#DOVJp
On tego wszystkiego nienawidzi. Jak żyć? Zakochujesz się w kimś, kto chce tego samego co Ty, chce zwiedzać świąt, podróżować, a potem okazuje się, że woli przez tydzień nie wychodzić z domu bo właśnie "gra w gre" i ma jakaś ważną misję do przejścia.
Czy serio ci wszyscy porządni faceci z pasjami, z chęcią odkrywania różnych zakątków świata są już zajęci?
Uwielbiam gdy ktoś pisze "wypada" i ma pretensje do kogoś innego o to, że nie robi tego co druga osoba uważa, że "wypada". Wypada to zamykać drzwi w publicznej toalecie gdy z niej korzystać, a nie brać ślub, bo zegar biologiczny tyka i "wypada" go wziąć. To żałosne jeśli mam być szczery.
Widzę ten niezły paradoks, gdy piszesz, że podróże, robienie niespodzianek itp jest tym samym co wychowywanie dzieci i branie ślubu (zestawiłaś te rzeczy właśnie w taki sposób - może nie o to Ci chodziło, ale tak to zrobiłaś). Każdy ma prawo zmienić priorytety i to nie nam oceniać czy gry są ważniejsze niż ślub czy odwrotnie. Czepiasz się, że kiedyś chciał podróżować i super spędzać czas, a teraz nie chce się ustatkować? Może się mylę, ale takie odnoszę wrażenie.
Pisząc to tutaj czepiasz się go o to, że nie chce takiego życia jakiego Ty chcesz, wiesz? Myślę, że inny punkt widzenia to raczej poważny problem w związku.
Równie dobrze to on może napisać wyznanie ze swojego punktu widzenia i będzie miał tyle samo racji co Ty w tej chwili.
Ale co miał powiedzieć? Że się zmienił? To ona sama zauważyła, więc się rozstali. Może być jej przykro, ale takie jest życie - ludzie się zmieniają, nie zawsze tak, jak nam by to pasowało.
Masz dużo racji ale chyba nie widzisz drugiego dnia. Problem tu raczej jest ukryty w tym, że on ją rzucił a ona pewnie już ma wybraną sukienkę i kwiaty do kościoła. Kobietka się wścieka bo facet w jej plan się nie wpasował.
30 lat i wypadałoby się ustatkować :D Ludzie, jak ja wam współczuję że robicie coś bo tak wypada zamiast żyć po swojemu.
Wydaje mi się, że w jej myśleniu słowo "wypada", oznacza jej styl życia, czyli chce żyć po swojemu a nie, że "wypada" bo inni tak uważają...
Ja też uważam, że do tego wieku chce się ustatkować i być już w związku małżeńskim. I dla mnie, dla mojego trybu życia po prostu to "wypada"
nie o to chodzi
To jest taka presja wiekowa bo jeżeli kobieta po 30-stce nie ma męża ani dzieci jest nazywana starą panną. Gdybyś żyła po swojemu to nie dawałabyś sobie limitu, że do tego wieku chcesz być już w związku małżeńskim. Tylko wtedy kiedy byś czuła, że masz obok siebie odpowiednią osobę z którą chcesz spędzić życie.
W moim odczuciu jest to właśnie robienie czego bo tak wypada. Tak zostało przyjęte, że w tym wieku już powinna być rodzina, dom i dzieci.
Toniejanabank życia nie da się tak zaplanować. W większości przypadków takie planowanie kończy się z jakimś dupkiem, bo „wypada” już mieć dzieci i brać ślub.
Porządni mężczyźni nie wchodzą w związki z takimi amebami. Ten twój też w końcu poszedł po rozum do głowy.
aaaale wiesz, ze takie rzeczy to sie wyjasnia sobie nawzajem na samym poczatku a nie po kilku latach?
A Ty wiesz, że czasem ktoś najpierw mówi co innego a potem zmienia zdanie?
To chcesz w końcu stabilności, ślubu, rodziny, dzieci, czy zwiedzać świat, podróżować? Jedno z drugim łączy sie tylko gdy dzieci skoncza 18 lat. To on jest tu bardziej stabilny od ciebie.
Dlaczego? Jest bardzo wiele par, które podróżują z dziećmi. Niestety wtedy podróże wypadają o wiele drożej, bo raczej nie zatrzymasz się z dziećmi w party hostelu na tajlandzkiej wysepce.
Niemniej można, jak najbardziej.
Podróżowanie, to nie jeżdżenie z rodziną na wakacje. A raczej w środku roku szkolnego nie zabierzesz dzieci na 2 miesiące na karaiby czy wspinaczke na kilimandżaro, chyba że jesteś obrzydliwie bogaty i/lub masz w czterech literach bezpieczeństwo i edukację dzieci.
Nie, nie są
Po prostu ty trafiłaś na buca
Czemu zaraz na buca? Bo miał inną wizje życia niż autorka?
Raczej on trafił na jakąś kretynkę
Był bucem jeśli ją zwodzil i oszukiwał, że chce tego samego a potem się na nią wypiął...
Zdradzę ci sekret. Może pomoże ci w życiu. GRY MOGĄ BYĆ CZYJĄŚ PASJĄ. Tak jak kino, książki. To, że ty czegoś nie lubisz nie znaczy, że jest złe. Jak ja kocham te uprzedzenia....
tomb raider
A może przeszkadzała mu Twoja dziecinada w postaci niespodzianek, prezentów i podróżowania? Bo jak sobie wyobrażałaś to podróżowanie? Że rzucicie pracę i będziecie starą przyczepą jeździć gdzie się da, a na życie zarabiać chwytając się różnych prac dorywczych? Czy może Twoja definicja podróżowania to smażenie tyłka w Egipcie, a potem powrót do hotelu gwiazdek pięć?
Poza tym - może on pochodzi z domu, w którym emocje, uczucia były dawkowane, albo ich nie było a Twoje emocjonalne uosobienie go wkurza i krępuje? Może on nie chce podróżować, a synonim szczęścia to powrót z pracy i oglądnięcie filmu? Może za bardzo skupiałaś się na sobie?
To już trochę dopowiadanie sobie historii, nie uważasz?
Nie, nie uważam.
Kolejna żałosna wywłoka robiąca coś ,,bo wypada". Weź idź się lecz na nogi bo na mózg za późno. I jak tu was polki nie uważać za tępe parodie kobiet?
Polacy to bydło a Polki parodie kobiet? A skąd ty kur@a jesteś, że takimi tekstami rzucasz tępy bucu? Czy może raczej tępa dzido? Jak ktoś pisze o sobie, że wypadałoby coś zrobić to zazwyczaj chodzi o to, że już by chciał aby to się stało a nie że ktoś od niego tego wymaga. No ale czego ja wymagam jak debile nie potrafią czytać między wierszami...