#BxvIA
Mam syna szesnaście lat, straszny leń, ale inteligentny i pomysłowy, oraz czteroletnią córkę, która jest małym, okropnym atencjuszem.
Kiedy zamknęli przedszkola i szkoły, przez dwa tygodnie zostawałem w domu, potem moja partnerka, ale nie możemy sobie pozwolić na takie opuszczanie pracy, zwłaszcza w dobie kryzysu (istnieje spore ryzyko nieprzedłużenia umowy dla nas obojga).
Syn zaproponował się, że będzie siedział z małą. Lekko mówiąc nie byłem do tego pomysłu przekonany, bo córka jak już mówiłem jest strasznym atencjuszem (nawet jak na swój wiek) i non stop wymaga uwagi. No, a przynajmniej tak mi się wydawało.
Mieszkam w domu segmentowanym, w drugim segmencie mieszka moja rodzicielka (mamy wewnętrzne schody), więc razem z żoną uznaliśmy, że jakby co, młody nie jest z dzieckiem zupełnie sam (poza tym chłopak ma zrobione kursy z pierwszej pomocy i wie co robić w sytuacjach krytycznych, co już kilka razy udowodnił).
W każdym razie, na wszelki wielki i tak zamontowaliśmy małą kamerkę w salonie (taką jak do obserwacji niemowlaków), bo tam głównie siedzą.
Przez pierwsze dni sprawdzaliśmy ją regularnie z partnerką, potem ponieważ nic się nie działo, przestaliśmy. Syn o niej wiedział.
Teraz kiedy wracam do domu zauważam z przerażeniem jak wszystko się zmienia.
Młody dalej jest taki sam, głównie nic nie robi, czyta książki i gra w gry, ale moja córka zmieniła się pod jego opieką nie do poznania.
Tak jak kiedyś, co wydawało mi się poniekąd naturalne, dużo rzeczy trzeba było robić za nią albo jej w nich pomagać, tak teraz potrafi zrobić sama prawie wszystko.
Sama się ubiera, sama jest w stanie sobie zrobić picie (syn wziął baniak po soku, nalał do niego wody i zamontował w nim pompkę, aby sama mogła sobie wszystko nalewać), sama organizuje sobie zabawę, a nawet jest w stanie włączyć telewizor i wybrać sobie kanał, albo wybrać i puścić bajkę na DVD (ja sam uczyłem się obsługi tego cholerstwa przez trzy tygodnie).
Wczoraj jednak wszystko przeszło moje oczekiwania, bo kiedy piłem sobie herbatę po pracy, mała przyszła do mnie do kuchni, otworzyła lodówkę, wyjęła składniki i zaczęła robić sobie kanapki.
Kiedy ją zapytałem skąd to umie, to było oczywiście "Mati mi pokazał!".
Dopiero wtedy zauważyłem, że większość produktów w mojej własnej lodówce została przeniesiona na dolne półki.
Wiem, że to brzmi głupio, moja partnerka tak tego nie odczuwa, ale ja czuję, że zawaliłem jako rodzic w stosunku do małej. Nie byłem w stanie pokazać i nauczyć mojego własnego dziecka takich, w gruncie, prostych, podstawowych rzeczy.
Czuję się winny, bo mam wrażenie, że robiłem z niej jakąś amebę, traktowałem jak jajko.
I przepraszam, że wylewam tu żale, ale żona w ogóle nie chce mnie słuchać i nie traktuje mnie poważnie. Zapewne jestem przewrażliwiony, a ona ma rację.
Masz chyba mały kontakt z dziećmi, patrząc na to co o nich wiesz i jak je opisujesz. Może jest dobry czas żeby zobaczyć jakie potrafić być wspaniałe?
Nie zawaliles jako rodzic lecz zawalales. Teraz przeciez zrozumiales swoj blad i (zakladam) bedziesz sie staral robic to lepiej. Czasem zbieg okolicznosci jest w stanie uchronic nas przed spartaczeniem czegos dokumentnie. Shit happens jak mawiaja. Zdarza sie jednak i w druga strone. Nie spieprz tego teraz.
No i jeszcze jedno. Gratuluje syna.
Jakiś dziwny wydźwięk ma to wyznanie. Bardzo negatywnie wyrażasz się o dzieciach - "leń i atencjuszka", a z drugiej wydaje się, ze we wszystkim ich wyręczasz. Jakie prace miałby wykonywać syn, skoro nie chodzi do szkoły, a obowiązki domowe, jak rozumiem, wykonują za niego rodzice? Jak córka miałaby być samodzielna, skoro we wszystkim potrzebuje pomocy opiekuna?
Syn z treści wyznania wyłania się jako osoba bardzo pozytywna - potrafi w praktyce zastosować zasady pierwszej pomocy, z nieprzymuszonej woli wyręcza rodziców w opiece nad siostrą, wzorowo zajmuje się dziewczynką i dostosowuje dom do jej potrzeb. Mimo to z podejścia rodziców bije negatywne podejście i brak zaufania. Czym jeszcze miałby wam zaimponować, żeby zasłużyć na waszą dumę i szacunek? Naprawdę trzeba było aż montować kamerę, co najmniej jakby miał ją tam bić i głodzić? Szesnastolatek to już prawie dorosły człowiek, a nie nieodpowiedzialne dziecko.
I jeszcze to zakończenie, sugerujące bagatelizowanie problemów i brak wzajemnego szacunku między małżonkami. Tu nie ma miłości ani prawidłowej komunikacji. Co to znaczy "ona pewnie ma rację"? Brzmi co najmniej jakby żona całkowicie zdominowała męża, być może nawet stosowała wobec niego przemoc psychiczną, jak to narcyzi mają w zwyczaju. Obym się myliła.
Mam dokładnie te same odczucia.
Kruczyca - to samo pomyślałam o dzieciakach. Kurczę nastolatek z kursami pierwszej pomocy, który udowodnił, że wie co robić w sytuacjach krytycznych i ma taką opinię u ojca. Przypomniała mi się moja przyjaciółka z podstawówki. Średnia 6.0, najlepsza uczennica w szkole, mnóstwo wygranych konkursów. I tekst jej matki do mojej na zakończenie roku szkolnego - ona jest taka leniwa i nic nie potrafi, straszny wstyd, w życiu to dziecko nic nie osiągnie.
Kruczyca +1. Ale może autor trochę się ogarnie po przeczytaniu komentarzy :)
Dokładnie. Jeszcze to "nic nie robi tylko czyta i gra w gry". A co ma robić 16-latek? Pole orać? Czyta książki, ma kurs pierwszej pomocy i potrafi się zająć 4-latką. Ba! Nawet wpadł na to, że wystarczy parę rzeczy inaczej zorganizować i nawet takie małe dziecko będzie w stanie zrobić sobie coś do picia i jedzenia. Wygląda to tak, że chłopak jest inteligentny, a tymczasem rodzice potrafią go tylko krytykować i obdarzać brakiem zaufania.
Może było tak, że on marudził, że jest beznadziejnym ojcem, a ona mu powiedziała weź nie przesadzaj, a Wy już ją osądziliście, że jest narcyzem i stosuje wobec niego przemoc psychiczną. Na podstawie jednego zdania. No bez jaj.
Żebyś od tego zajmowania się małą nie zapomniał, że masz jeszcze drugie dziecko, które wchodzi w dorosłość. Chociaż jego chyba też miałeś za półgłówka, że niby nie umie zająć się małym dzieckiem, a okazało się że jest w tym lepszy od ciebie. :)
Nie wydaje mi sie, ze uwazal go za polglowka. Po prostu 16-latki bywaja nie odpowiedzialne i jesli wczesniej mlody nie zostawal z siostra sam, to oczywiste bylo, ze rodzin mial pewne obawy. :)
Pomijając dzieciaki, które masz zdaje się całkiem fajne, nie niepokoi Cię Twoja relacja z żoną? Ciebie coś niepokoi, a ona nie chce Cię słuchać i nie traktuje twoich słów na poważnie? Może warto to przegadać, chyba że sądzisz że jesteś na tyle marudny że ona ma do tego prawo.
Trochę to smutne w jaki sposób mówisz o swoich dzieciach, leń i atencjuszka. Trochę zawaliłeś jako rodzic jeśli tak dostrzegasz swoje dzieci.
Nie jesteś przewrażliwiony. Doszedłeś do dobrych wniosków dzięki synowi. Podziękuj mu
Przeraża mnie ostatnie zdanie i mam wrażenie, że strasznie dużo mówi o waszej relacji.
Przypomnij sobie co potrafiłeś w wieku 4-5 lat. Rodzice często obchodzą się dzieckiem jak z jajkiem. Czesami jest brak uwagi, nie ma czasu, rodzic zrobi szybciej/lepiej i potem wychodzi ameba ;) zamiast myśleć, że dałeś ciała przy córce, to pomyśl, że dobrze wychowałeś syna ;)
Pogadaj z nim i posłuchaj co ma do powiedzenia i jego zapytaj co możesz zrobić, aby być lepszym rodzicem ;)
Brawo lenie! Zrobią wiele by się nie narobić.