną z reklamacją do sklepu, bo lepiej zna język, ja kogoś poczęstuje za to obiadem i tak się kręci. Bywają też większe przysługi, typu pożyczenie dużej ilości kasy, i nie raz ja komuś pożyczałam, jak też mi ktoś pożyczał i nigdy nie zostałam oszukana ani nie oszukałam nikogo, lub nocleg bo nagle okazuje się że ktoś został wyrzucony z mieszkania (nie z jego winy oczywiście) to nawet w jednym pokoju w 6ciu kiedyś spaliśmy. I to część ludzi poznałam w Polsce a część tu na miejscu. Więc może zastanów się jaka Ty jesteś do innych i co dajesz od siebie, a potem wymagaj.
I wychodzi na to, że moja rodzina w Polsce, mimo, że zarabia mniej niż ja, jest na tyle wporzadku, że nigdy nie prosili mnie o pieniądze. Sama robię im jakieś upominki lub prezenty, jeśli akurat mnie na to stać. A ze znajomych to już w ogóle nikt nie pyta mnie o pieniądze. Także myślę że w twoim przypadku warto zrobić selekcję w znajomych, bo serio ja jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam się z czymś takim.

Salander Odpowiedz

Ale słoma z butów tych znajomych, z takiej wioski to starczyłoby chyba wyjechać do większego miasta i już byłaby przepaść

bazienka Odpowiedz

mam nadzieje, ze znajomej ni nie pozyczylas?
i skad dawna znajoma ma kontakt do twojego meza?
poblokowac barachlo gdzie sie da, przechodzic na druga strone ulicy w czasie ewentualnych nastepnych wizyt

Bluepurple Odpowiedz

Mam przeczucie, że to nie jest prawdziwa historia.

Akur Odpowiedz

Olej Polaczków cebulaczków. Tez sie cieszę, ze jestem od nich daleko. Piątka!

Porywcza Odpowiedz

To że wzieliscie kredyt na dom, a potem na samochód znaczy, że sobie dobrze radzicie???😂

Dodaj anonimowe wyznanie