#Bffhw

Na Mikołaja dostałam od chłopaka bransoletkę znanej marki i ostatnio chciałam dokupić do niej przywieszkę, akurat przed pracą (ciuchy i kurtka byle jaka, wiadomo, jak to do pracy, a nie na eleganckie wyjście). Wchodzę do jubilera, a pani sprzedająca z niesmaczną miną mierzy mnie od góry do dołu z grymasem na twarzy. Poczułam się, jakbym była gorsza i nie pasowała do takiego sklepu, a wiadomo, że nie powinno się oceniać ubioru, tylko stan konta, bo może nie byłam dobrze ubrana, ale pieniądze i chęci kupna miałam. Przykre.
Frog Odpowiedz

"z grymasem na twarzy"
Może ząb ją bolał, a Ty od razu wszystko do siebie...

"Przykre."
Jak sobie ustawisz te swoje okulary, tak świat widzieć będziesz.

ohlala

Ale to nie zmienia faktu, że pracownicy "droższych" sklepów bardzo często zachowują się jak buce. Sephora była swego czasu słynęła z tego, jakie sucze tam pracowały ;)

ohlala

Co tu się zadziało, bez tego "była" 😂

Livarot Odpowiedz

Jeśli była sama w sklepie i nie było innych klientów może po prostu czuła się nieswojo. Możliwe też że słabo umiała po polsku. Wystarczyło powiedzieć co chcesz kupić i raczej by się nie odważyła odmówić sprzedaży.

HansVanDanz Odpowiedz

Niektórzy mają tak niskie samopoczucie, że okłamują się sami określając otaczający świat pud swoją modłę.
Idąc do sklepu interesuje mnie przede wszystkim towar, a nie "akceptacja" sprzedawcy.

Czarsonik Odpowiedz

To trick sprzedażowy. Ma w kliencie wywołać reakcję "to ja ci tu udowodnię" połączoną z "zastaw się, a postaw się ".

Dodaj anonimowe wyznanie