#EVPDc
Około 50 procent spraw dotyczy zdrady partnera. Czyli poznajemy plan dnia i tygodnia wybranka serca, potem śledzimy - przez dzień, tydzień, miesiąc - różnie to bywa. Montujemy też kamery o ile mamy taką możliwość prawną. Mieliśmy jedną taką sprawę nawet w dobie kwarantanny. Facet wyszedł na zakupy, potem szybki numerek z kochanką w samochodzie i powrót do domu. To była ultra szybka sprawa.
Inne, dosyć częste sprawy dotyczą poszukiwania krewnych, prawa własności do określonych nieruchomości, badanie drzewa genealogicznego. Wtedy spędzamy dnie w archiwach państwowych, kościelnych, prywatnych, robimy kwerendy i przeglądamy stosy dokumentów.
Pomagamy też w śledztwach, jednak jesteśmy zatrudniani przez rodziny osób poszkodowanych, zaginionych, zamordowanych lub rodziny tych, które nie wierzą, że ich krewni zostali słusznie skazani. Te sprawy są wymagające, trudne. Na teren jeżdżą byli policjanci, są lepiej traktowani niż młode osoby. Gdy to co odnajdziemy doprowadza do ponownego otwarcia sprawy czy daje nowe perspektywy działania, rodzina jest nam wdzięczna, utrzymuje kontakt, informuje co dalej, jednak jesteśmy pomijani gdy dojdzie już do rozwiązania czy przełomu w śledztwie, gdy czytamy nowe artykuły na ten temat. To policja zbiera fory. I jest to koszt tego, że pozwalają nam ze sobą współpracować. Nie utrudniają nam działań. To normalne.
I zawsze, gdy sprawa wejdzie na tory prawne (rozwód, próba odzyskania mienia itp. ) musimy zeznawać w sądzie.
Zaznaczę też, że działamy z dziennikarzami. Zlecają nam coś, wpadną na jakiś trop, a my badamy go dalej. Niektórzy chcą brać czynny udział w śledztwie, inni czekają tylko na teczkę z zebranymi danymi. Facet, z którym pracowałam uważał się za gwiazdę światowego kalibru, kobietka była profesjonalna, rzeczowa, gotowa się pobrudzić, byleby dostać to co chciała (dosłownie, nie w przenośni :)
Gdzie będzie anonimowość tego wszystkiego? Lubię czytać anonimowe. Z miesiąc temu przeczytałam tu wyznanie pewnej kobiety, które było też w pewnym stopniu poradą prawną i wskazówką dla innych w podobnej sytuacji. I dzisiaj ją spotkałam, opowiedziała mi wszystko to co już wiedziałam z tej strony, zrobiłam na niej niezłe wrażenie gdyż sporo rzeczy już wiedziałam. Pozdrawiam Cię o ile to czytasz, od poniedziałku zaczynam działać. Zwracajcie uwagę co i jak piszecie w sieci, bo najwięcej informacji zbieramy właśnie w Internecie (czasem przypadkowo :)
Wdroż mnie do zawodu. Jestem świetna w znajdowaniu rzeczy i ludzi od dziecka. Myślałam o zostaniu detektywem, ale to wydaje się być marzeniem z zakresu "chce zostać aktorką albo piosenkarką". Pokaz mi, że jest inaczej. pappapugapi @ Gmail . com
Autorko! Weź budynię na staż!
budyn4 Poszukaj ogłoszeń w swoim mieście. Ja się załapałam właśnie z ogłoszenia. Wyskoczyło mi ono gdy szukałam pracy, pomyślałam "czego nie?" i wysłałam CV :) Nie podejrzewałam, że mi się uda i że zostanę na dłużej. Zazwyczaj na stanowisko młodszego detektywa nie ma nawet konkretnych wymagań, poza elastycznością (różne godziny pracy, czasami całe dnie, mój rekord to dwa tygodnie poza miastem), umiejętnościami logicznego myślenia, dedukcji (dają ci jakieś łamigłówki do rozwiązania, pytają co byś zrobiła w różnych sytuacjach), bardzo podstawową znajomością prawa (robią ci szkolenie w trakcie okresu próbnego), podstaw aktorstwa (moja rozmówczyni i mentorka powiedziała do mnie na rozmowie kwalifikacyjnej "poderwij mnie teraz, zagadaj tak, żebym czuła, że ci się podobam" i wiem, że wtedy średnio mi to wyszło ;)) i moralnością (nie łamiemy prawa). Masz okres próbny, gdzie starsi stażem koledzy i koleżanki wdrażają cię do zawodu. Potem w trakcie pracy kilka szkoleń, bycie na bieżąco z prawem (tylko tym, które was dotyczy :)) i po okresie próbnym i zaliczeniu wszystkich kursów, szkoleń, ubieganie się o licencje (polecają Cie przełożeni do Komendy). Kiedyś było trudniej ją zdobyć, ale gdy zaczęłam pracę to przepisy się zmieniły. Wiem, że możesz też ubiegać się o licencję bez pracy w biurze detektywistycznym, bez stażu - musisz przeczytać odgórne wytyczne jak zdobyć licencję. W niektórych biurach wymagają, by mieć licencję zanim zacznie się pracę, w innych robisz ją w trakcie.
Ciekawa praca, da się z tego wyżyć? 🤣
Widzisz, Beza? O tym mówię. Znowu seksualna aluzja. I ty mi powiesz, że nie jesteś niewyzyta?
Niektórzy to się potrafią doszukać. Normalnie agent00
GrubyKotlet - bez problemu. Ja pracuję w średniej wielkości biurze (mniej niż 10 detektywów), ale mamy mocne specjalizacje, stałych klientów. Przez pierwszy rok kasa średnia, ale też nie robisz nic naprawdę odpowiedzialnego. Potem podwyżka podstawy i premie od każdej sprawy. U mnie jest jeszcze karta multisport i prywatna opieka medyczna, ale wiadomo, to zależy od polityki firmy. Płacą Ci też za szkolenia i pozwolenia. W dobie korony było słabiej ale też mieliśmy zlecenia, premie. W moim przypadku na pewno lepiej, niż gdybym miała pracować stricte w swoim zawodzie. :)
kurcze, bardzo to ciekawe ;)
Teraz się zastanawiam ilu detektywów minęłam na ulicy ostatnimi czasy. 🤔
Teraz to pomysl ilu detektywow zbiera twoje wpisy w intenecie.
Założyłam konto z tego wszystkiego :) Detektyw, to fajnie brzmi dzięki filmom, książkom itp. Ale to stereotypy. W rzeczywistości to bardzo "normalna" praca ze sporą ilością papierkologii. Tak naprawdę ekscytujących spraw, o których rozmyślało się przez 24 godziny na dobę i które ciągle się wspomina z tym specyficznym dreszczykiem, miałam z 3 przez 4 lata pracy :) Teraz będzie 4, bo związana z tą stronką i będę bardzo aktorzyć, co rzadko mi się zdarza. :)
zbiera laury, nie fory :)
A ja potrafię poznac kogoś adres dosłownie po kostce brukowej 😂 często "śledziłam" tak sławne osoby. Google maps view daje olbrzymie możliwości 💪😊 Co prawda nie użyłam tych adresow nigdy w życiu bo w sumie do czego bym miała użyć ale jarało mnie to że potrafiłam ogarnąć czyjś adres po kostce brukowej np i tym z jakiego miasta pochodzi.
Ach, przypomniał mi się aż serial "Malanowski i Partnerzy". :)
Uważam, że w tym zawodzie rozgłos medialny jest niepotrzebny (patrz Rutkowski ;)). A ci co będą mieli wiedzieć, dowiedzą się z dobrych i sprawdzonych źródeł czyli z polecenia.
Popieram. W naszym środowisku Rutek ma opinię jaką ma ;) My jesteśmy nieźle ulokowani, mamy tabliczkę i reklamę na naszym budynku oraz stronę internetową, tyle. Klientów sporo ale też jak piszesz, polecają nas i to jest najlepsza reklama.
Eh, przy okazji spraw rozwodowych kilka razy zdarzyło się bawić z bieda-detektywami w sprawach dot. stalkingu.
Super! Od dziecka marzyłam o byciu detektywem :D kryminologia, psychologia i kryminalistyka strasznie mnie kręcą. Jeśli mogę zapytać, czy warto studiować, któryś z tych kierunków? Przybliża to w jakiś sposób do zawodu !
Alabundy Nawet nie trzeba studiować, wystarczy wykształcenie min. średnie z tego co się orientuję ;) W jakimś stopniu warto studiować te kierunki, ale sporo zależy od Ciebie. Mi psychologia się przydaje, inaczej postrzegam różne zachowania, inaczej rozgryzam osoby, czasami nawet inni konsultują ze mną "profil" osób związanych ze sprawą. Trzeba umieć łączyć fakty, być wytrwałym, elastycznym. Wszystkiego uczy się w trakcie stażu i potem, gdy już ma się licencje i jest wrzuconym na głęboką wodę. ;) Sporo biur prowadzą byli policjanci i to oni głównie siedzą w sprawach kryminalnych - znają innych policjantów, mogą się na kogoś powołać, mają pozwolenie na broń itp.
Co do zbierania informacji w sieci to się zgodzę :) swego czasu brałem zlecenia od agencji detektywistycznej ( tyle że zagranicznej ) do zbierania informacji o konkretnych osobach ( przestałem kiedy zaczęły się pojawiać jakieś islamskie/arabskie dziwne nazwiska i to co znajdywałem było co najmniej podejrzane) ale ogrom śladu zostawionego w sieci który widziałem spowodował u mnie że nie mam żadnych kont społecznościowych etc.
Lubiłem to bo dawało mi intelektualny relax , z zawodu jestem programistą a to była świetna odskocznia.