#DlzaL
Historia dotyczy jednego z moich stałych wieloletnich klientów, dajmy mu na imię Darek. Facet jest starym kawalerem, jeszcze niedawno bardzo dobrze zarabiał, widać było, że nie musi się zastanawiać przed wydaniem pieniędzy i posiada w domu mnóstwo niekoniecznie potrzebnych mu gadżetów. Podobnie też było z płatnością za moje usługi – Darek nigdy się nie targował, wręcz nieraz dawał mi więcej. Przykładowo wyceniłem pracę na 500 złotych, a on dawał mi 800, mówiąc, że przecież się napracowałem i wcisnąłem go w grafik poza kolejką.
Niestety, Darek poważnie podupadł na zdrowiu, aktualnie jest na rencie i jeździ od lekarza do lekarza. Z moich usług korzysta nadal z dotychczasową częstotliwością, ale coś się zmieniło. Teraz już nie płaci mi więcej, niż oczekiwałem, a daje w rozliczeniu różne ze swoich gadżetów, które kupił, bo mu się podobały, a ich nie używa. Raz wróciłem od niego z nierozpakowanym z kartonu markowym odkurzaczem piorącym, kiedyś też z wyglądającą na użytą może raz czy dwa myjką ciśnieniową dobrej firmy, a wczoraj zabrał mnie na zwiedzanie domu słowami: „Chodź, pokażę ci, co mam” i pokazywał kolejne tego typu nieużywane rzeczy.
Z jednej strony fajnie, mam stałego klienta i mam jakieś rozliczenie, te rzeczy mogą się przydać. Ale z drugiej, kupiliśmy nowy dom i mamy spore wydatki na wykończenie, a ja nie przynoszę z pracy pieniędzy. Oczywiście, to tylko jeden klient, który zresztą poleca mnie znajomym, więc jest też dobrą reklamą, a w skali miesiąca wizyty u niego to kropla w morzu, ale inaczej planuje się wydatki, mając do dyspozycji pieniądze, a inaczej, przynosząc z pracy odkurzacz. Sam już nie wiem, co o tym sądzić.
Skoro wcześniej chłop sam od siebie płacił Ci więcej i polecał, a teraz nie ma czym, ale daje w zamian urządzenia to chyba nie ma problemu? Każdemu może się powinąć noga, może nie płaci pieniędzmi, ale daje w zamian urządzenia. Poza tym to stały klient i skoro mówisz, że dzięki niemu zyskałeś więcej klientów, to on również może sprawić, że tych klientów nie będzie.
to w końcu "nie płaci mi więcej, niż oczekiwałem", czy "nie przynoszę z pracy pieniędzy"?
Czyli facet płaci Ci tyle, na ile wyceniłeś swoją pracę, ale Tobie to nie pasuje.
Albo podnieś ceny, albo pogódź się z tym.
Stara, teoretycznie wszystkim znana zależność.
Zrób ( lub daj) coś ekstra, podziękują ci. Za drugim razem będą uważać to za normalne. Później będą pretensje, że tego nie robisz.
@upadlygzyms
Pierwszy z brzegu, z sieci.
Pewien mężczyzna uczęszczał co niedzielę do kościoła. Za każdym razem wychodząc z świątyni dawał siedzącemu nieopodal żebrakowi 10 zł. Sytuacja powtarzała się dłuższy czas. Pewnego razu ów mężczyzna wychodzi z kościoła, podchodzi do żebraka i daje mu 5 złotych. Zamierza odejść, gdy żebrak pyta:
- Dlaczego tylko 5? Zawsze było 10?
- Wie pan, posłałem syna na studia - odpowiada mężczyzna.
- No dobrze, ale dlaczego na mój koszt?
On Ci daje te rzeczy zamiast zapłaty, czy standardową stawkę + rzeczy? Bo to nie jest jasne.
W każdym razie, Twoje wahanie idealnie pokazuje, dlaczego dawanie z siebie zbyt wiele nie jest dobre. Po więcej kasy chętnie się łapy wyciągało, ale już pochylić się nad osobą, która była dla Ciebie tak dobra, jest Ci trudno. A w rzeczywistości ten człowiek już zapłacił nawet za przyszłe usługi + dzięki jego poleceniom zdobyłeś klientów bez płacenia grubej kasy za reklamę.
A te rzeczy, które dostajesz, możesz sprzedać. Przecież właśnie po to Ci je daje.