#GiJlz

Na Wielkanoc jak zwykle pojechałem do rodziców. Jak wstałem rano następnego dnia po przyjeździe, to wszyscy jeszcze spali. Byłem bardzo głodny, a od dawna cieszyłem się na domowe jedzenie mojej mamy, więc ruszyłem przetrząsać lodówkę w poszukiwaniu czegoś dobrego. Znalazłem resztki klopsa z poprzedniego dnia i groch w metalowej misce. Podgrzałem, zmieszałem, nałożyłem do tej metalowej miski i zjadłem. Może nie było to typowe śniadanie, ale bardzo mi smakowało.

Chwilę później zeszli do kuchni rodzice. Ja jeszcze siedziałem przy stole czytając gazetę, obok mnie pusta miska. Tata wziął tę miskę i spytał „Czemu psia miska leży na stole?”. Zdziwiony odpowiedziałem „To nie jest psia miska, była w lodówce, był w niej groch”. Tata na to „Tak, to jest psia miska”.

Jak się okazało, poprzedniego mama dodała psu do karmy grochu. Niestety nie dał się nabrać, wyjadł całą karmę tak że nie było po niej śladu, a groch zostawił w misce. Mama zostawiła miskę na blacie, żeby pokazać tacie, ale zapomniała o tym i później siostra jak sprzątała w kuchni, to włożyła miskę do lodówki…
Parauszka Odpowiedz

Oj tam, przynajmniej zaspokoiłeś głód, jedzenie się nie zmarnowało i pies dostał świeżą karmę 😁 zostałeś bohaterem w swoim domu 👏

karolina92 Odpowiedz

No właśnie stety, że pies nie dał się nabrac i nie zjadł grochu, bo mógłby dostać niestrawności.

KindaLoser Odpowiedz

Ja Wam powiem, że niektóre psy to są czystsze od ludzi ;)

Dodaj anonimowe wyznanie