#Bf7Ad
Zamieszkałam u rodziców. Mąż często wystawał pod domem, nękał mnie i rodziców. Horror. Urodziłam dziecko (2 miesiące przed terminem przez ciągły stres, który nie dawał mi żyć) i oddałam do adopcji, ale mąż nadal nie daje mi spokoju. Ciągle się do mnie dobija, wysyła wiadomości z coraz to nowych numerów: że znajdzie mnie i dziecko i pozbawi nas życia. Chciałabym wziąć z nim rozwód, zrobić cokolwiek, ale od kilku miesięcy siedzę w domu i boje się gdziekolwiek ruszyć. Wiele razy żałowałam i żałuję tego, że jednak nie dokonałam aborcji mając możliwość, by to zrobić. Wszystko byłoby jak dawniej i miałabym przy sobie męża. On nigdy nie tknął mnie nawet palcem przed tym wszystkim. Dopiero gdy dowiedział się, że noszę w sobie dziecko tego potwora, odebrał to chyba jako jakiś atak na jego męskość, bo ciągle powtarzał, że to nie jego i wyzywał mnie, sugerował, że to ja sprowokowałam gwałciciela i że jeśli urodziłam dziecko, to tak naprawdę tego chciałam i mi się podobało. Chcę się obudzić z tego koszmaru.
Na co Ty czekasz, autorko? Jazda na policję i występować o rozwód i zakaz zbliżania się dla zwyrola, bo któregoś dnia na groźbach i nękaniu się nie skończy.
I niech zbiera dowody, że jej grozi. Screeny z telefonu, komputera, nagrania
Autorko, jeśli Twój mąż w sytuacji, w której potrzebowałaś od niego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, stał się agresywny, to znaczy że coś jest z nim nie tak i prędzej czy później mogło się to ujawnić. Nie łudź się, że gdyby nie ta sytuacja wszystko byłoby normalnie, bo mogłoby się wydarzyć cokolwiek innego co by sprowokowało u niego podobne zachowania. Na pewno sytuacja jest dla Ciebie bardzo ciężka, może spróbuj małymi krokami? Od telefonu na niebieską linię? Może oni podpowiedzą co po kolei dalej należy zrobić. Dużo siły życzę!
Dokładnie! Skoro nosił taką agresję w sobie to i tak w końcu by się ujawniło. Myślę, że lepiej wcześniej niż później.
O to to to! Przykre, że w takiej sytuacji się ujawnił, ale przynajmniej już autorka jest wolna (teoretycznie)
Jestem pewna, że nawet gdybyś dokonała aborcji, prędzej czy później wyszłoby szydło z worka. Nie powinnaś się w żadnym razie obwiniać o swoją decyzję, bo nikt nie ma prawa zmusić Cię do aborcji i bardzo dobrze, że postawiłaś się temu agresorowi. Zamiast pogrążać się w rozpaczy, lepiej zacznij zbierać dowody i wybierz się z nimi na komendę, zanim ten potwór znajdzie Ciebie lub dziecko.
Wyszło szydło z worka. Twój mąż ( mam nadzieję, że wkrótce były) to toksyczny gość. Prędzej czy później pokazał by swój prawdziwy charakter.
Na policję najlepiej z osobą towarzyszącą i starej się o rozwód. Czemu zawsze każdy uważa, że to ofiara prowokuje napastnika? Najczęściej to wina napastnika bo ma coś nie tak z głową.
To ZAWSZE wina napastnika.
Zawsze mnie to wkurza facetach, ich ego i poczucie męskości ponad wszystko i wszystkie życiowe wartości. Nie mówię tu o wszystkich, ale u facetów najczęściej się to przejawia.
Mi nie jest szkoda autorki, trzeba nie mieć w sobie godności, by donosić bachora zwyrodnialca, który ją zgwałcił. Widac że jej się to podobało. Ehh, wy baby to naprawde nie macie mózgu..
@ trzeba nie mieć godności, żeby być takim trollem. A Ty co masz zamiast mózgu? Echo?
Jesteś pewna, że do końca życia nie wyszłoby, jaki jest agresywny? Przeszłaś piekło, a on zamiast Cię z niego wyciągać, jeszcze Cię gnębił! W tej całej tragedii uważam, że dobrze, że nie usunęłaś. Może gdybyś dokonała aborcji on i tak pokazałby swoją prawdziwą twarz, a Ty dodatkowo czułabyś się źle z tym, co zrobiłaś. Tak wnioskuję, skoro zdecydowałaś się urodzić. Usunąć chciałaś pod jego wpływem.
Co za psychol! Dziewczyno, uciekaj gdzie pieprz rośnie i nie myśl o tym co by było gdyby. Ciesz się, że wcześniej dowiedziałaś się jakim jest człowiekiem, bo za kilka lat mogłoby już być za późno.
Kobieto, juz wolałabym wychować dziecko z gwałtu niz wrócić do tego debila, którym jest Twój mąż. Nie dal Ci wsparcia po tak traumatycznych przeżyciach i jeszcze zgotował Ci piekło. Powinnas go zgłosić na policję.
Trzeba wziąć takie małe pudełko i wpisać trzycyfrowy numer na ekranie. Jak ktoś się odezwie to przedstawiasz sytuację.
Za stanie pod domem nic nie będzie, ale mogłabyś oskarżyć go z łatwością o próbę morderstwa jeśli być po upadku ze schodów poszła na policję, bo w kontekście wiadomości i gróźb była to próba podwójnego morderstwa z premedytacją i prawdopodobną próbą powtórzenia tego w przyszłości (w więzieniu by nie był taki miły, gdyby współwięźniowie się dowiedzieli, że znęcał się nad kobietą po gwałcie, której nie mógł obrobić). W tej chwili dzwon na policję. Masz wszystko czego trzeba, żeby go zamknąć na kilka lat. Ewentualnie możesz żyć w stresie do końca własnego życia. Takie masz opcje