#DSyIh
Tego wieczoru miała odbyć się jakaś impreza. Powoli zjeżdżali się goście, moja babcia robiła jakieś ciasto na biszkopcie. Zawołano mnie już z dworu do domu, bo czas na kolację i spanie. Wbiegłam zdyszana i niewiele myśląc sięgnęłam po szklankę z dziadkową wodą. Gdzieś w połowie zaczęło strasznie boleć mnie gardło.
Tak, wypiłam ponad połowę szklanki.
Nie, to nie była dziadkowa szklanka z wodą. To w ogóle nie była woda.
Domowej roboty spirytus do babcinego ciasta.
Ostatnie co pamiętam, to że siedzę na kolanach wujka przy dużym stole i wszyscy się ze mnie śmieją.
Urwał mi się film.
(Dla tych, co zaczną o nieodpowiedzialnych rodzicach itp... w domu była pielęgniarka, a czasy były takie a nie inne i nikt się wtedy nie trząsł za bardzo nad dzieciakami).
Ooo, teraz mi się coś przypomniało. Praktycznie zawsze w nocy chce mi się pić. Tego felernego dnia nie postawiłam sobie niczego przy łóżku wiec zmuszona byłam zejsc na dół do kuchni po jakiś sok. Zapaliłam światło i nie zauważyłam żadnego kartonu/butelki. Ale moje zaspane oczy zauważyły pełna szklankę 'soku jablkowego', byłam taka zachwycona że zaczęłam ciągnąć jakbym tydzień nie pila. To był olej z pateli po smażeniu... nie polecam, zwymiotowalam.
Po co przelewać taki olej do szklanki?
Mama pewnie miała zamiar uzyc go drugi raz, widocznie krótko na nim smazyla i nadawał się. Tylko że zapomniała go zabezpieczyć przed autooksydacja ;)
W jednym odcinku Przyjaciół była podobna sytuacja. Joey i Chandler wypili sobie po tłuszczyku tak jak ty :>
Felernego dnia?
Miałam dokładnie tak samo, szukalam picia ale okazało się że siostra wypiła, a ja zabrałam ze sobą do pokoju szklankę z olejem po frytkach :) do tej pory czuje smak oleju jak pomyślę o tym
Rudycygan tak, felerny, to znaczy pechowy ;)
Clementine Doctor dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie tak życie nabrało :D
Kilka lat temu, gdy rodzice pojechali na wakacje, zaprosiłam paru znajomych, a że wszyscy byliśmy w szalonym, około osiemnastkowym wieku - polał się alkohol. Wstaje rano, suszy mnie już ostro więc wyruszam w poszukiwanie wodopoju. Patrzę, a w lodówce, w butelce po Coca-Coli jest jakaś zachęcająca, pomarańczowa ciecz. Myślałam, że to po prostu woda z syropem pomarańczowym, takim do rozrabiania. Biorę więc ochoczo łyk... a tam owszem, sok pomarańczowy, ale suto doprawiony najczystszym spirytusem! :( Eh, skończyło się podobnie jak u Ciebie. A najgorsze jest to, że pod stołem leżała zgrzewka czystej wody :(
@KotIskierka rodzice pewnie przewidzieli że będzie popijawa i zaopatrzyli cię w lekarstwo! Czym sie strulas tym sie lecz 😂
Moj brat też był spragniony, a że nie chciało mu się zapalać światła w kuchni – chwycił za szklankę z 'wodą' i wypił... Białko ;)
Drugi raz było gorzej - w szklance z już prawdziwą wodą znajdowały się karaluchy :D
@anoniminionek hahaha, karaluchy?;D
Nawet w takim wieku człowieka potrafi ponieść melanż.. xd
Melanż??
@ArchAniol Też nie ogarniam 😅
Oh to ja miałam całkiem niedawno sytuacje, gdzie wstając na ostrym kacu rano poczłapałam sie do kuchni po butelkę wody, otwieram pije pije i czuje ze nie moge i zawartość wypluwam do zlewu. Moja rodzicielka wlała tam wódkę, nadal niewiem po co, ale po tym jak mój ojciec podobnie sie zachłystnął podpisaliśmy butelkę
Ha ha tak kiedyś były inne czasy. Pamietam, albo jednak nie pamietam. Jak kiedyś u mnie w domu była impreza, alkohol a ja taki mały chodziłem dookoła stołu i spisałem resztki z kieliszków. Z opowiadań rodziców wiem, ze zasnąłem pod stołem i spałem pare godzin. Dopiero kiedy mama niosła mnie do łóżka wyczuła alkohol 😂
Aż mi się przypomniało jak to w nocy kiedy byłam mała poszłam się napić herbaty i ucieszona zauważyłam że jeszcze została mi z kolacji. Po pierwszym łyku wszystko wyplułam czując najbardziej obrzydliwy smak jaki mogła poczuć ośmiolatka (a przynajmniej właśnie ta ośmiolatka :p)
Okazało się że to taki środek na rany w którym tata maczał bandaże i który barwą oraz oczywiście wodnistą konsystencją wyglądał zupełnie jak moja kochana herbatka.
Na szczęście mi przynajmniej film się nie urwał, natomiast nigdy nie zużyłam aż tyle pasty do zębów co tamtego dnia aby przestać czuć to świństwo ;D
Mam siostrę cioteczną w tym samym wieku (18lat). Jak byłyśmy małe i były jakieś imprezy rodzinne i zostawałyśmy same, zawsze coś podpijałyśmy. A to pianka z piwa, a to zamoczyć język w kieliszku. Ale któregoś dnia to było za mało. W wieku 5 lat wypiłam pierwszy kieliszek wódki. I się rozpłakałam. A siostra? Nalewała sobie jeszcze, ale jej zabrali XD
Moj znajomy po dobrej imprezie tez mial podobne przygody. Otoz wstal rano i zobaczyl ze mama zrobila galaretke. Jeszcze nie stezala pomyslal i walnal miske jednym haustem... po czym uswiadomil sobie ze to byl... ludwik z woda. Cale drzwi od toalety byly zielone bo nie zdazyl heh
Mojej cioci mąż zginął w ten sposób, że sięgnął po złą butelkę. W jednej stał rozpuszczalnik jakiś, a w drugiej oranżada. Była noc, nie rozpoznał dobrze butelek i niestety śmierć na miejscu.
Tak, spoko wyznanie.
Nie, ten szyk zdania nie jest fajny.
Tak, piszcie proszę normalnie bo wyznania tracą na wartości.
Okej, mnie też się nie podobają takie zdania, ale akurat tu nie masz racji. "tak wypiłam połowę szklanki... " to nie to samo, co "tak, wypiłam.... " ;)
Znaczyło to to samo, co "w ten sposób wypiłam połowę szklanki" - a nie potwierdzenie bez zadanego pytania. :)
CukierPuder Niestety, ale po "Tak", jest przecinek, więc raczej jest to potwierdzenie :)
Ja w wieku 4lat wypilam benzynę, skutki sa do dziś
Jakie? :o