Mam żonę, Izę z którą mam 16-letnie bliźniaki - córkę i syna. Moja żona ma jeszcze 18-letniego syna z poprzedniego związku, z ojcem dziecka rozstali się, kiedy jeszcze była w ciąży. Konrad (czyli syn żony) od zawsze sprawiał problemy wychowawcze (zresztą jak się dowiedziałem, tak samo jak jego ojciec za młodu), teraz wagaruje, pije, pali, ćpa - jakiś czas temu znalazłem w jego spodniach zioło, kilka razy wrócił do domu w stanie wskazującym na wzięcie czegoś mocniejszego, wydaje mi się, że nawciągał się jakichś prochów. Żona i Kuba (ojciec Konrada) zachowują się tak, jakby nic się nie działo. Każdy jego wybryk czymś usprawiedliwiają. Kiedy znalazłem u niego to zioło i powiedziałem mu, że w moim domu nie ma ćpania, żona stwierdziła, że "pojechałem po bandzie" i że "przesadzam", a tak w ogóle to każdemu nastolatkowi zdarzyło się kiedyś zajarać blanta i nie ma powodu, żeby robić aferę. Iza sama święta nie jest, znam jej przeszłość - lubiła sobie zajarać, i to często, albo pójść w 3-dniowy melanż. Ja jestem introwertykiem, niezbyt towarzyskim, lubię od czasu do czasu napić się dobrego alkoholu, poza tym żadnych używek. Myślałem, że Iza przy mnie ogarnęła się i dorosła, ale teraz widzę, że przymyka oko na akcje swojego syna, bo sama ma trochę za uszami i nie chce wyjść na hipokrytkę przed samą sobą.
Konrad jest zapalonym grafficiarzem (i ma chłopak talent - po swoim ojcu), ale jakiś czas temu razem ze swoimi dwoma kumplami zrobił graffiti na murze szkoły. Oczywiście miał "pogadankę" z Izą i Kubą, ale po wszystkim Iza stwierdziła, że "źle zrobił, ale mur tej szkoły był paskudny, a chłopaki przynajmniej machnęli na nim ładne graffiti i ten dyrektor to tak naprawdę powinien im podziękować" - ręce opadają.
Już myślałem, że nic mnie bardziej nie wkurwi, ale synalek mojej żony ostatnio upił moją 16-letnią córkę, wrócili do domu w środku nocy, Kaja ledwo stała na nogach. W tamtym momencie miałem ochotę przypieprzyć temu gnojowi z całej siły. Iza standardowo "nikt nie jest święty, Kaja będzie miała kaca i nauczkę na przyszłość".
Mam dość tego gówniarza, bo za traktowanie go jak drugiego syna dostałem w zamian brak szacunku, a i moje relacje z żoną są coraz gorsze. Czekam, aż Iza wróci z pracy i zamierzam postawić jej ultimatum - albo jej syn się wyprowadza do ojca, albo to koniec naszej rodziny - nie pozwolę, żeby nasze dzieci zeszły na złą drogę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jestem pewna ze Konrad jej alkoholu do gardła nie wpychał. Nie możesz zwalić winy na niego, jeśli twoja córka wróciła pijana do domu. Ona powinna dostac zjebe, a nie on. Zmień nastawienie do niego, bo widac ze nie traktujesz go jak syna tak jak opisujesz.
Też mnie rozwala to sformułowanie: upić. Zawsze jak je czytam, to mam przed oczami osobę, która wlewa drugiej do gardła alkohol, przy czym ta druga jest jako ten bezwolny wór ziemniaków i nic nie może zrobić.
Ale gówniarz też zachowuje się okropnie, za to co odwala to powinien porządnie dostać. I niby do gardła jej nie wpychał, ale sama raczej nie zdobyła alkoholu. Oboje powinni dostać zjebe.
Może i nie wpychał ale jak nie umie dać przykładu młodej to niech się z nią nigdzie nie szlaja.
Dziewczyna ma 16 lat, to nie jest dziecko, które starsze rodzenstwo za sobą ciągnie. Założę się, że to ona chce się z nim szlajać, a nie w drugą stronę.
torcik a co ona kaleka, ze sama by nie zdobyla? problem poprosic starsza/doroslej wygladajaca kolezanke albo zula pod sklepem o kupno browara? czy czego tam?
chlop idealizuje wlasne dzieci albo zapomnial co sam lub jego koledzy w tym wieku wyprawiali
To wam podam przykład "wlewania"
Byłam na 18 syna mojej koleżanki.Impreza w knajpie z mozliwością wyjścia na zieloną trawkę.Była z nami 16-letnia córka którą znał i bawił się z nią od jej urodzenia.
Czyli była pod naszą"kontrolą" Nie minęły trzy godziny a ona była prawie trupem.
Siedząc z dorosłymi migała mi od czasu do czasu jak to szła do łazienki
i wychodziła z knajpy.W końcu podeszła do mnie że już chce do domu.
Okazało się ze że solenizant i jego starsi znajomi dawali jej piwo do picia z wkładką.
Pozwoliłam jej na wypicie jednego, zdając sobie sprawę że wypije poza moimi plecami troche więcej.No ale że jej będą wlewać wódkę bez jej wiedzy to nie przypuszczałam.Oni mieli ubaw a ona z każdym łykiem coraz mniej sie kontrolowała.
I robili to mając rodziców w odległości paru metrów.
Zarzygała mi w drodze do domu,musiałam stawać autem co jakiś czas żeby mi tapicerki nie uświniła(drzwi z zewnatrz były zarzygane)
A a propos chłopca.Był on takim"Konradem" gdzie rodzice wszystko tłumaczyli
młodym wiekiem i wyrośnięciem.Tylko nie miał zadnego talentu.
Jeśli dałaś tej dziewczynie wypić jedno piwo i znała jego smak, to pewnie wyczuła, że kolejne miały wkładkę. I dalej piła, bo chciała.
Ale wiecie, skąd się mogło wziąć zachowanie Konrada? Autor cały czas traktował go jak intruza, jak gorsze dziecko, serio myślicie, że on tego nie czuł? Dziecko czuje, że jest niekochane i niepotrzebne. Takie zachowanie wobec dziecka może skutkować później buntem wszelkiego rodzaju, właśnie takim zachowaniem, jakie teraz reprezentuje Konrad. Nie mówię, że jego zachowanie jest spoko, ale rozumiem, co się z nim stało. Konrad cały czas jest i był gorszy, dzieci Autora wiecznie przez niego faworyzowane, wina za wszystko po stronie Konrada. Czy Autor kiedykolwiek z nim porozmawiał? Ale tak na spokojnie, jak równy z równym, bez ciągłego wpędzania w poczucie winy, bez ciągłego atakowania, bez obwiniania go? Czy kiedykolwiek siadł i po ludzku zapytał go, co co się dzieje, czym jest spowodowane jego zachowanie, czy okazał mu jakieś wsparcie? Bo z tego wyznania aż bije pogarda do tego chłopaka, jeśli Auror traktował go w taki sposób od zawsze, to ja się nie dziwię, że chłopak ucieka w imprezy. Dla Autora najlepiej chyba byłoby, gdyby cała rodzina się od Konrada odwróciła, żeby przestał należeć do jego rodziny, bo mu przeszkadza i widocznie zawsze przeszkadzał.
przeciez czuc wodke w piwie...
Tapczaniku masz racje, to generalnie zazwyczja idzie w 2 strony- albo ktos sie zacznie starac i bedzie probowac zasluzyc na milosc
albo bedzie sie zachowwyal zgodnie z etykietka, bo po co sie starac ajk i tak bedzie zle
Ohlala
Ja jej pozwoliłam wypić a nie stałam i patrzyłam czy jej cos wlewają.
Po prostu podszedł i się zapytał"ciociu" czy ona moze się napić piwa z nami?
Ok może.I tyle.A czy młoda wcześniej znała smak piwa to nie wiem.
I jeszcze zażyczyła sobie z sokiem te piwo.
Do głowy by mi nie przyszło że za moimi plecami i przy rodzicach swoich bedzie takie numery robił.A młoda pewnie nie chciała być gorsza w podnoszeniu
szklanki niz oni więc doiła i sie doigrała.
Takim swiezonkom łatwo na ambicje wjechać.
Sama swięta nie jestem ale wk... miałam na chłoptasia.
Po przeczytaniu tego wyznania współczuję Konradowi. Widać, że nie traktujesz go jak syna, tylko jakiegoś intruza (wszystkie złe cechy "jak ojciec", a nie przez wasze wychowanie, i to "w moim domu nie będzie narkotyków", jakby to nie był też jego dom, niewiele młodsza córka jest oczywiście niewinna, tylko to jego wina że się upiła, itd.). Powiem szczerze, że jak dla mnie, to większość tych spraw to nie jest jakis szczególny koszmar - palenie i picie u osiemnastolatka to może nie idealna sytuacja, ale też na pewno nie jakaś patologia, raczej norma. Z ziołem trochę większy problem, ale no trzeba przyznać, większość osób w tym wieku ciągnie do takich eksperymentów, i jak to była jednorazowa sytuacja to więcej niż jakas rozmowa o skutkach nadmiernego użycia bym nie szla.
Podsumowując, czuć z wyznania, że czujesz się lepszy ze swoim stylem życia (żona która imprezowała "dorosła" i "ogarnęła się" kiedy stała się taka jak ty). Troszkę poluzuj, spróbuj może zrozumieć Konrada, złapać z nim wspólny język. Bo zwyczajnie żal mi dzieciaka.
Jeszcze te pełne miłości określenia jak 'synalek mojej żony' czy 'gówniarz'. Żonę z resztą nie lepiej opisuje.
Faktycznie, autor brzmi jakby miał jakiś kompleks wyższości.
Autor musiał się zacząć spotykać z żoną, kiedy jej syn miał około roku. A to znaczy, że jej syn przez praktycznie całe swoje życie przebywał pod opieką matki i Autora (być może sporadyczne odwiedziny u ojca). Jeśli Autor od samego początku traktował Konrada jak intruza, jeśli od małego widział w nim „tego złego ojca”, takiego „synalka” i „gówniarza”, to ja się nie dziwię, że chłopak się teraz tak zachowuje. Brak miłości i akceptacji bardzo często prowadzi do takich zachowań, jak bunt w szerokim tego słowa znaczeniu. Autor obwinia Konrada za to, że jego córka się upiła, jestem więc niemal pewna, że mógł go również obwiniać wcześniej za błędy swoich dzieci. Kto wie, może kiedy jego dzieci czasem zapyskowały, to też była to wina Konrada, bo ma zły wpływ na jego cudowne dzieci? Dobrze, że chociaż matka jakoś trzyma stronę syna, dobrze, że jeszcze nie wszyscy są przeciw niemu, jak by chciał Autor. Konradowi współczuję, sama nie wiem, jak ja bym się zachowywała, gdybym niemal całe swoje życie była dla kogoś intruzem. Autor niech przemyśli parę spraw, zauważy swoje błędy w wychowaniu Konrada, to, jak faworyzuje swoje dzieci, jak Konrada uważa za zło konieczne i niech postara się teraz chłopaka zrozumieć. Może mu chłopak kiedyś wybaczy.
Przez tyle lat żyłeś z tym dzieciątkiem, bo wnioskuje z treści, że go nie wychowywałeś. Jeśli dobrze liczę to musiałeś się związać z jego matka nie później niż jak miał roczek, więc to nie jest jakiś tam 18latek tylko kur.a w jakimś stopniu Twój przebrany syn. W sensie byłby, gdybyś miał uczucia.. jak on musiał się czuć jak przez tyle lat ojczym widzial swoje dzieci i synalka żony, który wdał się w pato ojca. Wydaje mi się że najwięcej winy za jego zachowanie ponosisz Ty. Druga sprawa po co brałeś sobie żonę z przeszłością skoro tak Ci to uwłacza. Trzecia to żebyś się nie zdziwił jak te Twoje idealne dzieci będą się buntować nawet bez wpływu brata.
PS. Zastanów się nad tym ultimatum, bo może się okazać, że zostaniesz sam.
Jak można wszystkich do okoła winić i tylko siebie mieć za introwertyczny ideał. Cóż, Ciebie też ktoś musiał w życiu skrzywić. W przeciwieństwie do Konrada jesteś dorosły, więc chyba już czas zastanowić się nad sobą.
W punkt :)
Nie o tym, że Twoja córka SAMA się upila? Nikt jej do gardła nie wlewał. Nie zrozum mnie źle masz prawo być na niego wściekły, ale obarczanie go wina o to że młoda się upiła jest słabe.
Razi mnie sposób, w jaki opisujesz swoją rodzinę. Masz tak wyidealizowanie spojrzenie na,, swoje " dzieci, że śmiem twierdzić, iż w ogóle ich nie znasz i żyjesz w jakimś swoim wyimaginowanym świecie pełnym ideałów. Lubisz wypić DOBRY alkohol, podkreślasz caly czas ,,JA". Wnioskuję, że chłopak nie pasuje do twojego wymarzonego modelu rodziny i szczerze mu współczuję. Nie myślałeś, że jego wyskoki związane są z brakiem zainteresowania z twojej strony? Lepiej obwiniać cały świat za swoje błędy wychowawcze?
To jak zachowują się dzieci i na kogo wyrastają, to często efekt błędów wychowawczych rodziców/opiekunów. Nie ma co zwalać wszystkiego na geny.
Żal mi chłopaka. Pewnie większość jego zachowań to odpowiedź na to, jak go traktujesz. Wziąłeś kobiete z dzieckiem, odpowiadasz tak samo za jego wychowanie. Wiadomo, że ojca mu nie zastąpisz, ale to jak on się zachowuje jest po części odpowiedzią na to jak go traktujesz. A traktujesz jak intruza. Ja bym porozmawiała z córką, bo podejrzewam, że on wcale jej do gardła alkoholu nie wlewał. Za to ciesz się, że ogarnął młodą i przyprowadził do domu, bo to mogło się skończyć bardzo źle. I to jest całkiem normalne, że młodzież próbuje używek, zwłaszcza jak w domu źle się dzieje. Ty robisz z alkoholu świętość na specjalne okazje, co tym bardziej nakłania dzieciaki do próbowania, bo każdy chce spróbować zakazanego owocu. I serio chłopie zastanów się najpierw nad sobą, a potem nad chłopakiem.
Jesli miales dzieciaka od urodzenia, to nie ma dla ciebie zadnej wymowki. Spieprzyles sprawe i juz. Geny nie maja z tym nic wspolnego.
Przecież jej nie trzymał i nie wlewał jej alkoholu do gardła... Przesadzasz serio
Jak postawisz żonie takie ultimatum, to zostaniesz sam...
oby! .