#BBCHH
Teraz, jako 30-letnia kobieta, z premedytacją oglądam, jak kompromituje się syn mojej byłej wychowawczyni na Facebooku. Facet jest zniszczony uzależnieniem od narkotyków, wrzuca paskudne zdjęcia, na których widać, że jest brudny, robi głupie pozy. Ja w głębi duszy czuję ogromną satysfakcję, że jedyny syn zepsuł jej udawane idealne życie.
Żeby nie było, że sobie coś ubzdurałam - kilka lat temu dowiedziałam się, że nie byłam jedynym przypadkiem, na którym się wyżywała.
Może ona zniszczyła i życie swojemu dziecku? Może była podobną matką jaką nauczycielką? Kto to wie. Jedno jest pewne, nie każdy nadaje się na nauczyciela.
Również nie każdy nadaje się na rodzica.
PaniPff - dokładnie...
Przyszło Ci do głowy może, że on nie jest dowodem na jej krzywdę a sam jest jej ofiarą? Jemu mogła zniszczyć życie o wiele skuteczniej
Jakos mi się jego żal zrobiło bo w sumie jak inni piszą bardzo mozliwe ze tak się zachowuje przez matkę. Ciebie gnębiła pare godzin tygodniowo przez kilka lat. On tak mógł mieć codziennie przez całe zycie. Niefajnie.
Jesteś żałosna
Nie. To jest zdrowe podejście. Żałosna jesteś ty że uważasz inaczej
Skąd wysyp tyłu bazienek?
Taa, bardzo zdrowe XD
Tył bazienki stał się powszechny xD
Grażynka skończ.
antonizelazo jeśli zdrowym jest śmianie się w odwecie z człowieka który nijak miał się do twojej krzywdy to jako człowiek stałeś się żałosny.
Wszyscy którzy wchodzą na ten portal są żałośni
lacznie z toba?
@Halapeno Nie ma to jak samozaoranie XD Co za idiota
@Scp1471 Gówno a nie samozaoranie, po prostu powiedziałem prawdę, melepeto
Nie świadczy o tobie dobrze radość z cudzego nieszczęścia. Zwłaszcza, że to nie ona jest narkomanką, tylko syn.
Jesteś bardzo zawistnym człowiekiem
30 lat i nadal jesteś durna. A co ci ten chłopak zawinił?? Może miał w domu 10 razy gorzej niż ty w tej klasie. Jak jesteś odważna to idź do tej byłej nauczycielki, powiedz jej to i daj w pysk jak się należy.
Tak tak nagle wszyscy byliście gnębieni
Ale z drugiej strony, jak ktoś nie był gnębiony to nie widzi raczej powodu, by o tym pisać. To właśnie tak działa, widzimy samych gnębionych i wydaje się, że wszyscy byli.
ja nie bylam gnebiona
i napisalam to dopiero jako kontre co ciebie tygryskotrollu
Ciężko o normalność z taką matką. Ty znosiłaś ją tylko w szkole, a on na codzień w domu, więc kto tu miał gorzej?
Mnie w takich przypadkach zawsze zastanawia, czemu rodzic po prostu nie przeniesie dziecka do innej szkoły. U mnie lata temu z siostrą było podobnie - też gnębienie w jednej szkole, interwencje nic nie dawały, więc rodzice przenieśli ją do innej. Tam podobna sytuacja, więc znowu przenosiny i dopiero w tej trzeciej były normalne dzieci, nauczyciele itp.
W małych miasteczkach czy nawet i wsiach często jest to jedyna szkoła w ogromnej okolicy. W idealnym świecie nie byłoby problemu - ale niestety nie żyjemy w idealnym świecie.
Pytanie czy autorka uczęszczała do szkoły w dużym mieście czy małym?
Na wstępie zaznaczę, że ofiara NIGDY nie jest nawet częściowo winna swojej krzywdy.
Ale... prześladowcy nie wybierają ofiar na chybił trafił. Są cechy takie jak nieśmiałość, widoczne deformacje ciała, stan majątkowy, które predysponują do bycia prześladowanym (to nie jest wina ofiary i nie powinna ona zmieniać tych cech, żeby się przypodobać, tylko oprawca jest winny). Prześladowcy celowo szukają najsłabszych dzieci, żeby zminimalizować ryzyko skutecznej obrony. Niestety gdziekolwiek nie pójdzie Twoje dziecko, jego cechy pójdą razem z nim. Plus będąc nowym dzieckiem w grupie zazwyczaj nie można liczyć na pomoc kolegów, co znowu podnosi ryzyko. To raczej loteria, czy akurat będziesz najsłabszy w grupie, czy ktoś inny będzie ofiarą.
To problem nie tylko Polski, że dorośli nie potrafią interweniować w przypadkach przemocy pomiędzy dziećmi. W przypadku dorosłych takie mechanizmy są dużo skuteczniejsze, choć nadal nie idealne.
Chyba rodzice się interesowali co się dzieje w szkole? Trzeba im to było zgłosić zwłaszcza że nie ty jedna. Jeśli to nie była kompletna prowincja zagubiona wśród mokradeł to zwykle taka osoba dostawała naganę albo nawet była usuwana.