Podejrzewam, że mam mitomanię. Ostatnio zmyśliłam, że mam rodzinę na Ukrainie i że coś im się stało, że nie żyją. Powiedziałam o tym wszystkim, których znam, przez co dowiedzieli się o tym nauczyciele...
Czasem odczuwam, że mam potrzebę kogoś okłamać. Niezależnie, czy wpływa to na moją korzyść czy nie. Tak jak np. w tym przypadku. Z rodziną na Ukrainie nic to nie zmieniło w moim życiu, ale to powiedziałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli twoi rodzice przypadkiem w rozmowie powiedzą że to nieprawda wśród kolegów już do końca życia będziesz uważana za idiotkę. Chyba że i tak jesteś.
Jeśli ktoś kłamiąc robi z siebie idiotę? Wszystko na przykład.
Chyba się zapomniałeś przelogować i kręcisz gówno z bicza. Żałosny typek z ciebie.
To nawet większa wpadka niż dac się złapać na niebiesko ehehehe!
Potwierdzam, dworniak ma co najmniej kilka kont i notorycznie sam siebie popiera pisząc z różnych kont.
To jak pies który sobie wyliże jajca i ma radochę, że był lodzik aż się gała świeci :)
Ponad dekadę temu w Toruniu mieszkał pewien mitoman. Wydawał się normalny, ale po lepszym poznaniu można było powiedzieć, że jego opowieści nie trzymają się kupy. Twierdził, ze po mieście chodził facet z krokodylem na smyczy, lub że codziennie miał u siebie prywatki mimo ze dzień w dzień siedział w barze. Więcej jego opowieści nie pamiętam.
A potem dostał potężne dotacje rządowe na szkołę, media i geotermikę i już nie wypada się z niego śmiać?
Po prostu w żałosny sposób chciałaś zwrócić na siebie uwagę.
Może mieć też mitomanię, nie jesteś w stanie tego jednoznacznie stwierdzić.
Na pewno nie liczyłaś na korzyść? Litość, współczucie, próba pomocy, próba dostosowania się do obecnej sytuacji, akceptacja? Przeanalizuj sobie kłamstwa, które mówisz i zastanów się co można nimi osiągnąć, wtedy dowiesz się jakie potrzeby probujesz zaspokoić w ten sposób
Jak byłem na studiach to moja dziewczyna miała na roku koleżankę z podobną przypadłością. Jej najlepszym numerem było, że na początku studiów wciskała wszystkich historyjkę, że jest wdową, bo jej mąż był marynarzem i zginął na morzu. Jako, że jeden koleś jej nie lubił to zrobił małe śledztwo i okazało się, że to było wyssane z palca.