#BPyiG
Nie domyśla się, że zrobiłam to dla swojej wygody. On wędkuje, a ja mam święty spokój. Ogarnęłam mieszkanie i delektuję się ciszą. I mam cichą nadzieję, że złapie bakcyla i będzie częściej uciekał z domu, a ja w końcu odetchnę psychicznie.
Pozdrawiam wszystkie pseudo idealne żony
Trochę słabo. Bo nauczyłaś go, że Ty jesteś do ogarnięcia mieszkania a on może od razu wypoczywać.
Ciekawe kto będzie smażył ryby...
To zależy. U mnie ja ogarniam mieszkanie (pranie, sprzątanie - max 2-3 godziny w tygodniu), a chłop gotowanie (sumarycznie o wiele dłużej) i żadne nie czuje się pokrzywdzone. :)
@zjemcikota U mnie jest teraz taka sama sytuacja, tylko odwrotnie i właśnie mam problem z uwierzeniem chłopakowi, że wcale nie czuje się pokrzywdzony. Mimo, że rzeczywiście to ja poświęcam na to sporo więcej czasu, to przecież gotowanie jest fajne, a sprzątanie to zło :D Niby doskonale wiem, że on w życiu nie chciałby się zamienić, ale jakoś mój mózg nie potrafi tego ogarnąć :D
U mmie znowu jest tak, że mąż odkurza, myje podłogi, łazienkę i okna. Ja ogarniam meble z kurzu i gotuje. Jak nie bylo zmywarki to jeszcze zmywal. Dodatkowo ja jestem odpowiedzialna za listy zakupów i 'stany magazynowe' :) Na zakupy najczesciej jezdzimy razem, ale zdarza się że jedziemy osobno (ale nie pozwala mi robić większych zakupów).
Mąż nigdy nie narzeka (w końcu żyjemy razem więc obowiązki też są wspólne) ale sam nie widzi że np trzeba odkurzyć. W sensie, nie zauważa że to już ten moment, ale jak mu powiem to od razu bierze się za sprzątanie.
Chyba każdy musi wypracować własny sposób.
Żony idealne, to gatunek od wieków uznawany za wymarły. Z resztą nie robisz nic pseudo idealnego. Każdy potrzebuje chwili dla siebie, w ciszy i samotności. A Ty jesteś super żoną, bo zrobiłaś mu przyjemność z której oboje możecie skorzystać ;(
No oczywiście bo jeżeli Ty sądzisz że nie ma już idealnych żon to tak już musi być ...
Oczywiście, że nie ma idealnych żon, bo nie ma idealnych ludzi.
Ważne, że ty masz parcie na bycie idealną żoną, lub twoja kobieta. Innych, które chcą być normalne proszę nie oceniać
Co w tym złego, że mąż jest w domu, bo nie rozumiem?
Serio pytam, bi nigdy nie miałam potrzeby pozbycia się drugiej osoby dla odpoczynku. Nie trzeba przecież wszystkiego robić razem.
Uj, zależy od metrażu. W większym mieszkaniu jak najbardziej można sobie odpoczywać osobno, ale w kawalerce najwyżej można zamknąć się w toalecie z książką i zatyczkami do uszu jak partner ogląda telewizor.
Wiele lat mieszkaliśmy w kawalerce, i to wynajmowanej. Nawet tam, nie było problemu. Po prostu ja siedziałam na kanapie z książką, on grał na słuchawkach kawałek dalej i nie było problemu. Nawet jak ktoś oglądał tv
Metraż + zalezy od drugiej połówki. Ja mam tendencje do tego(walczę z tym!), że jak mój facet gra to to go spytam czy nie chce kawy, bo idę sobie zrobić, czy nie trzeba czegoś ze sklepu, bo idę. Czy widział tego mema itp.
Poza tym też sama świadomość, że jest się samym ze sobą dużo daje. Mi jako introwertyczce podoba się myśl, ze nikt mi teraz nie przeszkodzi, nie zagada(ot taka mała hipokryzja z mojej strony). Chce coś zrobić, to to zrobię.
Sądzę, ze to w dużym stopniu kwestia jak dużej potrzebujemy przestrzeni osobistej, jaki jest partner i jacy my jesteśmy.
Tak jak na anonimowych można się przekonać- Jednym nie przeszkadza brak zamka, innym jego brak przeszkadza. Jedni się nie przejmują gdy rodzice wejdą do łazienki do toalety(bo prysznic i tak ma nieprzejrzyste drzwi), a dla mnie to niewyobrażalne. Tak samo brak drzwi w rodzinnym mieszkaniu mnie nie mierził, ale wielu już tutaj przeszkadzał
Ja jestem osobą, która nie zrelaksuje się w pełni póki nie jest sama w domu. Po prostu potrzebuje 100% czasu dla siebie i pewność, że nikt mi zaraz nie wejdzie do pokoju, żeby spytać o jakąś pierdołe. Lubię też sama oglądać seriale, a mój były chłopak zawsze chciał ogladac wszystko ze mną. Osacza mnie to
Polecam pracowanie w różnych godzinach :D U nas jest jakieś 6h różnicy w godzinach naszego funkcjonowania i w dni wolne to jest całkiem fajne. On ma czas dla siebie rano, potem dzień spędzamy wspólnie i w nocy to ja mam spokój. Czasami trochę mi mało tego czasu "wspólnego", ale są też dni, kiedy bardzo to doceniam. Nawet jak każdy zajmuje się sobą, to i tak w między czasie rozmawiamy, wychodzimy na papierosa, czy robimy przerwy na przytulanie, więc to w sumie dalej jest trochę spędzanie czasu razem. To nie jest tak, że obecność chłopaka mi przeszkadza w odpoczywaniu (nie ma lepszego odpoczywania, niż leżenie i przytulanie!), czy mam go w jakikolwiek sposób dość, po prostu lubię sobie porobić rzeczy w samotności. Gdybym nie miała takiej możliwości, to pewnie nic wielkiego by się nie stało, ale jednak fajnie, że ona jest :)
poza tym, ludzie są różni. mój facet jest trochę jak dziecko - cały czas mnie do czegoś woła, coś mi pokazuje, proponuje wspólne zajecia, o czymś opowiada... ale serio cały czas. kiedy chcę zrobić coś w innym pokoju, to albo co 5 minut się wychylam, albo on przychodzi do mnie i trajkocze nad uchem. rzadko zdarza się, że wezmę prysznic bez ani jednego "najścia" - no generalnie doceniam, że on lubi moje towarzystwo, ale ten ciągły kontakt i potrzeba nieustannego skupiania się na drugiej osobie bywa cholernie męcząca, dlatego też lubię pobyć w domu sama.
Nikogo nie krytykuję i jak nabardziej rozumiem, że macie inne podejście, no ale mi ciężko sobie wyobrazić, żeby przeszkadzał. Ale to może dlatego, że jak mój jest skupiony na pracy (pracuje też w domu, bo to także jego hobby ), to praktycznie odcięty od świata, więc jak raz na jakiś czas mnie zaczepi i przerwie rozgrywkę w Simsach/czytanie, to nie działa mi to na nerwy
No i bedzie jezdzil na ryby i przywozil zlowione. Stanie sie prawdziwym pasjonatem wedkarstwa. Ty z kolei przestaniesz byc w koncu pseudo, a staniesz sie rzeczywiscie idealna zona. Z nowo rozpalonego uczucia milosci i namietnosci bedziesz chciala zrobic mu najwspanialszy prezent urodzinowy jaki tylko bedziesz w stanie wymyslic. Znajdziesz i zamowisz mu na urodziny najlepszy istniejacy kolowrotek. Prawdziwy cud techniki za ciezka forse. On go rozpakuje, podczas gdy wstrzymasz z emocji oddech, obejrzy i zapyta sie: Co to jest?
No nie wiem, jak dla mnie to po prostu można nie być idealną żoną, generalnie wcale nie być żoną kogoś kogo się nie lubi i od kogo trzeba odpoczywać psychicznie. Ale może się nie znam.
"manie dość" osób, które się lubi i kocha jest normalne - chyba że uważasz, że rodzice albo są rozanieleni każdym "MAMOOOO", albo dziecka nie lubią...
Raczej złapie bagcyla, najważniejsze by nie mylił przynęty z zakąską :)
Oby tylko bagcykla a nie weneryka
Jakbys miala z nim dzieci I by tak ciagle chodzil na ryby to watpie czy bylby to powod do radosci.
hahahahahahahahahahahahahhaha podoba mi się ten facet:))))Ma czas na ryby i święty spokój a idiotka-sprzątaczka myśli, że to ona jest górą.:))))
są faceci-przylepy, którzy nie uznają czegoś takiego jak "święty spokój" i nigdy nie chcą spedzać czasu osobno - poza tym chyba nie ogarnąłeś, ale autorka też będzie miała wtedy święty spokój.
Eee a nie lepiej uczciwie powiedzieć ze potrzebujesz dnia dla siebie? To żona idealna nie może spędzić dnia bez męża? xd
możliwe, że autorka probowała. są ekstrawertycy, którym nie przetlumaczysz na spokojnie, że potrzebujesz chwili dla siebie, bo zrozumieją z tego jedynie tyle, że masz ich w dupie i ich towarzystwo cię drażni - nie dość, że rozmowa nic nie da, to jeszcze dostaniesz focha, bo "ja tak się staram, żebyśmy fajnie spędzali czas, a ty masz to gdzieś"...
To jest w sumie problem większości par które uważają że skoro są razem to powinni spedzać każdą sekunde życia razem a to jest bardzo niezdrowe
Ale fajnie wez slub a potem szukaj sposobow zeby druga polowka nie spedzala z toba czasu wow