#CQzLw
Leżałam na oddziale tydzień, stwierdzili że wszystko ze mną gra, więc wysłali mnie jeszcze na konsultacje psychologiczną. Po dziesięciominutowej rozmowie, w której młoda psycholog pytała o rodzinę i szkołę, stwierdziła, że jestem nierozwinięta emocjonalnie i mam problemy sama ze sobą. Okej, ale to nie wyjaśniało objawów, które mnie męczyły.
Co było dalej? Poszłam do prywatnej kliniki i zrobiłam wszystkie badania jeszcze raz.
Mam niedomykalność zastawki w sercu i ostrą niedoczynność tarczycy.
Osobiście pozwałabym szpital w którym leżałaś.
Dlatego służbę zdrowia trzeba szybko oddać w prywatne ręce i przestać w kółko oddłużać. Gdyby szpitale i przychodnie dostawały pieniądze za efekty a nie za chęci jakość usług szybko by się poprawiła
Niestety prywatna służba zdrowia działa tylko w teorii, albo przy konkurencji w postaci publicznej służby zdrowia(jak to jest u nas).
Jakby autorka mieszkała w USA to by nie poszła do lekarza bo za drogo albo by zapłaciła 100 tys dolarów
Nie chodzi mi o prywatyzację w stylu amerykańskim tylko coś pośredniego między tym co mamy tutaj a tym co tam. Prywatne przychodnie i szpitale ale umowy z NFZ i cennik sztywny jak w innych branżach
Oxmgaomuch - ależ przecież to tak działa w większości państw EU. Np, Holandia. Płacisz składkę zdrowotna miesięcznie (u wybranego prywatnego ubezpieczyciela) i wybierasz szpital sama.
Nie wiem, kto Ci robił te badania i jakim cudem tego nie zdiagnozowali, bo już najprostsze badania wykażą, że coś jest w takim wypadku nie halo. Ba, nawet wywiad...