#GcUBT

Zdarzyło się to 6 lat temu. Miałem wtedy 17 lat i byłem dość szczupłym, ale wysokim chłopakiem, raczej nie uważałem się za słabeusza. Tamtego dnia wracałem z treningu piłki nożnej, zbliżała się już 18 i zdążyło się ściemnić. Gdy opuściłem teren szkoły, jak zwykle skręciłem między bloki i ruszyłem w stronę mojego mieszkania. W pewnym momencie zaczepił mnie jakiś mężczyzna, na oko przed pięćdziesiątką, i zapytał, czy wiem może, która godzina. Zerknąłem na telefon, udzieliłem odpowiedzi i ruszyłem dalej, a facet podziękował i udał się w przeciwnym kierunku.

Do tej pory nie mam pojęcia, jak mu się to udało, ale gdy chwilę później przechodziłem przez bramę jednego z bloków na osiedle, on już tam czekał. Znienacka chwycił mnie za gardło i przygwoździł do ściany. Nie mogłem nawet krzyknąć, bo miażdżył mi krtań, a jedną moją rękę przycisnął kolanem do ściany. Z obleśnym uśmiechem wsadził mi rękę w spodnie... Naprawdę próbowałem się bronić, odepchnąć go albo kopnąć, ale nie miałem dość siły. Czułem, że zaraz zwymiotuję. Do dzisiaj pamiętam smród papierosów, wydobywający się z jego ust. On cały czas patrzył mi w oczy i ocierał się o moje ciało. Gdy skończył swoją „zabawę”, pozwolił mi tylko wziąć głęboki oddech i uderzył mnie w głowę, a ja straciłem przytomność.

Obudziłem się w tej samej bramie bez telefonu, pieniędzy i bez butów, z całą zakrwawioną twarzą. Byłem totalnie wyprany z emocji, jeszcze nigdy nie czułem się tak nieswojo we własnej skórze. Kręciło mi się w głowie, ale dałem radę dojść do domu.
Rodzicom powiedziałem tylko, że mnie okradziono. Było mi wstyd. Nigdy nikomu się nie przyznałem, na policji opowiedziałem tylko o rabunku, bo bałem się, że mnie wyśmieją. W końcu byłem już prawie pełnoletnim chłopakiem, powinienem był umieć się obronić... Tutaj piszę, bo to mimo wszystko duży ciężar, nawet po latach, i chciałbym się go pozbyć.
elszkieletor Odpowiedz

Czyli nie jestem nienormalny, że każdego przechodnia traktuje jak potencjalnego agresora, jakieś plusy wychowania w ciężkich czasach

wyzwolonaa

Ja też tak robię, niestety w tych czasach każdy mężczyzna jest potencjalnym zagrożeniem

Meanness

każdy CZŁOWIEK* Jakkolwiek rozumiem, że niektórym grupom częściej uchodzi to na sucho, stąd nie boją się robić złych rzeczy, tak jednak lepiej uważać na wszystkich. Bo i tak zawsze obwiniona zostanie ofiara, że za słabo pilnowała. Stąd lepiej każdego człowieka uznać za zagrożenie, a nie uznawać, że istnieje ktokolwiek, kto nim nie jest i potem się przekonać, że nie istnieje.

wyzwolonaa

Ale jednak kobieta raczej nie zaatakuje cię fizycznie, niestety jesteśmy niesprawiedliwie potraktowane przez biologię i mamy mniej siły. A ataki częściej uchodzą na sucho właśnie mężczyznom. Gdyby takie wyznanie napisała kobieta, zaraz przyleciałby dragomir i zaczął wypisywać, że pewnie miała za krótką spódniczkę

Wolnaaa

Nie bojcie sie:)

Meanness

Ma Pani rację co do tego strasznego pana. Mi bardziej chodziło o to, że jeśli założy się, że tylko jedna grupa jest zła, to można zostać zaatakowanym przez kogoś innego, bo zupełnie się tego można nie spodziewać. Coś typu zostawi się dziecko z ciocią, bo przecież tylko panowie są źli, a to będzie coś takiego jak moje ciocie. Po prostu trzeba pamiętać, że ludzie domyślnie są źli, wszyscy. Po prostu niektórzy dodatkowo nie muszą obawiać się konsekwencji, a inni są karani za bycie ofiarą. Dzięki temu będzie się zawsze przygotowanym na atak. Zamiast myśleć "a, to pani, to może nic nie zrobi" albo "jestem panem, więc nic mi nie grozi" i skończyć w kostnicy albo jeszcze gorzej, lepiej założyć "to człowiek, więc jest zły, jestem człowiekiem, więc mogę stać się ofiarą" i zawsze pilnować otoczenia. Jakiekolwiek "nic nie zrobi/nic mi nie grozi" to zwykle ostatnia myśl przed staniem się głównym bohaterem podcastu typu true crime. A to, że ludzie w komentarzach będą obwiniać ofiarę albo usprawiedliwiać mordercę to jest pewne. Tylko lepiej w ogóle nie zostać ofiarą.

Dragomir

Wyzwolonyy, nie wiem co cię spotkało strasznego w życiu że aż musisz tak konspirować swoją tożsamość i udawać kogoś kim nie jesteś. Wyjdź z tego kokonu, pogadajmy o tym. Chcę ci pomóc odnaleźć siebie, tego zagubionego chłopaka. Wcale twoja mama nie prosiła mnie o to tym razem.

wyzwolonaa

To raczej ty masz jakiś problem ze sobą, skoro usprawiedliwiasz gwałcicieli

Dragomir

Ty napisałeś, że ja BYM coś powiedział gdyby to była odwrotna sytuacja, a teraz piszesz że to JA USPRAWIEDLIWIAM gwałcicieli. Słabo tabletki weszły czy się skończyły?

wyzwolonaa

Patrząc na to jak wypowiadasz się o kobietach, prawdopobieństwo takiego tekstu z twojej strony jest bliskie 100

Dodaj anonimowe wyznanie