#DivKh
Urodziłam 3 miesiące temu. Każda kobieta, która była odwiedzić dziecko zadawała pytanie "a piersią karmisz?".
Mam taką jedną starszą typowa "ciotkę".
Już jak byłam w 3 trymestrze ciąży, pytała mnie czy leci mi tzw. siara z piersi, bo to znak, że będzie pokarm i trzeba karmić piersią.
Raz na jakiejś uroczystości był temat, że jedna kobieta nie chciała karmić piersią i przeszła na mleko modyfikowane. Zaraz się odezwała, że jej się w głowie poprzewracało i poszła na łatwiznę.
Opowiadałam o koleżance, która chciała karmić piersią, ale nie miała pokarmu. Według niej każda kobieta ma pokarm tylko niektóre szukają pretekstu.
Ostatnio miałam (nie)miłą okazje ją spotkać. Od razu zapytała czy karmię piersią. Gdy powiedziałam, że tak, to odpowiedziała "to ładnie, dobra matka". Wychodzi na to, że gdybym karmiła mlekiem modyfikowanym byłabym złą matką.
I co w tym anonimowego? Nie możesz tego napisać na jakiejś stronce parentingowej?
Według mnie to są intymne sprawy i nikt nie powinien o takie coś w ogóle pytać. Ktoś do mnie przychodzi i od progu pyta, czy karmię piersią? Ja bym zaczęła zadawać tak samo głupie pytania.
- Karmisz piersią?
- A masz obwisłe cycki?
Może jedno do drugiego nie ma za wiele wspólnego, może niektórzy stwierdzą, że pytanie o karmienie jest normalne i naturalne (w końcu pokarm dla dziecka), ale to nadal są moje cycki, którymi nikt nie powinien się interesować.
Jeśli chciałabym rad, to sama bym o coś zapytała. Takim sposobem każdy chce dawać rady, matka, siostra, ciotka, kuzynka, teściowa, babka, koleżanka... Nie mam ochoty (i pewnie wiele kobiet również) na dawanie mi rad, kiedy o nie nie proszę, szczególnie, kiedy dotyczą moich miejsc intymnych ;). Jak kobieta w ciąży czy lub po porodzie chce się czegoś dowiedzieć, to ma przecież język i sama może zapytać czy lekarza, czy kogoś bliskiego.
To jest jakimś patent z tymi cyckami. Mnie doprowadza do szału dotykanie po brzuchu, pytam czy mogę złapać w takim razie za cycka to oburzenie.
Mój brzuch z moją ciąża to moja prywatna sprawa, po za mną pozwalam dotykać go tylko jednej osobie a tu ludzie uważają że mogą, cholibka!
Takie pytania są irytujące. Nie, norskekatten, nie mają prawa pytać, jeśli kobieta sobie tego nie życzy. Do matek przychodzą położne. One są od pomocy przy laktacji, a nie jakaś podstarzała ciotka, która ostatni raz urodziła 40 lat temu i nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Tacy ludzie pytają, by mieć o czym gadać, a nie by pomóc w czymkolwiek.
Czasem się chce w odwecie zapytać "a robisz już w pampersa, czy jeszcze dajesz radę panować nad oddawaniem moczu?"
Odniosłam się do tej części "Może bliska rodzina, by dawać rady.", bo zrozumiałam ją w ten sposób, że rodzina może pytać, by móc dawać rady. Widocznie źle zrozumiałam Twój komentarz. W takiej sytuacji przepraszam za to, że poczułaś się atakowana.
Ze swoich doświadczeń powiem tak: cesarka na szybko wykonana, dziecko w inkubator z dala ode mnie. Dostałam ją późno, już z buteleczką i instrukcja kiedy podać i ile. Pani szybko się zmyła, a ja poczekałam na położną. Ale babki tak zalatane, że żadna nie miała czasu mi pomóc, a ja miałam duży problem z przyłożeniem (duże piersi + brak pokarmu + dziecko od samego początku na butelce!). Kiedy przystawiałam to po chwili płacz. Dodatkowo każdy mi mówi, że za mało się staram, że muszę ją mieć ciągle przy cycu, a jedna nawet stwierdziła, że ja daje się jej manipulować! bo ona specjalnie płacze, aby nie ssać cyca, a dostać butelkę. I wisienka na torcie. Przyszła babka z poradni laktacyjnej (rodziłam w czwartek w nocy, a piątek było święto, więc dopiero w poniedziałek była) i do mnie walnęła tekstem, że to położna środowiskowa będzie miała mnie nauczyć przykładać do cyca, a nie ona! Ale jak zachęcała do wypożyczenia sprzętu - laktatora (oczywiście za opłatą). Ze szpitala wyszłam z traumą, w domu próby ciągnięcia mleka laktatorem przeplatane z płaczem. Czułam się jak gówno, bo przecież jak każdy mówił, że to naturalne wręcz instyktowne to co za mnie za matka! A mleko góra 5 mm. Dopowiem tylko, że tak naprawdę to ten maluszek nigdy nie pociągnął z cyca - dopiero przy drugim poczułam jak to jest kiedy dziecko się przyssie.
Przepraszam, ale chyba musiałam to z siebie wyrzucić.
zastanawiam się czemh matki czują sie jak gowno z takiego blahego powodu?W sensie przeciez tej dzieciak przezyje na mm.
Blackdannce - bo chcą dla swojego dziecka, tego co najlepsze i jednocześnie nie potrafią mu tego dać. Czują że nie sprawdzają się w roli matki, skoro nie są w stanie zaspokoić tak podstawowej potrzeby malucha.
@blackdannce
Przed porodem wmawiają Ci, że wielkość piersi nie ma znaczenia, że nawet po cesarke będzie mleko, że to takie proste itp.
Tygodniami wybierasz łóżeczko, wózek, ciuszki, kosmetyki itd, wszystko aby było najlepsze, bo tego właśnie chcesz dla maleństwa.
Przychodzi poród, leżysz z dala od dziecka, ale czujesz spokój. Przecież czytałaś, że Ci pomogą, o stanie dziecka też wiesz, że jest dobrze. I kiedy dostajesz maluszka to nagle nikt nie ma czasu na pomoc (tutaj nie winie położnych, szpital po prostu był tak obładowany, że na prawdę czasu nie miały). Poradnia laktacyjna nieczynna, więc też kiepsko. Ale to Ciebie winią, że dziecko nie ciągnie. To na Ciebie warczą, że za mało sie starasz. Ostatni dzień już z braku sił (głównie psychicznych) płaczesz cicho. W domu myślisz, że będzie lepiej. Ale guzik! Wszyscy mówią - nie poddawaj się. Jedna osoba opowiada o kobietach co adoptowały niemowlęta i poprzez podrażniania sutka wytwarzały mleko i karmiły, inne osoby też dzielą się jakimiś tam opowiesciami. A Tobie nie chce lecieć! Dziecko nie chwyta! I dalej w tobie siedzą te myśli, że nie możesz dać mu tego co najlepsze. To już siedzi w głowie, nie da rady ot tak się przestawić. Nawet jak mi położna środowiskowa mówiła, że ona dzieci na mm wychowywała i że nie muszę się męczyć, nawet jak mąż starał się pomóc i nawet jakoś bardzo delikatnie namawiać na to abym przestała, to po prostu mnie okropnie bolało. Dlatego czułam się jak gówno. I tak jak niżej napisała Norskekatten "tam jest tyle cukru i chemii, że masakra" - przez podobne teksty ja cierpiałam.
Teraz wiem, że to nie moja wina tak do końca. Po prostu w szpitalu poszli na łatwiznę, dali dziecku od samego początku butelkę ze smokiem i to młodą rozleniwiło. A skąd wiem? Drugie dziecko w innym szpitalu rodziłam, mniej kobiet było i nagle okazuje się, że dziecko karmione przez palec potrafi ładnie przyssać się do piersi (podobnie jak pierwsze rodzone przez cesarkę i później inkubator).
@Norskekatten
Chyba pod złym postem odpisałaś. To po pierwsze. Po drugie nawet chyba nie przeczytałaś w całości mojej odpowiedzi do Ciebie. Wpierw piszesz sama chemia, później piszesz jedno zakłamanie i dwa składniki czego już jeden można ominąć, więc zostaje tylko jeden składnik!
Przeczytaj całość, dowiesz się, że sama uważam, że mleko matki jest lepsze. Czekaj zacytuję sama siebie: "Lepiej jest na spokojnie mówić, że mleko matki lepsze, bo jest skomponowane tylko dla niego, naturalne, a mleko modyfikowane to jednak jedynie zamiennik, który nie jest tak doskonały." Tylko o to walczę. Aby nie pisać, że to sam cukier i chemia, bo po pierwsze to kłamstwo, a po drugie może to uderzyć w kobiety co z pewnych przyczyn nie mogą karmić naturalnie.
Nie ma nic zdrowszego dla niemowlaka, niż kobiece mleko... Serio jest jakaś nagonka? Jeżeli kobieta nie może karmić, bo np. bierze leki, to sprawa jest jasna i nie ma powodu, by ją obrażać.
Dużo ludzi narzuca tzw terror laktacyjny. Jeśli kobieta z jakiegokolwiek powodu nie karmi piersią, to jest atakowana. Stare baby często na starcie i bez skrępowania pytają młodą matkę czy karmi piersią. Kręcą głowami, gdy dziewczyna przeczy.
Natomiast kobiety, które karmią piersią, szczególnie gdy zdarzy im się to robić poza domem (miejsc do karmienia jest jak na lekarstwo) również są krytykowane w niewybredny sposób. Najlepiej żeby zamknęła się w domu i tam siedziała z "gowniakiem" - kto to widział, by matka się włóczyła po sklepach, parkach, restauracjach itd.
Kobieta ma dzieci - źle, bo bez ambicji, nie ma dzieci - też źle, bo karierowiczka. Karmi piersią - źle, bo epatuje nagością, nie karmi piersią - źle, bo leniwa krowa. Usunie ciąże - źle, bo morderczyni, odda dziecko - też źle, bo wyrodna matka. Zostawi sobie dziecko, gdy żyje w biedzie - źle, bo nieodpowiedzialna patuska skazuje dziecko na życie w biedzie.
Coby nie zrobiła to i tak będzie źle.
E tam, karmienie piersią ma swoje zalety. Pozwala oszczędzić kupę kasy, którą kosztuje mleko w proszku i nie ma mycia i sterylizowania butelek
Oczywiście, że ma. Jednak jeśli kobieta nie chce/ nie może karmić piersią to nie powinna być odbierana jako gorsza matka 😉
notak96 To jest tzw "terror laktacyjny". Jak nie chcesz, to nie karm i naucz się ignorować cudze opinie. Ja karmiłam syna przez prawie rok. I jeszcze zamrażałam nadwyżki mleka. Siostry - jedna nie miała mleka, więc kupowała, a druga dzieci z alergią niewiadomo na co i musiała kupować mleko na receptę. Żadna z nich nie robiła z tego dramatu, żadnej nikt nie robił przytyków.
Wrozka - wszystko ma plusy i minusy. Przez 9 miesięcy karmiłam w sposób mieszany, który jest najmniej popularny i nasłuchałam się od obu grup;)
Mnie bardziej wkurza jak matka na spotkaniu rodzinnym wyciaga przy wszystkich cyca i karmi nie nakrywając się nawet kocykiem.
O fuu tylko nie cyc
Mnie za to irytuje, jakie społeczeństwo zrobiło się wrażliwe na tym punkcie.
Nie jesteśmy krajem muzułmańskim, u nas znaczenie praktyczne > prywatność, nie mamy problemu z rozbieraniem się u lekarza czy na basenie, więc czemu w tej sytuacji robić wyjątek?
Jasne, nakrycie się jest lepsze, ale po prostu aż takie narzekanie na normalne karmienie jest irracjonalne.
(Żeby nie było, nie mam żadnych powodów do stronniczości w tej sprawie).
A najbardziej irracjonalna jest ta społeczna hipokryzja, w której społeczeństwu tak bardzo przeszkadza kawałek cycka, (niewiele większy niż widać na billboardach, i wyciągnięty tylko w celu praktycznym), sam w i d o k, a robienie r e a l n e j krzywdy, dmuchanie na ludzi dymem papierosowym, już większości oburzonych samym w i d o k i e m cycka w ogóle nie rusza.
Ot, moda na przyczepienie się do jednej, mało istotnej rzeczy i tyle, jak by było inaczej, to wszystkie z tych osób zajęłyby się najpierw poważnymi problemami, jak palenie w tłumach na chodnikach albo przy wejściach do budynków.
I jeszcze raz podkreślam - pochwalam zasłanianie się, tylko nie uważam nie zrobienia tego za nic gorszego niż skąpe stroje na basenie, czy billboardy szczujące biustem. Od tego drugiego jest wręcz o pełen stopień lepsze, bo nie ma żadnego erotycznego podtekstu.
Mnie bardziej wkurza jak matka idzie do drugiego pomieszczenia w spokoju nakarmić i zaraz zlatuja się goście patrząc jak karmi.
Serwatka31 Myślę, że różnica między publicznym kamieniem piersią a skąpym bikini na plaży, tkwi w fakcie, że wiele osób, sama ta czynność po prostu odrzuca/obrzydza.
@Serwatka31 "Mnie za to irytuje, jakie społeczeństwo zrobiło się wrażliwe na tym punkcie." ale kiedy się zrobiło niby? Sytuacja sprzed ponad 20 lat, ciotka przychodząca z dzieckiem w odwiedziny zawsze wychodziła do innego pokoju nakarmić, nikt nie widział jej piersi. W domu były jeszcze inne kobiety, pojawiały się kolejne dzieci, też nikt nie widział jak karmią bo nie wywalały cycka przy wszystkich bo chciały mieć trochę prywatności podczas karmienia i to chyba normalne.
Serwatka31 może nie jesteśmy, krajem muzułmańskim, ale i tak w naszej kulturze piersi są uważane za intymną część ciała. Dyskomfort kiedy ktoś się przy nas obnaża nie jest irracjonalny. I nie uważam, że społeczeństwo zrobiło się wrażliwsze w kwestii nagości, wprost przeciwnie.
Moja kuzynka tak karmiła przy wszystkich, zdarzyło mi się zobaczyć za dużo, kiedy bez "ostrzeżenia" wyjęła pierś i byłam po prostu zawstydzona. Wszyscy czuli się skrępowani, atmosfera od razu robiła się drętwa. I zdecydowanie podczas karmienia widać więcej niż w bluzce z dekoltem czy w stroju kąpielowym. Przecież dziecko ma w ustach tylko brodawkę, reszta jest na wierzchu... Poza tym dla mnie jest ogromna różnica między widokiem piersi w bikini, zwłaszcza kiedy wszyscy są w podobnym stroju, w przeznaczonym do tego miejscu, a odsłoniętymi, naprzeciwko mnie w trakcie obiadu. Porównanie do wizyty u lekarza też nie trafione. Na czas badania się rozbiorę, bo jest to konieczne i nie wstydzę się. Co nie znaczy, że mogłabym to zrobić przy wujku...
A jestem z tych którzy nie mogą patrzeć na
roczne czy dwuletnie dziecko karmione piersią, sama córkę przedstawiłam na modyfikowane ok 4-5 miesiąca i nie interesowały mnie zdania innych bo to mi ma być w życiu dobrze ale najważniejsze jest to ze nikomu nie narzucałam mojej wizji życia. Niech każdy robi jak jemu wygodnie
Ogólnie jak ktoś nie ma pokarmu, to trudno. Jak ktoś ma, ale nie karmi to szkoda, bo w mleku matki jest pełno rzeczy, których nie ma w mlekach kupnych. No i dzięki mleku matki dziecko ma większą odporność.
Tylko jak jakaś kobieta ma mało pokarmu albo prawie wcale, to co ma zrobić... Nie ma co się wściekać na takie osoby...
Z tą odpornością to nie taka prosta sprawa. O wiele więcej czynnością l czynników się na nią składa. Wiem, że to dowód anegdotyczny, ale u mnie jest tak, że wśród znajomych jako jedyna karmiłam tylko mm od 2 mca, wcześniej jeszcze próbowałam piersią. Wszystkie moje koleżanki co najmniej 8 mcy piersią. I ich dzieci w ciągu pierwszego roku kilka razy chore, antybiotyki też były grane, a moja się przeziębiła dopiero tuż przed 1 urodzinami. I to też lekko, sam katar.
Widzisz, co z tego kp, jeśli np. notorycznie będzie przegrzewać dziecko.
Wyluzuj. To jak z paleniem papierosów. Każdy normalny będzie odradzał, ale zrobisz jak sama chcesz.
a kogo to interesuje.Twoje dziecko rób co chcesz