#3iViH
Pracuję w zakładzie produkcyjnym, a jak powszechnie wiadomo, wszystko musi dziać się według konkretnych zasad narzuconych przez konkretne instytucje. Przestrzeganie takich zasad to pewne koszta, więc większość pracodawców zręcznie je omija. Dzięki temu mam szczęście. Czemu? Nie dopilnowałem jednej rzeczy w czasie pracy, a przez to ktoś zginął. W wyniku niedopatrzeń pracodawcy niemożliwym było sprawdzenie kto zawinił i czemu oraz kiedy (specyficzna branża, której z wiadomych przyczyn nie podam).
Facet miał dziecko i dziewczynę, a teraz nie żyje. Nie przyznam się, skoro nie muszę. Codziennie idę do tej samej pracy i rozmawiam z innymi o tym zajściu, a patrząc im w oczy nerwowo się uśmiecham, zastanawiając się, czy o czymś nie zapomniałem.
Dobrzy śledczy są w stanie uzyskać informację, jak doszło do wypadku i z czyjej winy, aż byś się zdziwił ile informacji można uzyskać dokładnie analizując posiadane dane. Więc nie był bym taki pewien, czy twoja sprawczość nie zostanie nigdy wykryta. Gdybyś się od razu przyznał, to sprawę zakwalifikowano by jako nieumyślne spowodowanie śmierci - wypadek przy pracy i możliwe że byś dostał wyrok "w zawiasach", albo jakbyś udowodnił, że łamanie procedur odbywało się na polecenie szefostwa to może byś został uniewinniony.
Inna sprawa to przestrzeganie zasad BHP i procedur - te przepisy nie biorą się z powietrza, są one często pisane krwią ofiar wypadków, więc zastanów się czy chcesz tak pracować - następnym razem taki wypadek może przytrafić się tobie.
Myślę, że gdyby właśnie wszystkie zasady BHP miały jakieś uzasadnienie, to ludzie bardziej by się do nich stosowali, ale jak np. w instrukcji obsługi miksera jest napisane, że można go używać maks 2 minuty, to nikt się do tego nie będzie stosował, bo nawet głupia piana z białek się dłużej ubija. Jak ktoś przeczyta coś takiego, to dalej już mu się czytać nie chce. Co nie zmienia faktu, że część ludzi po prostu wyłącza myślenie i nie stosuje się do żadnych zasad i ci ludzie, nawet gdyby zamiast ton bezsensownych kartek z zasadami mieli przeczytać dwie linijki, to i tak by się do nich nie stosowali, z lenistwa albo "oszczędności", bo nie napiszę przecież że z głupoty...
Niestety w Polsce naginanie/łamanie przepisów nie tylko BHP jest normą. Cwaniactwo, kombinatorstwo i bylejakość- byle szybciej, taniej, łatwiej. Może to przejdzie, może się uda, może nic się nie stanie.
Przestrzeganie zasad BHP - temat rzeka.
Sam kiedyś o mało co bym zginął. Pracowałem w maleńkiej firemce - typowym Januszexie. Ale pomimo całego januszowania na wszystkim, jednak wymagał przynajmniej podstawy czyli np. kasku na głowie. Któregoś dnia był nieszczęśliwy zbieg okoliczności (błąd człowieka i drobne zaniedbanie innego człowieka) i ten kask mi ocalił życie.
Dobry śledczy to słowo klucz :)
Porównywanie ubijania białek do miejsca pracy, w której zagrożenia są poważne i bardzo prawdopodobne, jest trochę nie na miejscu. Zakaz używania miksera dłużej niż 2 minuty to typowy dupochron producenta przed pozwaniem, bo przynajmniej w niektórych krajach ludzie mają zwyczaj pozywać nawet jeśli sami coś spartaczyli. W miejscach pracy przepisy z reguły są naprawdę przemyślane i tak jak zostało napisane - nie biorą się z powietrza.
To ubijanie jajek to tylko przykład, a zagrożenie też tam jest, tylko inne. Może rzeczywiście niezbyt odzwierciedla pracownicze warunki.
Ale nie mogę się zgodzić z tym, że w miejscach pracy przepisy "nie biorą się z powietrza". Mojemu tacie kiedyś grozili, że nałożą na niego jakąś karę, bo schodził szybko ze schodów/podbiegł po nich trochę. A już na studiach te szkolenia, to jakiś żart, niby nic robić nie można. Moim zdaniem, "chytrzy" ludzie, którzy próbowali za wszystko wyłudzić odszkodowanie, sprawili, że teraz przepisy BHP są przesadzone i to bardzo.
Zakaz używania powyżej 2 min jest tylko w tanich miserach bądź blenderach do smoothie w bidonach i ma swoje uzasadnienie - może się przegrzać silniczek.
(Bendery do smoothie mają kiepską wentylację, nawet jeśli mają porządny silniczek). Porządne miksery mają lepsze silniczki i dbają o wentylację i w instrukcji nie ma czasu ograniczającego. Bo się nie nagrzewają tak bardzo.
Nie zawsze da się przestrzegać wszystkich zasad BHP. Gdybys chciał wybudować dom idealnie przestrzegając wszystkich zasad to ta budowa kosztowałaby 100% więcej. Nie przesadzam, w Polsce się tak nie buduje. Inna sprawą jest zdrowy rozsądek i przestrzeganie podstawowych regul, np. noszenie kasku. Do tego dochodzą przepisy wzajemnie wykluczające się, a takich jest bardzo wiele.
A wiesz, że kiedyś to może wyjść.
Wiesz, nie piszę to "nie twoja wina" ale zastanów się dlaczego ludzie omijają zasady bezpieczeństwa?
Pracowałam w miejscu gdzie: była specjalna drabina aby sięgać wysoko, były specjalne wózki do przewozu ciężkich rzeczy i ogólne przeszkolenie, aby prosić innych o pomoc przy ciężkich rzeczach. Jak to wyglądało w praktyce? Stosując się do zasad bezpieczeństwa nie było możliwe wykonać normę. Normę wyrabiali ci, którzy: wspinali się na półki, rzucali rzeczami i prawie biegali po hali. Komuś coś spadnie na głowę? Trzeba było używać drabiny!
Wypadki w takich miejscach to głównie wina systemu, który zakłada, że pracownik powinien zrobić 2-3 razy więcej niż jest w stanie przy zachowaniu wszelkiej ostrożności i nie olewaniu zasad bezpieczeństwa.
To tylko przy pierwszym. Przy trzecim się przyzwyczaisz
Te przepisy bhp po coś są. To, że sobie odpuściłeś, "bo każdy tak robi", przez co zginął człowiek (ojciec, być może jedyne źródło utrzymania!), to tylko i wyłącznie twoja wina.
Oczywiście, gdyby to w twoim domu budowlaniec pominął coś i ściana by się zawaliła zabijając kogoś tobie bliskiego, to byłaby jazda. No ale tak to sumienie czyste. Śmieciem jesteś i tyle.
Piszesz o tym w taki sposób, jakbyś miał to w dupie. Gratuluję.
Wyrzuty sumienia nie dadza Ci żyć.
@Jooang Jakie wyrzuty sumienia? Ewidentnie autor nie ma żadnych wyrzutów sumienia.
Idź na terapię, bo z wyrzutów sumienia w końcu strzelisz samobója.
Przecież autor nie ma żadnych wyrzutów sumienia.
A ta rzecz która zaniedbałeś mógł również ktoś inny zaniedbać?
Aż że strachu nie chce mi się wracać do pracy ani podejmować pracy w stolarnii