#AK4eD
Trzeba jednak coś wiedzieć. Wiadomo jak to jest, na każdym kierunku można podzielić ludzi na 3 grupy: kujony, przeciętniaki oraz tępaki farciarze. Na pierwszy rzut oka można mnie wrzucić do tego ostatniego worka, ale patrząc na oceny zdecydowanie bliżej mi do tej pierwszej kategorii. W związku z tym kujony na roku za mną nie przepadają i zwyczajnie działam im na nerwy. Wiecie, ja imprezy, alkohol, życie towarzyskie, a oni książki, książki, książki i żadnego życia poza uczelnią, a oceny podobne do moich. Ogólnie mam to głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi, ale jedna sytuacja przerosła nawet mnie.
Mieliśmy do zaliczenia przedmiot, trudny przedmiot, mocno fizyczny, do tego ze złośliwym profesorkiem. Z samym dopuszczeniem do egzaminu było ciężko, a co mówić o samym jego zdaniu. Koleś zostawił ponad 30 osób na warunku, mimo 5 terminów poprawkowych.
No dobra, ale co ze mną? Oczywiście pykło w pierwszym terminie. Radość i euforia. Do czasu.
Po sesji oddaje się indeksy do dziekanatu, żeby je podbili i później przed kolejną sesją się je z powrotem odbiera. Problem wynikł w momencie, gdy chciałam odebrać swój, ale okazało się, że go nigdzie nie ma. Przekopany cały dziekanat - no nie ma. W końcu pada pytanie, czy może nie posiada pani warunku? Ja oczywiście zaprzeczam, ale gdzieś ten mój indeks w końcu musi być, więc pani z dziekanatu idzie poszukać w szafce z warunkami. I co się okazuje? Jest. W pierwszej chwili obie myślimy, że znalazł się tam przez pomyłkę, ale nic bardziej mylnego. Okazało się, że leży sobie tam razem z dokumentami do opłaty warunku i pismem podpisanym moim imieniem i nazwiskiem z prośbą o przyznanie warunku z tego przedmiotu. Kopara mi opadła. Fakt też jest taki, że nikt w dziekanacie nie sprawdził, czy jest konieczność wystawienia mi warunku z tego przedmiotu, ale bardziej rozwaliło mnie chamstwo i bezczelność ze strony ludzi z roku. Ktoś perfidnie złożył za mnie pismo. Sprawa czeka na wyjaśnienie, a ja całkowicie straciłam wiarę w ludzi.
Podrobienie czyjegoś podpisu to przestępstwo.
Gorzej z tym, kto to zrobił?
Wiiix - ten, ko zostawił odciski palców
Wystarczy grafolog. Nie muszą zdejmować odcisków, bo to przechodzi przez las rąk.
Miałam podobne osoby na roku. Nie zawsze bywałam na zajęciach, o wykładach nie wspomnę, a mimo to miałam porównywalne, czasem lepsze oceny niż kujonki. Jedna z nich, tak mnie za to nie cierpiała, że stwierdziła, że trzeba to gdzieś zgłosić, ponieważ lekceważę swoje studenckie obowiązki i powinnam być za to wydalona z uczelni. :/
@Niebieski A najgorsze jest to, że ta "koleżanka" przez jakiś czas była ze mną w dość bliskich stosunkach. :/
To znaczy, czasem spotykałyśmy się po uczelni na jakieś piwko, film, itp. Później się pokłóciłyśmy, bo dowiedziałam się o tym co na mnie wygaduje i chyba z tej złości wpadła na taki pomysł.
W ogóle nie miała za równo pod deklem, bo wymyślała takie głupoty na swój temat, tworzyła zupełnie inne życie. Wiem to, ponieważ zaprzyjaźniłam się z dziewczyną, którą dzięki nie poznałam.
A ja tam trochę rozumiem tych kujonkow. Uczą się dwa tygodnie, wklepią wszystko, a ktoś poczyta materiał wszystko w lot załapie i zda. Jak tu się nie wkurzac? Tez pewnie by chcieli mieć lotniejszy umysł. Swoją drogą na jednych cwiczeniach profesorka zadała pytanie (nawiązujące do uczenia się) "kto jest mądrzejszy, bystrzejszy - osoba która uczy się miesiąc przed egzaminem czy taka która uczy się kilka godzin. Obie umieją tak samo i obie dostają dobre oceny?" wkurzenie kujonkow na odpowiedź profesorki była ogromna. Jedna nawet zaczeła się kłócić.
Wkurzyć się można, lecz bez robienia świństwa
Wydalona z uczelni za niechodzenie na wykłady? Oj, myślę, że nawet jakby to gdzieś zgłosiła, to nikt nie potraktowałby tego poważnie :D
Prosta, ludzka zasada: Innym nie może być lepiej niż mi, zwłaszcza jeśli ja się staram.
@Bree Dlatego ją wyśmiałam.
Tak jak pisałam wyżej, ta dziewczyna nie była zbyt normalna. Zmyślała historie, które rzekomo jej się wydarzyły, tworzyła takie wymyślone życie. :/
I weź tu poznaj jakichś ludzi, którzy mają ból dupy o byle co -,- (kujony)
Zawsze myślałam że ludzie na studiach nie zachowują się jak w przedszkolu. Myliłam się.
U mnie na roku też była dziewczyna, która non stop imprezowała, oglądała milion seriali, a oceny miała najlepsze z nas wszystkich. Swoją drogą oceny ocenami, ale ona naprawdę miała ogromną wiedzę i przede wszystkim potrafiła z niej korzystać lepiej, niż my wszyscy razem wzięci. A jednocześnie była jedną z najbardziej lubianych osób na roku. Pewnie, że dużo osób jej zazdrościło. Ja też, bo uczyłam się całymi dniami, dawałam z siebie wszystko, a i tak miałam problem z tym całym materiałem, ale ani ja, ani nikt inny nie życzył jej źle. Jak starała się o wyjazd za granicę na stypendium i jako jedyna osoba z całego roku zdała wszystkie egzaminy, to wszyscy jej gratulowaliśmy i ani razu nie usłyszałam, żeby za jej plecami ktoś źle o niej mówił. Więc albo masz wyjątkowo dziwną grupę, albo zalazłaś tym ludziom za skórę czymś poważniejszym, niż zwykłymi ocenami.
Albo to tobie się poszczęściło mieć tak fajną grupę :)
Ja w sumie też rozumiem tych kuponów. No bo ktoś się uczy 2 tygodnie i ma takie same oceny jak ty która przeczytasz notatki kilka razy.
Mają prawo być wkurzeni, no ale nie można się posuwac do takich rzeczy. Jak im się coś nie podoba to mogą się wiecej uczyć, oceny też będą lepsze ;) ale nauka to nie całe życie !
Jacy idioci.
Nie zostawiaj tego tak. Jeśli sprawca się znajdzie wyciągnij z niego konsekwencje. Co zazdrość robi z ludzmi?
Czekaj, czy ja dobrze rozumiem Twój tok myślenia... czyli osoba, która ma dobre oceny, ale nie imprezuje i nie prowadzi bujnego życia towarzyskiego, automatycznie zostaje sklasyfikowana jako kujon bez żadnego życia poza uczelnią? Ciekawe :D
Mam mieszane uczucia co do tego wyznania, z jednej strony rzeczywiście ktoś Ci urządził chorą akcję (której celu nie do końca rozumiem, bo ta osoba sporo ryzykowała, przychodząc do dziekanatu i składając podanie w Twoim imieniu- takie rzeczy jednak z reguły się weryfikuje na miejscu- a prawdopodobieństwo, że jakimś cudem zapomnisz o odbiorze indeksu i spotkają Cię jakieś nieprzyjemności z tego powodu było niewielkie), a z drugiej Twoje podejście do tych studentów prowadzących mniej "typowe" studenckie życie też jest na swój sposób chore...
A co w tym nienormalnego? Nic nie robi tylko się uczy to kujon. Taka jest definicja tego słowa. Kto powiedział, że bez życia poza uczelnią. Choć skoro tyle się uczy to prawdopodobnie tak jest.
NiebieskiMotylek, czyli co, osoba która nie spina dupy o pierdoły i chce się trochę pobawić, korzystając z tego że bądź co bądź jest studentem powinna kwalifikować się od razu do przeszczepu wątroby?
@salatkazkurczakiem, nienormalne jest dla mnie takie generalizowanie na zasadzie: nie chodzi na imprezy + nie ma za dużo znajomych na uczelni + ma dobre oceny = na pewno siedzi całe dnie w książkach i nic innego nie robi.
A osoba, która rzeczywiście siedzi w książkach całymi dniami, to jak najbardziej klasyczny przypadek kujona, tu się zgodzę :)
@NiebieskiMotylek zacznijmy od tego że takie osoby nie mają racji bytu, chyba że studiują coś pokroju filozofii współczesnej ;) w innym przypadku stereotypowy, nie-uczący się student-alkoholik nie ma prawa zaistnieć.
Czyli jak ktoś nie lubi imprez, alkoholu i woli domowe zacisze, to od razu jest nic nie wartym kujonem?
Gdzie wy to wyczytaliście? Przecież autorka napisała o ludziach, którzy siedzą w książkach cały czas i życia poza nauką nie mają. A nie o tych, którzy nie imprezują, czy po prostu mają dobre oceny, bo są zdolni. Też mam takie dziewczyny na roku. Potrafią się awanturować albo popłakać bo dostały 4, a jak przypadkiem dostaniesz lepszą ocenę, to się na ciebie krzywo patrzą przez miesiąc. Wkurzają dosłownie wszystkich i nie bez powodu mają opinie "kujona". Do tych, które się uczą, ale nie zachowują się, jakby całe ich życie zależało od tej jednej piątki, nikt nic nie ma, mimo, że nie imprezują i mają średnią powyżej 4.5. I wydaje mi się, że o coś takiego chodziło autorce :)
@NiebieskiMotylek Nie wiem, czy to było do mnie, czy do GeddyLee, ale to też między innymi chciałam przekazać. Bo jeżeli ktoś się dobrze uczy, ale nie zachowuje się, jakby od tego zależało całe jego życie, to nikt go kujonem nie nazwie ;) A czy imprezuje, czy nie, to już nie ma znaczenia :)
@Ankaaa Ja szybko się uczę i mam przez to dobre oceny, nie spinam tyłka gdy gorsza ocena się zdarzy.
Wiesz co? Nazywają mnie kujonem :*
Ciekawa jestem na jakim kierunku jesteś. :D
Zazdrosne małpy.