#BggTx
Szybkie streszczenie: mieszkam z moim mężem, jak na razie nie mamy dzieci. Najpierw chcemy zarobić na coś większego.
Mój brat ma "narzeczoną", z którą ma trójkę dzieci (Kamil 1rok, Zuzia 3 latka, Karol 7 lat). Między mną a moim bratem jest 10 lat różnicy, pierwsze dziecko miał w wieku 27 lat. Wtedy też umarła nasza mama, a ojciec rok później. Ja musiałam radzić sobie sama, zawsze SAMA. Jemu wszyscy pomagali, bo przecież on ma dziecko, ja nie...
Dzieci tylko ze mną gdzieś wychodzą. Jeździliśmy do zoo, do aquaparku, tam gdzie dzieci powinny być chociaż raz. Często też zabieram dzieci do mnie na obiad. Zawsze kupię im jakiś jogurt, owoc. Nie ma problemu. Pewnego razu Karol zapytał, czy może banana. Zdziwiło mnie to, bo wie, że jak ma na coś ochotę, to ma to po prostu brać. Po czym powiedział, że on w sumie to nie je owoców, bo mama z tatą nie kupują. Często też pytam, co jadł na obiad - "mama nie robiła obiadu, musiałem jeść u sąsiadki", "mama mówi, że nie mamy pieniędzy na jedzenie"...
Z tego co wiem, to oni nie są biedni. Często jak do nich przychodzę, to widzę opakowania po pizzy i daniach na wynos. Zresztą on zarabia za granicą, więc to nie są małe pieniądze. Rozumiem on, ona i troje dzieci to koszt, ale mają sporo dodatków, te całe 500+ i jego wypłatę! Jak to możliwe, że dzieci chodzą głodne?!? Średni dzieciak je ciągle tylko mleko, a ma 3 lata! Nic innego mu nie dają. U mnie je np. paluszki rybne, frytki, chleb smażony w jajku, jakieś owoce. Coś, co ja jadłam, gdy byłam mała. Do tego 3-latek dalej robi w pampersy! Mimo, że zapowiada, zanim zrobi siku. Rozumiem, to jest łatwiejsze, jeśli ma się dwójkę dzieci, żeby przebrać pampersa i mieć spokój. Co nie przyjdę, Zuzia siedzi w łóżeczku, zero wychodzenia, żeby pochodzić czy cokolwiek. Najmłodszy zaczyna broić. Ostatnio wzięłam go na spacer, nie było nas ze trzy godziny i przez cały czas był szczęśliwy. Wrócił do domu. Wchodzimy, stoimy w drzwiach, a on w płacz! Nie dało się go uspokoić! Czy tak powinno reagować dziecko, gdy wraca do domu? Jak przychodziłam, żeby po prostu im coś przynieść i Zuzia mnie widziała, od razu się cieszyła, krzyczała "ciocia, ciocia!", a gdy jej nie brałam, od razu płacz, często w ten sposób wymuszała, żeby wyjść gdziekolwiek z tego cholernego łóżeczka. Dzieci są ubieranie w jakieś stare ciuchy, czasem brałam Zuzię na zakupy (bo Karol musiał odrabiać lekcje czy coś - wszystko sam, bo przecież to on chodzi do szkoły) i kupowałam jej ciuchy takie, że jeśli by wychodziła gdzieś ze mną, żeby jakoś wyglądała. W domu zrobiłam "przedszkole" - mam łóżeczko, pełno mat edukacyjnych, zabawek, różnych gier, puzzli, żeby każde dziecko się odnalazło.
A mój brat ma wszystko w dupie. Mam dość.
Wiesz, można by się przyczepić do Twojej interpunkcji, ortografii, składni, ci bardziej nazi nawet mogliby do bluźnierstw, ale... widać z tego wyznania, z tego jak piszesz, jak mocno jesteś związana z dzieciakami i zaangażowana w nie. I to przyćmiewa absolutnie wszystko inne. Jak to mówią, keep up the good work. Odwdzięcza Ci się kiedyś satysfakcją, że przyjadą z problemem pierwszego zakochania, okresu czy mutacji do Ciebie, a nie do rodziców.
A później kiedy dzieciaki dorosną, to nagle będą mieć dobry kontakt z rodzicami, a o cioci zapomną.
Może nie będzie tak jak piszę, może...
A i owszem, może tak być.
Może być tak, że dzieciaki wejdą w bunt nastolatków i wypną się na ciotkę tyłkiem zamiast przychodzić po porady.
Może być tak, że rodzice zaczną w pewnym momencie nastawiać dzieciaki przeciwko ciotce.
Może być tak, że po wejściu w dorosłość będą chcieli się odciąć i zostawić wszystko za sobą, łącznie z ciotką.
Może być nawet tak, że to ciotka nie wytrzyma psychicznie i się od całej bandy odetnie.
Podobno wszystko jest możliwe, ale nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć, więc jedyne co nam chyba zostaje to życie w zgodzie z własnym sumieniem. Ejmen.
Zgłoś to odpowiednim służbom, może takie niezapowiedziane kontrole trochę otrzeźwią rodziców i zajmą się dziećmi.
Według mnie rodzice się wyprą. Jak to dzieci nie jedzą, przecież jest opakowanie po pizzy itp! A że dziecko powie, że głodne jest? Kłamie! Nie chce jeść! W domu, jak nie ma typowej patologii, ba, są przypadki, gdzie przecież jest, to i tak gó*no robią.
Może nic nie zrobią niestety ale zawsze jest szansa, że jak raz i drugi ktoś z instytucji wpadnie z wizytą to będzie to jak kubeł zimnej wody dla rodziców. Tak czy tak warto spróbować dla dobra dzieciaków.
DOWODY, halo
zdjecia, w jakich ubraniach chodza na co dzien
nagrane jk mwia, ze nic nie jadly ( najlepiej duzo, z paru tygodni)
dzieci sprytnie wypytane powiedza bardzo duzo
jakies fotki, jak wyglada u nich w domu, dziecko non stop siedzace w kojcu
przeciez pracownicy opieki powinni byc ogarnieci i wiedziec, ze patola klamie
moga wypytac dzieciaki
A może do szkoły jakoś zgłosić? Porozmawiać z pedagogiem szkolnym? Szkoła tez powinna się zainteresować skoro z dzieckiem coś się dzieje?
Może wykryją, może nie ale dla dobra dzieci trzeba spróbować. Inna kwestia, że 500+ czy jakieś dodatki mogą zamienić na bony a to już potrafi zmotywować co niektórych - gotówki mniej to ból dupy jest.
Proponuję zawiadomić odpowiednie służby i pokazać rodzicielom, że jesteś darmową nianią czy stołówką.
Tu miało być NIE jesteś..
Ucięło tekst... Uważam, że 500+ to kpina. Nie każdy powinien zostać rodzicem, dzieciaki zaniedbywane ale kasa się zgadza.... Gdy dzieci zaczną rozumieć jacy są ich rodzice, to dużo się zmieni, ale na pewno zdrowych relacji tam nie będzie....
Dlatego zgłosić do opieki i jeśli kontrole wykażą nieprawidłowości to kasa z 500+ zostanie zamieniona na bony. Kiedy odczują brak gotówki i bat nad głową to może zajmą się trochę dziećmi
Bony bonami, moi starzy sprzedawali wszystko co dostali np. z PCK, żeby było na alko. Myślę, ze dzięki portalom OLX i podobnym nie ciężko też sprzedać te rzeczy, które miałyby pójść na dzieci. Ja szukam takiego idealnego rozwiązania w głowie, ale nie jestem politykiem, nie wiem co byłoby najlepsze... Na pewno obecny "system wpierania rodziny" wspiera też patolstwo w różnej postaci.
Dobrze, że dzieciaki mają Ciebie.
Wnioskuję, że Twojego brata nie ma za długo w domu izasuwa dla swoich dzieci, a jego kobieta bez nadzoru najzwyczajniej w świecie się opi#rdala, bo wie, ze przyjdzie frajerka i wszystko ogarnie.
Zaczęłabym od zebrania kilku zdjęć/ filmów, podesłania bratu i dania mu czasuna ogarnięcie. Następnym krokiem byłby MOPR czy MOPS.
Brat może pracować za granicą, ale dalej mieszkać z rodziną, sporo osób tak robi w miastach przygranicznych. W historii mowa o bracie i jego żonie, a nie o samej żonie.
najlepiej bys zrobila zglaszajac do MOPSU, ze dzieci chodza glodne, zaniedbane, zbieraj dowody, dokumentuj i pisz
poza tym jak dorosna, to bedzie wielkie zdziwienie, jak sie odworca do tatusia i mamusi plecami, bo zostala zawiazana wiez
Dzieci będą Ci w przyszłości wdzięczne.
Zgłoś to gdzieś, naprawdę. A jak uda Ci się już wyjść na swoje, postaraj się o przejęcie praw nad nimi, widać że Ci zależy. Ale na Boga, zgłoś to, to jest znęcanie się.
Jakby mieli jedno dziecko to bym zrozumiała. nimi zajmować. Dla autorki dużo wyrazy uznania. Jednak będę realistką, to co robi autorka nie wystarczy. Dzieci potrzebują uwagi, miłości i zrozumienie cały czas. Nie tylko w tych krótkich momentach w których, są pod opieką cioci.
Widzę ucięło mój komentarz. Napisz więc jeszcze raz. Jakby mieli jedno dziecko to bym zrozumiała. Wpadli, urodziło się, to i trzeba trzymać. Nie uwierzę jednak że w tych czasach można mieć trójkę dzieci z przypadku. Więc niech mi ktoś wytłumaczy po co robić sobie dzieci, jeśli nie ma się zamiaru nimi zajmować. Dla autorki dużo wyrazy uznania. Jednak będę realistką, to co robi autorka nie wystarczy. Dzieci potrzebują uwagi, miłości i zrozumienie cały czas. Nie tylko w tych krótkich momentach w których, są pod opieką cioci.