#EPeeu
Przyszła niedziela. Tata zapakował sprzęt i chcąc nie chcąc - mnie.Pojechaliśmy nad staw. Było lato, więc żebym nie stała cały czas na słońcu, rozłożył mi pod drzewem koc. Zadowolona rozsiadłam się, a mój ojczulek wszystko przygotowywał. Z pozycji siedzącej była słaba widoczność, więc postanowiłam wstać. Moje wspaniałe wyczucie czasu sprawiło jednak, że wstałam w momencie, gdy tata zarzucał wędkę. Haczyk wbił mi się w policzek i gdybym odruchowo nie pisnęła, to zapewne poszybowałabym na wędce do stawu jak przynęta :P
Tata przerażony, ja przerażona - ale całe szczęście większe obrażenia nieodniesione, oprócz małego zadrapania.
Z tatą zawarłam pakt, że mama się nie dowie pod warunkiem, że będzie grał ze mną w czołgi na Pegasusie w każdy weekend xD
Jak byłam mała to wraz z braćmi chodziłam czasem na ryby. Pamiętam te nasze wędki :D kij z haczykiem i linką(wybaczcie, uciekło mi słowo) :D i zabawa była przednia :D
Żyłką? :D
Dokładnie to słowo;) dzięki Calamitas;)
To żeś miała na ojca haczyk potem. :D
Ale przynajmniej wyszło na Twoje :D
Może Twój tata liczył, że na taką przynętę złapie jakiegoś wieloryba ? :P
I to sie nazywa układ doskonały xd
a tu mama wchodzi na anonimowe ;)
Przypomniało mi się jak byłam mała i chciałam łowić ryby. Nie umiałam zarzucać i ZA KAŻDYM RAZEM haczyk zaczepiał mi się z tyłu o bluzkę lub spodnie, kiedy zamachiwałam wędką. Babcia musiała mi go potem odczepiać...
Do tej pory nie wiem jak ja to robiłam xD
Ja zawsze z tatą w wakacje łowie ryby, mam obok domu swój staw i spędzamy tam czas od 18 do 23 czasem nawet :) Lubię to :)
Dobry deal z tatą 😂
Czołgi na pegazusie... moja ulubiona gra z dzieciństwa! Lubiłam sama budować sobie planszę :D