#Fs7kX
Z jednej strony fajnie by było być w związku, na randki chodzę, ale to z góry wiadomo w jakim celu.
Jak pomyślę, że ktoś mógłby wejść w ten mój ułożony świat, będę musiał zrezygnować z czegoś (jednak związek to w dużej mierze sztuka kompromisów), wprowadzi emocje, (różne emocje, wiadomo, nie zawsze jest cukierkowo), to zdecydowanie wolę być sam, ciesząc się tym spokojem.
Być może jesteś szczęśliwy ze swojego życia, ale wyczuwam człowieka niedojrzałego emocjonalnie, bojącego się odpowiedzialności i być może egoistycznego.
W sumie, kto ci zabroni tego hedonizmu.
Nie ja.
"na randki chodzę, ale to z góry wiadomo w jakim celu"
Zakupy robicie?
Czy razem wyprowadzacie psa?
No coo?
To tylko (aż?...) nowy trend - "choremance" - połączenie słów chores (obowiązki) i romance (romans).
Frog
To ja jestem autorem, nie emocjonuj się tak
@Gargal
Ja Cię rozpoznaję, spoko.
Ale TO nie przeszkadza mi traktować każdego (nawet kolejnego Twojego) wyznania jako możliwości do poczytania / pomyślenia / pogadania z innymi Anonimowiczami.
A swoją drogą, ciekawi mnie cel Twojego eksperymentu, choć pewnie nam o nim nie opowiesz ;)
Gościu, ponad 50 wyznań żeś natrzaskał?
@Dragomir
Przecież obiecał, że dojedzie do setki i wtedy da nam spokój 🤗
A czy kobietom z którymi się umawiasz cel tych randek też jej znany? Jakoś wątpię.
Znaczy z założenia naiwne niebożęta, czy jak?
Panie Upadły, trochę myślę, że może raczej chodzić o to, że ludzie mogą umawiać się z różnymi planami na przyszłość. Jedna osoba planuje wieczór najdalej do śniadania, a inna zastanawia się nad krojem sukni ślubnej. I jeśli te dwie osoby się spotkają, mogą czuć się wykorzystane, gdy druga osoba ma inny plan. Tak samo jak czasem panowie mówią, że "baba wrobiła w ślub", tak też panie czują, że ktoś z nich zrobił panią lekkich obyczajów. Więc, jeśli z góry jest powiedziane, że znajomość kończy się najdalej nad ranem, to można zarówno od razu wyjaśnić komuś, kto jest temu przeciwny i tę osobę uchronić przed poczuciem bycia wykorzystanym, jak i można samego siebie uchronić przed kimś, kto miał zniknąć rano, a jednak ma nadzieję, że znowu się spotkają. Jeśli jednak jest tylko takie "idziemy na randkę", to się to skończy tym, że jakieś panie poczują się wykorzystane, że tylko na noc zaprosił i nie dzwoni, a ten pan będzie narzekał jakie to panie są złe, bo do niego wydzwaniają następnego dnia. Także często ludzie umawiają się jedynie na kolacje, bez planów pozostania do śniadania. Więc też nikt nie musi zakładać, że zaproszenie na randkę to zaproszenie do sypialni. Ludzie mogą myśleć, że tylko porozmawiają, a nawet jak zajdzie to dalej, to mieć nadzieję, że to dlatego, że tak dobrze się rozmawiało, a nie że to był jedyny cel spotkania.
Znaczy że od razu niech mówi że chce tylko zamoczyć, żeby nie bajerował kogoś i rozbudzał jej nadzieje a skończy się na dupczeniu. Udajesz dałniora Gzymsie czy jak?
Dlatego nigdy nie dawałam przed ślubem. :)