#Ar221
Zacznę może od tego, że moja prababcia została „sprzedana” na targu za 6 worków pszenicy w wieku 14 lat (czasy I WŚ) i oczywiście zmuszona do poślubienia mojego pradziadka (niestety nie wiem, ile miał wówczas lat). Z opowieści wiem, że płakała potem kilka dni.
Mój dziadek z kolei był kowalem w majątku ziemskim, zaś swoją żonę (a moją babcię), lokalną krawcową, pojął jedynie dlatego, że przepędził wszystkich innych pretendentów siłą.
Mój tata ożenił się dosyć późno, bo w wieku 47 lat, a i tak ponieważ nie miał już zbytnio w tamtych latach szans na znalezienie sobie kogoś w swoim wieku, związał się z jedyną osobą, którą znalazł – moją mamą, schizofreniczką.
Teraz ja: 27 lat, jeszcze nigdy nie miałem dziewczyny...
...i mam 6 kuzynów w podobnej sytuacji.
Fuck my life, right?
Schizofrenia jest dziedziczna. Good luck.
I know
Schizofrenia _może_być_ dziedziczna (a nie "jest").
Nie dokładajmy autorowi zmartwień.
Wszystkie choroby dziedziczne mogą, ale nie muszą być odziedziczone. To samo wszystkie geny
Weź 6 worków pszenicy i idź na targ ;p
Może coś wyrwiesz ;p
U mnie obie prababcie się rozwiodly, obie babcie też się rozwiodły, a teraz rozwodza się moi rodzice. Mam nadzieję, ze ani ja, ani żadna moja siostra się nie rozwiedziemy xD
Nie rozwiedziecie się, jeśli nie wyjdziecie za mąż. Dziękuję za uwagę, polecam się na przyszłość.
Ja mam prawie 22 lata i nigdy z nikim nie byłam (nie zapowiada się, by przez kilka/kilkanaście lat coś się zmieniło), więc jest nadzieja! :) Ps. Tak, jestem brzydka...
Na zachodzie faceci w podobnej sytuacji korzystają z usług zawodowych doradców (zazwyczaj doradczyń), którzy uczą ich jak nawiązać i utrzymać związek, np. jak poprawić swoją atrakcyjność jako partnera, jak zagadywać do kobiet, jak iść na randkę żeby była następna itp. Skoro problem jest tak kolosalny i wieloosobowy, to może warto go wreszcie jakoś konstruktywnie rozwiązać? Może ktoś postronny byłby w stanie stwierdzić, co w waszej rodzinie wzbudza taki popłoch u płci przeciwnej? (chyba, że postanowiliście skazać rodzinę na wymarcie razem z t-rexami :P)
To chyba prędzej psychoterapeuta a nie pseudo coaching. Powodzenia w utrzymaniu związku który powstał tylko dlatego że jakiś trener kazał się zachowywać / mówić coś konkretnego... To nie ma nawet szansy bytu, chyba że z upośledzoną osobą.
A u mnie w rodzinie wszyscy poukladali sobie życie tylko nie ja... Ale widocznie to nie mój czas. Zima mija a ja niczyja 😂
Albo masz brzydką rodzinę,
Jak już będziesz w fazie desperacji, daj znać, ja mam wrażenie że ktoś rzucił na mnie jakiś urok, w związku z którym faceci uciekają jak robi się naprawdę fajnie :')
Zbieraj pszenice
tu sie nie ma co smiac, tu trzeba biec na terapie