Kiedy chodziłam do gimnazjum, pani od historii kazała każdemu z uczniów przygotować referat na różne wybrane tematy. Było to zadanie na ocenę, a że w tamtym okresie byłam radykalną kujonką, postanowiłam przygotować się do tego zadania wyjątkowo profesjonalnie. Spędziłam niezliczoną ilość godzin w bibliotece, wyryłam na blachę daty, nazwiska, a nawet dwa dni ćwiczyłam mój monolog przed lustrem. Wszystko to, aby przez tę krótką chwilę zabłysnąć i zgarnąć szóstkę za swój oratorski popis.
Kiedy zostałam wywołana do tablicy, powoli, dostojnie przeszłam przez salę, odchrząknęłam, wzięłam łyk wody z mojego bidonu i… zakrztusiłam się. Usiłowałam coś powiedzieć, ale zamiast tego z mojego gardła wydobywał się dźwięk w stylu „Khyrrr, rrryhhhg… Phryyy...”, z nosa zwisał długi glut, a z oczu leciały łzy. Pani zlitowała się nade mną, wstawiła mi czwórkę i kazała iść do łazienki ogarnąć się.
W życiu nie czułam się tak zażenowana.
Dodaj anonimowe wyznanie
slabo przeciez moglas przedstawic prace po ogarnieciu sie
Czyli mówisz, że nic nie powiedziałaś, a nauczycielka postawiła Ci czwórkę? Bardzo sprawiedliwa ta nauczycielka.
Referat w szkole, to przeważnie gadka połączona ze stertą kartek do pomocy(u niektórych), więc widocznie to wystarczyło do dobrej oceny.
Po opisie referatu i nastepujajcej ocenie go sadzac, gimnazjum specjalnej troski.
myślę, że jakbyś po powrocie poprosila o to czy możesz przedstawić referat jeszcze raz to pani raczej by sie zgodzila. A nawet jesli nie to warto zapytać. Szczególnie, że tyle czasu na to poświęciłas.
A nie mógł w tym czasie przedstawiać ktoś inny a potem ty? Albo nie mogli zaczekać na ciebie? Przecież takie ogarnięcie się nie trwa całej lekcji. Dziwna ta nauczycielka...
Hahahaha :)
Trzeba było przeprosić, iść do toalety, ogarnąć się i później kontynuować referat.