#BCsyB
Chodziłam może do 1 klasy podstawówki. W jedną z nocy przyśnił mi się sen, a bardziej koszmar. Obudziłam się na podłodze (w śnie oczywiście) i zobaczyłam przed sobą skarpetę... Próbowałam jej dosięgnąć, a ta mnie złapała. Zaczęłam płakać i drzeć się okropnie. Wtedy to się obudziłam. Również na podłodze, cała zapłakana. A przede mną leżała... SKARPETA.
Mówię wam, jeszcze tak szybko nie uciekłam z pokoju nigdy. Trauma z dzieciństwa
Nie chcę wiedzieć ile była noszona ta skarpeta, że jej aromat spowodował aż takie doznania.
Trauma? Czyli boisz sie skarpetek? 🤣
Ech.. Ja nienawidziłam kapusty i pewnego razu też mi się przyśniła. Krzyczałam że nie lubię kapusty. Ot, mama mnie obudziła a ja poszłam spać dalej kapustę polubiłam.
Najwyrazniej lezala, poniewaz sie przewrocila. Tez bym sie przestraszyl takiej skarpety.
Takie déjà vu - subiektywne przesunięcie czasu.
brzmi jak głupi żart starszego rodzeństwa. Chyba, że jesteś jedynaczką...
Tak, rodzeństwo zinfliltrowało jej sen xD Co za incepcja jakaś.
Nie wierzę w to co czytam
Jeśli to nie jest sarkastyczne nawiązanie do poziomu niektórych wyznań tutaj to weź człowieku... Po co to tutaj zamieszczasz i zasmiecasz stronę?
Mordercza skarpeta