Mam żal do mojej matki. Jak byłam dzieckiem, to biła mojego brata, mnie zaledwie parę razy uderzyła, bo byłam "tą lepszą". Brata oddała do MOW-u i spędził w nim jakieś 6 lat. Nie dba o siebie, nie myje zębów. Ze mną u dentysty była może 2 razy. Nie nauczyła mnie dbania o higienę. W szkole śmiano się ze mnie, że mam tłuste włosy. Po tym sama zaczęłam dbać o siebie. Na leczenie zębów wydałam jakieś 2 tys., a to i tak nie koniec. Nie nauczyła mnie, że podstawą diety są warzywa i owoce. Teraz jestem weganką. Nigdy nie byłam z rodziną na wakacjach. Raz wysłała mnie na obóz. Jeden jedyny raz. W domu często nie było jedzenia, bo wolała kupić sobie papierosy.
Teraz mam swoje dziecko i bardzo o nie dbam, a ona nagle kupuje mu wszystko i widać, że jej zależy na wnuku bardziej niż na swoich dzieciach. Raz jej powiedziałam, że nie pozwolę, aby kiedykolwiek uderzyła mojego syna tak jak biła mojego brata.
Nie mieszkam z nią, nie ograniczam jej kontaktu z wnukiem.
Anonimowe jest to, że chyba jej nie kocham.
Dodaj anonimowe wyznanie
Na weganizmie z pewnością zdrowe zęby i ładny wygląd przyjdzie...
Hvafaen, to chyba był sarkazm.
Dobrze zbilansowany weganizm jest zdrowy. Na pewno jest zdrowszy (i to duzo zdrowszy) od mięsa, które można kupić w markecie a wlasnie takie wiekszosc ludzi je. Nawet sobir nie wyobrażacie co dzieje się w hodowli zwierząt i jak to wygląda. Jako dziecko rolników i przyszly zootechnik mocno ograniczam spożycie mięsa, nabiał odrzuciłam zupełnie. Tylko jajka jem ale to tez tylko od kur moich rodzicow, takich ze sklepu nie tkne.
@Karboksyhemoglobina
Ludzie w większości doskonale wiedzą, jak wygląda masowa produkcja mięsa do supermarketów, ale mają to po prostu w nosie, nie ma co się oszukiwać.
Sama weganką nie jestem, po prostu jem bardzo mało mięsa, bo nie czuję nawet takiej potrzeby, bardzo często gotuję też wegańskie posiłki i tylko osoby ograniczone oraz zupełnie nieświadome w kwestii tego, co jedzą, mogą twierdzić, że na wegańskiej diecie się choruje/źle wygląda.
Lubisz patrzeć jak grubasy sobie jedzą a nie patrzysz na nie mając przed oczami zysk. I tu jest ogromna róźnica. Po tym wnioskuje, ze to bardziej twoje hobby lub po prostu dodatkowe zajęcie wiec masz ich kilka, max kilkanascie. W przypadku gdy hodowla bydla mięsnego lub mlecznego albo trzody chlewnej czy drobiu jest glownym zrodlem dochodu i zwierzat jest kilkadziesiat lub kilkaset wyglada to zupelnie inaczej. W takiej hodowli nikt nie patrzy jak grubasy uroczo rosną. Liczy się tylko to czy szybko rosną. Studiuje zootechnike (jestem na 3 roku i codziennie zastanawiam sie czemu jeszcze tego nie rzucilam, bardzo zawiodlam sie na tym kierunku. Jedyne co mnie na nim trzyma to to ze do walki o lepsze zycie zwierzat moze przydac sie wiedza), na studiach ukladamy dawki żywieniowe. Co jest podstawa dawki? Kukurydza i soja. 2 mocno modyfikowane rośliny (na tym etapie na ktorym jestesmy nie wiemy czy takie rosliny sa dobre czy nie ale mysle ze nikt z nas nie chce by ich wplyw byl testowany wlasnie na nim). Do tego wszedzie leki i antybiotyki. Mnostwo lekow. Cieletom od urodzenia podaje się suplementy i leki "tak na wszelki wypadek". Samica ma problem z zajsciem w ciaze? Podajemy hormony. A pozniej szok bo co chwila rodza sie trojaczki. Czy wszedzie jest przestrzegany okres karencji? Oczywiscie ze nie. Plus jest mnostwo lekow ktore karencji nie maja wcale ale watpie zeby nie mialy zadnego wplywu na mieso czy mleko. O tym czemy mieso z takiej hodowli jest zle mozna pisac i pisac, polecam po prostu poszukac samemu i poczytac o tym w internecie.
No ja się nie dziwię, że ludzie nie są w stanie udźwignąć pracy przy masowym morderstwie. To tak jakby podczas II wojny światowej Niemcy hodowali Żydów w celu przerobienia ich na jakiś potrzebny produkt. Hodowla zwierząt na rzeź jest całkiem podobna.
To nie rzeźnie tylko linie prodykcyjne przed rzeźnią. Krowa mleczna zyje 4-5 lat max 7, pozniej trafia do rzeźni.
To nie wstyd nie kochać takiej matki
A masz jakiś kontakt z bratem? Warto byłoby mieć.
Takie osoby ciężko nazwać matką.
Dlaczego nie ograniczasz jej kontaktu z wnukiem?
Nie usprawiedliwiam, ale chyba łagwiej być fajną babcią niż fajną mamą, bo kontakt z dzieckiem jest rzadszy niz ze swoim własnym. A dwa, może dojrzała do "wychowywania" dzieci.
Współczuję matki.
Ja również
Nie wiem, za co właściwie miałabyś ją kochać. Wprawdzie oddała "tylko" brata, ale Ciebie też zaniedbywała.
Warzywa i owoce nie są podstawą diety.
Powinny być
Podoba mi się ta wymiana zdań.
A widział ktoś z Was piramidę żywienia?
To się zapoznajcie z grafiką w wujku google.
Nie są, nasi przodkowie nie byli weganami, nie jedli awokado i spiruliny
chyba do MOS, bo do MOW musi byc wyrok sadu
niemniej to najlepsz,e co moglo go w tej sytuacji spotkac, pryznajmniej tma zaszczepili mu jakies wzorce
nie rozumiem tylko, po co sie z nia kontaktujesz i pozwalasz, by z taka fleja kontaktowalo sie twoje dziecko? a jak je tez bedzie bic? nie skontrolujesz tego chyba ze wszystkie wizyty w twojej obecnosci. mozesz sobie mowic, ze nie pozwolisz, ale 100% pewnisci nie bedzie
nie ryzykowalabym
Do MOWu można przecież trafić jedynie na podstawie wyroku sądu.