#EdUVu
Po powrocie mama zadzwoniła do mnie i opowiedziała ze ściśniętym gardłem, co się jej przydarzyło. Nie chciałam, żeby ten rok w taki sposób się dla niej zakończył, więc podjechałam do tego sklepu i po krótkiej rozmowie z ekspedientką przyznałam się, że jestem córką i chciałabym zostawić swoje 50 zł, które w razie nieodnalezienia tamtych miała przekazać mojej mamie – przekonując ją, że się odnalazły :) Dodatkowo zostawiłam swój numer telefonu, gdyż pani się wzruszyła i obiecała, że zaraz po zamknięciu do mnie zadzwoni. W końcu po 15.00 sprzedawczyni zadzwoniła do mnie z dobrą nowiną informując, że faktycznie zguba się znalazła, a ja mogę odebrać moje pieniądze.
Piszę to nie po to, żeby się chwalić, ale żeby przypomnieć, że czyny są ważniejsze od ciągłego powtarzania "kocham cię" ;)
Alternatywnie, można po prostu wspomagać finansowo rodziców na głodowej emeryturze tak, żeby wizja utraty 50 zł nie wywoływała u nich płaczu.
Coś mi się widzi, że nie masz się czym chwalić jednak.
Błąd. Powtarzanie 'Kocham cię' jest tak samo szalenie ważne. I jedne, i drugie braki mają negatywne skutki.
Co to za sklep? Jak ci się kasa nie zgadza, to kasjerka wzywa kierownika, idziecie na zaplecze i liczycie utarg. I koniec. Bez czekania, proszenia się, czegokolwiek.