Jestem tegoroczną maturzystką. Pierwsze trzy egzaminy miałam za sobą, o godzinie 14:00 miała być obowiązkowa biologia rozszerzona. Jako, że od kilku dni męczyło mnie przeziębienie, ucieszyłam się gdy wstałam dobrze się czując. Z pozytywnym nastawieniem szykowałam się do wyjścia. Dodam jeszcze, że sprawdzałam odpowiedzi z dotychczasowych egzaminów i okazało się, że dobrze poszła mi nawet matematyka, podczas gdy mój korepetytor i nauczyciel spisywali mnie na straty. Tak więc niesprawiająca mi problemów biologia miała zakończyć moją dość przyjemną sesję egzaminacyjną.
Ubrana, uczesana, psychicznie i technicznie gotowa narzuciłam jeszcze szpilki i podeszłam do drzwi. Gdy próbowałam je otworzyć... zaciął się zamek. Robiłam wszystko co mogłam, by go otworzyć, ale nic z tego. Zadzwoniłam po pomoc. W końcu mnie wypuścili... o 14:06. Na egzamin będę musiała jechać do OKE do Gdańska. Dziękuję zamku.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ooo rany, wspolczuje. Nie wyobrazam sobie poziomu wkurzenia w takiej sytuacji. Wniosek z tego taki, ze jedni wkurzali sie po biologii, inni przed,ze nic nie umieja, a jeszcze inni nawet w trakcie :p wyjatkowo burzliwa matura 2015
u nas na jedną laskę czekali do 9:20 na matematyce xd
To chyba jakaś szkoła prywatna :p
Nie, ale malutka :>
obowiązkowa biologia rozszerzona? o.O
Sesja egzaminacyjna to jest na studiach, w szkole średniej jest matura.
Diana, niestety. Jeden przedmiot musi być rozszerzony.
(y)
No i dobrze, jakbyś pomyślała to wyszłabyś przez okno/balkon lub próbowała jakoś wyważyć drzwi, a ty od razu po pomoc..
taaaaaa, a jeśli mieszkała w bloku na 3 piętrze to też oknem miała skakać?????