#EKHki
Tak więc siedzę tam sobie, słucham o wpływie ułożenia stóp na rodzaj zjadanego pieczywa i nagle temat przechodzi na kredyty mieszkaniowe, bo ktoś z tego towarzystwa takowy wziął i teraz mieszka na "swoim". W końcu do głosu dochodzi jeden typek i zaczyna sensownie gadać: że to głupota, bo w dzisiejszych czasach jest zbyt duża dynamika zmian i nie opłaca się przywiązywać do jednego miejsca, bo to kłopot, lepiej mieszkanie wynajmować. Oczywiście poparłem typa, ale reszta chciała nas wszamać za głoszenie herezji. Moja dziewczyna nic na ten temat nie mówiła. Impra się skończyła.
Budzę się rano w domu i widzę SMS-a od mojej dziewczyny, która napisała, że z nami koniec, bo ona nie może wiązać się z kimś, kto nie chce stabilizacji w postaci "własnego" mieszkania i kredytu. Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać, więc popłakałem się ze śmiechu.
W sumie się nie dziwię. Jeśli miała inną wizję związku i chciała stabilizacji, to dobrze, że zakończyła relację.
Mieszkanie zawsze można sprzedać. Koszty w 99% pokrywa kupujący. Wynajmowanie i płacenie więcej za wynajem niż za ratę kredytu jest idiotyzmem.
Pomyśl, czy na emeruturze będzie stć cię na wynajęcie mieszkania. Piszę o Polsce.
Wszystko zależy od człowieka, jego wieku, podejścia do życia. Jedni wolą być wolni, nie przywiązywać się do miejsca, inny chcą mieć swoje cztery kąty by czuć się bezpiecznie. Co do reakcji dziewczyny to uważam za przesadną tym bardziej, że spotykaliście się dopiero od kilku miesięcy. Widać miała inne wyobrażenia. Nie jest też powiedziane, że za kilka lat i Tobie zmieni się zdanie w tej kwestii i tez będziesz myślał o swoim miejscu.
Mądra dziewczyna.
Komentarze tutaj mnie rozbrajają:) Przecież gdy podniosą stopy kredytowe to szybko się przekonacie że na kredyt to nie jest własne mieszkanie. "Mieszkanie zawsze można sprzedać" - jasne tylko czasem za połowę ceny kupna:)
O jezu... nie no teraz ludzim odpier***** serio. Ja wiem, że wojna jest zła ale kurde.. coraz częściej myślę, że jest potrzebna bo się ludziom w dupach poprzewracało.