#GePxe
Oczywiście nikt nie wierzył naszym dziecinnym głosom i ludzie szybko kończyli rozmowę. Pewnego dnia gdy wybrałyśmy przypadkowy numer i udało nawiązać się połączenie, był to nasz ostatni żart tego typu. Odebrał jakiś mężczyzna. Zaczęłyśmy: "Wujek Włodek, jutro będziemy na dworcu w Krakowie, odbierzesz nas?".
Rozmówca ochoczo odpowiedział, że nie może się nas doczekać, ma dla nas wiele atrakcji przygotowanych i nie mamy się bać, bo tym razem nie będzie bolało, gdy będzie się z nami kochał. Nigdy nie powiedziałyśmy o tym nikomu dorosłemu... Z perspektywy czasu rozumiem, że to był duży błąd.
Wujkowi Włodkowi pogratulować poczucia humoru, a wam debilizmu.
Koleś robił sobie z was jaja, a Ty przeżywasz. Dostałyście nauczkę, nie dzwoni się z żartami po obcych ludziach, bo mogą się zdenerwować.
A one biedne myślały, że złowiły jakiegoś pedofila.
Okrutna ale dobra nauczka.
"Pani Potrzeba?" 😂
Gość genialnie was zaorał.
Ja kiedyś, jakimś nieprawdopodobnie pechowym zrządzeniem losu, dodzwoniłam się na osiedlowy komisariat policji. Ile się strachu najadłam to moje. I tak skończyły się moje telefoniczne zabawy.
Nie pechowym zrządzeniem tylko trzy pierwsze cyfry wymyślonego numeru pewnie były 9, 9 i 7. Nawet przy kawałach trzeba uważać na błędy techniczne.
@egzemita niekoniecznie, komenda u mnie w mieście komenda ma inny numer, zwykły stacjonarny
Każdy się tak bawił chyba, myśmy np. zadzwonili do babki mojej kumpeli i wmówili jej, że jak wyjdzie na rynek i poczeka pod kioskiem to przyjedzie do niej ksiądz z nagrodą od Radia Maryja "dla wiernej słuchaczki".
Moi koledzy też tak wkręcali ludzi. Raz się dodzwonili do jakiegoś gościa i chcieli od niego kupić traktor z ogłoszenia. Facet na to, że nie wystawiał żadnego ogłoszenia, że nawet nie ma traktora. To jeden z kolegów zaczął się z nim kłócić, że po co wystawia ogłoszenie z traktorem, skoro go nie ma, że nie robi się ludzi w balona, on chce kupić ten traktor.
O nie, to chyba był mój wujek. Też ma na imię Włodek i mieszka w Krakowie. Zajmę się tym.
Też tak robiłyśmy. Raz jakiś koleś udawał, ze się nabrał i prowadził z nami długą rozmowę o tym, że zostanie ojcem. Fajny facet. Dzięki niemu my, dzieciary kilkuletnie miałyśmy ubaw, ze kogoś wkręciłyśmy.
Mogliście trafić weselej. Ileś lat temu do matki do pracy zadzwonili kiedyś gówniarze-żartownisie. Popuszczali jakieś głupie teksty. Matka posłuchała, odpowiedziała "Wasz numer to XXXXXXXXX ?". "Ale my mamy zastrzeżony!!!". "No nie całkiem". I przekazała sprawę to żandarmerii wojskowej. Wiele się nie stało, ich rodzice dostali pouczenie o pilnowaniu dzieci a oni pewnie opierdol.
Taka ciekawostka: można się dodzwonić na wewnętrzne numery do jednostki wojskowej.
Druga ciekawostka: oni tam mają (nie wszyscy ale niektórzy) specjalne telefony jak w policji - na których zawsze widoczny jest numer wybierającego - nawet jak ma zastrzeżony.
Buhahaha błąd ? Bo gość zrobił sobie z Was jaja? A Ty jak widzę dopisalas sobie cały scenariusz do historii, której nie było.