#B2wiB
To było w czasach, kiedy jeszcze każdy miał w domu telefon, robiło się różne żarty z tym związane. Zwykłe wkręcenie kogoś mi nie wystarczyło, więc wpadłem na to, by kogoś wkręcić podwójnie.
Zadzwoniłem pod dowolny numer no i mówię, że na poczcie jest baaaardzo duża przesyłka do odbioru. „To coś w rodzaju małego słonika...” no i cała rozmowa, że trzeba szybko odebrać paczkę, że przejść nie można itp. Wtedy okazało się, że nie rozmawiam z panią XYZ, a jej córką ABC. To mówię, by dała do telefonu mamę. Jak już się upewniłem, że to mama, to mówię, wręcz czasem krzyczę, że jej córka się zachowuje w szkole poniżej krytyki i trzeba coś z tym zrobić. Mama, jak to mama, przejęła się i obiecała poważnie porozmawiać z córką. Wtedy mówię, że jeszcze dwa słowa chciałbym jej powiedzieć tytułem zakończenia, więc podaje mi córkę do telefonu.
„To jeszcze raz ja, ustaliliśmy z twoją mamą, że tego słonika...”
Ot, takie żarty za małolata.