#ENXe9

Mam 40 lat, swoje już przeżyłem, byłem w małżeństwie długo i już jakiś czas nie. Trochę mnie to bawi już na tym etapie, ale muszę się do czegoś przyznać. Nigdy nie byłem obiektem damskich westchnień – żadnych. Raz w życiu usłyszałem (dawno, dawno), że się komuś podobam, bez jakichś westchnień, tylko tak o, niestety nawet nie od własnej żony, ale od dziewczyny, która miała wówczas od paru lat chłopaka, więc podziękowałem. A tak to żadnych sygnałów, pokątnych spojrzeń, przypadkowych rozmów, żadnych plotek od koleżanek, żadnych anonimowych liścików za młodu, żadnych prób romansów, żadnych pijackich amorów na służbowych wyjazdach. Nic, nigdy, nul. W temat eks wchodzić nie będę, musicie uwierzyć na słowo, że też średnio ;-).

Nie, żebym był jakiś szpetny, myślę, że solidne 3/10. Trochę za gruby, trochę za łysy, ale nie żebym wzbudzał jakąś estetyczną pogardę, raczej taki przeciętny kartofel-misio. Zresztą kiedyś byłem ładniejszy, niewiele to zmienia. Podobno mam głowę na karku i można na mnie liczyć. Nie mam problemu z komunikacją, szybko nawiązuję kontakt, mam o czym rozmawiać z ludźmi. Nie jestem ani chamski, ani pobłażliwy, nie wyglądam na desperata, taki o kulturny, spokojny facet, ambitny, kiedy trzeba, umiejętny też, nie narzucający się, tylko robiący swoje. Nie jestem popędliwy, potrafię rozmawiać z kobietą na poziomie koleżeńskim i traktować ją jak człowieka. Kobiet znam wiele i nigdy nie odczułem z ich strony jakiegoś odrzucenia, więc to też nie to. Zdecydowanie nie jestem traktowany jak powietrze, raczej jako instytucja, o której nawet się nie myśli w kontekście miłosnym. Czemu? Nie mam pojęcia i nikt nie jest mi w stanie udzielić odpowiedzi innej niż „nie myślałam o tym, ale faktycznie tak jest”. Po rozwodzie miałem dużo sprzątania w głowie, wszystkie klepki poukładałem i jestem usatysfakcjonowany, ale na to pytanie nie potrafię sobie odpowiedzieć.

I choć pewnie brzmię, jakbym wylewał żale, to tak nie jest. Mam naturę badacza i po prostu korci mnie rozwikłanie zagadki, nawet jeśli przeprowadzam własną sekcję. A piszę, bo uruchomiło mnie zupełnie co innego. Otóż jak się okazuje, mój dobry przyjaciel ma większe powodzenie... mimo tego, że on wcale powodzenia nie szuka u kobiet. No cóż, najwyraźniej tak po prostu jest ;)
anonimowe6692 Odpowiedz

Myślę, że większość facetów nie doświadczyła takiego wzdychania kobiet, o jakim mówisz, bo kobiety chyba generalnie rzadko tak wzdychają do normalnych facetów. Osobiście miałam paru takich aktorów, do których wzdychalam, ale to było połączenie urody (najczęściej nietypowej) z charyzmą i z wiekiem coraz większe znaczenie miało raczej to drugie. Faceci spotykani w rzeczywistości, jeśli już było charyzmatyczni, to byli poza moim zasięgiem (większość mogłaby być moim dziadkiem lub co najmniej ojcem, a to nigdy nie wchodzilo w grę). Rzadko spotykalam facetów, którzy mi się naprawdę podobali wizualnie, raczej to było takie "mogłabym na niego patrzeć codziennie" i jeśli do tego był interesujący, pojawiały się uczucia i to one dopiero sprawiały, że wizualnie zaczynał mi się podobac. Może to być też kwestia dbania o siebie, ubierania się odpowiednio itd., to też są rzeczy, które na kobietach robią wrażenie. Na mnie wizualnie wrażenie zrobił dopiero mój mąż i on myślę, że rzeczywiście ma rwanie, tylko on tego na ogół nie zauważa. Czasem też po prostu projektujemy nasze własne przekonania na innych i epatujemy nimi do tego stopnia, że ludzie wokół zaczynaja nam "wierzyć". Np. jestes przekonany o swojej nie atrakcyjności - ludzie to widzą i tak Cię zaczynają postrzegać. Tak że no... Możliwości jest sporo ;)

Gargal

Z końcówką bardzo się zgodzę, buzia buzią, ciało ciałem, ale bez pewności siebie , bez tej energii, z tym związanej , błysku w oczach, to nawet ktoss bardzo dobrze wyglądający nie będzie potrafił zwrócić uwagi

karlitoska Odpowiedz

Ty po prostu nie umiesz „w tę grę”. Są faceci i kobiety, którzy potrafią wysłać taki tajemniczy uśmiech, rzucić lekką aluzje, albo rozmawiać w zalotny, flirciarski sposób i wpadają w ten „worek” atrakcyjny, co tam uruchamiają, że zaczyna się o nich myśleć w kategorii romantycznej. Natomiast są takie człowieki - kłody, że nie czają aluzji, nie odczytują tych drobnych znaków czy sami ich nie wysyłają i nic od nich nie emanuje, żadna aura. Oczywiście wygląd zawsze pomaga, bo daje pewność siebie i przystojniejsi faceci, ładniejsze kobiety sprawiają, że się odwraca w ich stronę wzrok.

szarymysz Odpowiedz

"Nigdy nie byłem obiektem damskich westchnień – żadnych. Raz w życiu usłyszałem (dawno, dawno), że się komuś podobam (...) niestety nawet nie od własnej żony" KONTRA "byłem w małżeństwie długo"

Te stwierdzenia trochę (mi) się kłócą ze sobą. Skoro [to pierwsze], to jakim sposobem [to drugie] (nawet jeżeli małżeństwo się rozleciało, to jak piszesz nie już po miesiącu ani po roku)? Szaleńcza miłość z Twojej strony i zimne wyrachowanie / zdrowy rozsądek z jej strony?

Kotniekot Odpowiedz

Czyli nie wyglądasz jak młody bóg i zastanawiasz się dlaczego kobiety nie reagują na ciebie jak na Apolla ze złotymi włoskami.

Anonimka90 Odpowiedz

Pamiętaj, że to zwykle kobiety piszą pozwy rozwodowe. Znajdź kobietę 3/10 i wyślij jej parę flirtujących spojrzeń.

Dragomir

No co Ty. On się czai na taką 7/10 co najmniej.

Gargal Odpowiedz

Pamiętaj dla kobiet liczy się wnętrze 🤣,, tak na serio takie czasy przyszły, nie wyglądasz jak typy z insta, , a one tylko księcia szukają, znowu żart.
Całkiem na serio może po prostu zgadaj do takiej 3/10 sprawdź jak zareaguje, w końcu masz dusze badacza

Dodaj anonimowe wyznanie