#4aMHp
Siedziałam sobie przed kompem w akademiku. Nic mi nie było, brzuch nie bolał, nie cisnęło na dwójkę. Zebrał mi się mały bączek, to myślę – a pierdnę sobie cichutko, w końcu sama jestem. I tak se pierdnęłam wraz z małym bobkiem... Nie wiedziałam, co robić, bo głupio tak zapierać obsrane majtki w łazience koedukacyjnej w akademiku, więc pobiegłam do toalety i spuściłam bieliznę w kibelku. W to, że toaleta potrafi się zapchać, też nie wierzyłam, bo w domu nigdy się nie zapychała. Nawet nie zauważyłam, że kibelek się zakorkował, może nastąpiło to, dopiero gdy następny korzystający dołożył coś od siebie. Przyszedł pan konserwator, odetkał toaletę i nagle wybuchła afera. Cały akademik huczał, że ktoś spuścił majtki w toalecie. Pamiętam, jak oburzona koleżanka z innego pokoju opowiadała mi o tym w kuchni, a ja tylko potakiwałam i robiłam zszokowaną minę, powtarzając, że ludzie to zwierzęta.
Na szczęście kilka dni później mój skandal został przyćmiony przez kogoś, kto zostawił pod prysznicem kupę z dodatkiem obciętych paznokci. Ot, akademickie życie.
Być może w domu odpływ pod sedesem się nie zapychał, bo nikt z domowników nie spuszczał majtek.
Dobry trop 😄
To takie "Z kamerą wśród zwierząt" tylko bez kamery.
To wina architekta, który celowo zaprojektował damskie toalety z ciasnymi rurami. Jestem pewna, że w męskim nie byłoby problemu, niestety większość budynków w Polsce projektowali mizogini