Miałam taki czas w życiu, że w ogóle nie chciało mi się seksu. Partner nad tym ubolewał, bo seks raz w miesiącu lub raz na 3 tygodnie go nie uszczęśliwiał. Przypadkowo znalazłam sobie motywację. Zainstalowałam na telefonie aplikację kalendarzyk miesiączkowy, żeby wiedzieć co u ginekologa mówić, gdy pyta o mój cykl menstruacyjny. W tej aplikacji poza możliwością zaznaczenia okresu była też możliwość wpisania, że uprawiało się seks. Od tamtego czasu szłam z partnerem do łóżka dwa razy w tygodniu, bo niesamowitą satysfakcję sprawiało mi zaznaczanie tych serduszek w aplikacji i liczenie ich na koniec miesiąca, porównując z wynikami z poprzednich miesięcy. Ani trochę nie miałam wtedy ochoty na seks, lubiłam tylko zaznaczać serduszka i bić rekordy. To trwa już 3 lata, partner nie wie, a mi w międzyczasie seks przestał przeszkadzać. Nawet kilka razy w miesiącu robię to, bo mam ochotę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli nie jesteś po menopauzie a partner Cie nie odrzuca z wyglądu bądź zachowania, to ja bym z jakims lekarzem pogadała. No chyba że jedziesz sama po kryjomu to już na faceta nie masz ochoty.
Bardzo często w wieloletnich związkach ochota na seks nie przychodzi spontanicznie, tylko trzeba nad nią popracować. Wiąże się to z tzw stylem podniecenia - większość kobiet ma styl responsywny - czyli podniecenie pojawia się w odpowiedzi na bodziec. Czyli dopiero podejmując czynności związane z seksem zaczynają czuć na niego ochotę. Po drugiej stronie mamy typ podniecenia spontaniczny, gdzie rzeczywiście podniecenie pojawia się samo. To też nie jest tak, że jedna osoba = jeden styl, na początku związku z reguły jest więcej spontanicznego podniecenia, potem dominuje reaktywne. Można to reaktywne podniecenie budować też przez cały dzień, budując delikatne napięcie z partnerem, przez jakiś lekki sexting, itp. Ale rozwiązanie autorki działa i nawet pojawił się już mechanizm apetytu rosnącego w miarę jedzenia, więc wydaje się, że wszystko jest ok