#AzMl2
Każda lekcja z nią była torturą. Wszyscy siedzieli cicho jak myszki, czekając na wybuch. Potrafiła drzeć się na nas o najmniejszą głupotę. Kiedy jej coś spadło, nie schyliła się i tego nie podniosła, tylko patrzyła na nas wzrokiem zabójcy i z jadem w głosie pytała, na co czekamy, już dawno powinniśmy to podnieść – mimo że dana rzecz leżała tuż przy jej stopach. Przed każdą lekcją chemii trzęsłam się i prawie mdlałam ze stresu. Modliłam się, aby jej nie było lub by tym razem mnie oszczędziła. Zresztą nie tylko ja tak bardzo się bałam. Mój strach to i tak nic w porównaniu do dziewczyny, która wymiotowała przed każdą lekcją i jakoś funkcjonowała jedynie dzięki lekom uspokajającym.
W. brała swój dziennik, jeżdżąc palcem po nazwiskach i szukając potencjalnej ofiary do tablicy. A gdy tylko ktoś podszedł, nie zdążył nawet wziąć kredy w dłonie, kiedy zaczynała się drzeć, wymachując swoimi pomarszczonymi łapami, że nic nie umie i zaraz dostanie jedynkę. Najbardziej jednak znęcała się na cichych, spokojnych uczniach, którzy starali się jak mogli, żeby nie zwracała na nich uwagi. Takim kimś byłam ja i nie raz przez nią płakałam. Moja koleżanka tak się jej bała, że zawsze idąc do tablicy, całkowicie zapominała, jak ma na imię, a dyrektorka jeszcze z niej drwiła i ośmieszała przed całą klasą. Jak jej się nie spodobał twój styl pisma, to niemal cię nie udusiła, mamrocząc, że ta dzisiejsza młodzież nawet pisać nie umie. Wyrywała z ręki zeszyt, przeglądała go, kręcąc głową, po czym rzucała na stolik jak psu i odchodziła. Pamiętam, jak wchodziła dumnie do klasy, skanując każdego nienawistnym wzrokiem, aż dech zapierał. Zawsze z hukiem rzucała dziennik i się zaczynało... Jacy to my nie jesteśmy głupi, jak to się nic nie uczymy, będzie nam ciężko w życiu i pewnie skończymy na ulicy. A kiedy nadszedł dzień sprawdzianu, miała dwie grupy, tę łatwiejszą z praktycznie samymi zadaniami zamkniętymi, która miała jedynie dwie strony, oraz trudniejszą, z o wiele większą liczbą zadań, w której trzeba było większość obliczać, pisać jakieś nie wiadomo skąd wzięte wzory. Wybierała sobie, kogo w miarę akceptuje, a kogo nienawidzi i taki dawała mu sprawdzian (ja zazwyczaj dostawałam ten trudniejszy). Kiedy lekcja się kończyła i szliśmy zmordowani, lepiący się od potu na przerwę, inne klasy czekające na nieuniknione pytały, czy dziś ma dobry humor. Nigdy nie miała. Przez to gimnazjum zamiast dobrych wspomnień miałam nerwicę.
I nikt nie pomyslal, zeby ja zglosic? Zaden rodzic nie interweniowal?
to były trochę inne czasy - część rodziców uważała, że nauczyciel to niemalże wyrocznia, a nie zwykł pajac (mówię o takich przypadkach jak tutaj w wyzwaniu), który powinien dostać zakaz wykonywania zawodu.
Więc pewnie było to plus standardowe "teraz to ciul, będziesz dorosły to zrozumiesz co to życie, problemy i zatęsknisz! A tutaj wystarczy, że się nauczysz i będziesz mieć 5 i to twoja wina gówniarzu". Oczywiście to nie jestem prawdą ale "starzy wiedzą lepiej" i tak się dzieje życia cud, że potem takie dzieciaki stają się niepewnymi siebie dorosłymi, albo mają masą jakichś innych problemów i o dziwo za tymi czasami nie tęsknią.
Potem na mieście będzie was unikać przez 50 lat.
Obrzydliwe babsko, w moim gimnazjum też było parę takich. Zawsze przy tablicy podśmiewały się ze mnie (głównie z powodu wyglądu) i powtarzały że nic w życiu nie osiągnę. Cóż, myliły się
Do tej pory się śmieją, podobnie jak wszyscy inni, bo taki pajac rzadko się zdarza.
Trudno, nie przejmuję się opiniami biedaków
A gdzie chłopy się w tej opowieści podziały? Czyżby nie było z żadnym problemu bo stereotypowy chłop nie para się nauczycielstwem? Czyżbyś dalej lansowała pogląd jak to świat nie lubi niskich kobiet?
Ech! A potem twierdzisz że nie obrażasz kobiet i że są one ofiarą luki płacowej. Nie obrażasz ich gdy ci to pasuje a przeciętną kobietę w zależności od potrzeb kreujesz na bywalczynię egipskich kurortów w przeciwieństwie do biednych mężczyzn albo ofiarę luki płacowej cokolwiek to znaczy bo chyba nie to że jest biedaczką co? No bo jak to tak przecież przeciętna kobieta nie może być biedna więc mimo dyskryminacji radzi sobie świetnie a gdyby nie ci okropni mężczyźni to by już cały świat zdominowała bo jest szlachetniejsza i lepsza w każdym calu co? A ja to jestem śmieciem bo nie potrafię w taki sposób myśleć jak ty i wszystko jasne! Jestem poniżej przeciętnej bo mam w zwyczaju oceniać każdego wg tych samych zasad jak skończony idiota.
Tak opinie nieważne byleby płacili na księżniczkę.
Pamiętajcie że obrzydliwe kobiety wg tej postępowej księżniczki są w większości starsze od niej bo z jej pokolenia to są prawie zawsze świetne. I może jeszcze twierdzi że to nie ageizm bo nie obraża młodych lecz starszych. Ale w tej błazenadzie może jest jakaś metoda. Trochę to doszlifować to przy dobrych lotach będzie współczesny Stańczyk.
Po prostu starsze kobiety są jeszcze pod mocnym wpływem patriarchatu. To było takie typowe gadanie, że moje ubrania "prowokują chłopców"
Nic zdążył nic zrobić więc mówiła że nic nie umie. Logiczne. Skąd mogła wiedzieć że umie jak nic nie zrobił. A te wzory nie miały być wzięte z obluczeń? No tak to by było za proste na pewno sama je wymyśliła a zadanie żeby rozwiązać trzeba było być nią. Ukartowała sprytna tak by 1 stawić za nic. Na pewno tak było bo to logiczne. Szczerze to brzmi jak wyolbrzymione wyznanie kogoś kto miał problemy z matematyką albo ta nerwica taka poważna że jakieś omamy się pojawiły więc ty to tak postrzegałaś choć nie do końca tak było a wtedy to współczuję ci że rodzina nie zauważyła co się z tobą dzieje.
*obliczeń