#B28b0

Często opisujecie wasze perypetie z toksykami, facetami mocno nieporadni albo takimi, którzy są emocjonalnymi głazami.

Obecnie mam 20 lat i jestem od 5 miesięcy w związku z facetem, którego osobowość troszkę mnie dołuje, ale nie w takim sensie, że jest beznadziejny czy coś. Problem w tym, że przy nim czuję się jak nikt, patrząc obiektywnie po facetach, których znam nawet oni wypadają blado i to nie jest głos ślepego zakochania. No ale do rzeczy.

Poznałam A. rok temu przez wspólnych znajomych. Na początku nie przykuł niczym mojej uwagi, wiedziałam o nim tyle, że w wieku 25 lat zamieszkał w naszym mieście po powrocie z zagranicy i chce zostać tu na stałe. Nasi wspólni znajomi to po części trochę artyści amatorzy, a po części ludzie pracujący w zwykłej robocie lub studenci.

Z czasem dowiadywałam się od osób trzecich wiele o A. Między innymi, że żyje głownie z grania na perkusji w zespołach zarobkowych, dawania lekcji itd. No myślę fajnie, facet ma pasję i sobie z tego żyje.

Czasem spotykaliśmy się tylko we dwoje na różne spacerki, kręgle, a ja zaczęłam go coraz lepiej poznawać. Mimo, że ma to słynne 170 cm wzrostu to jest fantastycznie zbudowanym mężczyzną. Kocha sztukę, sport i motoryzacje. Opowiadał mi o jego przeszłości, pracy za granicą itd...

Nie odsłonił wszystkich swoich kart gdy byliśmy już razem, poznawałam i poznaję go do tej pory. Z czasem okazało się, że mój facet, o którym myślałam, że jest trochę jak taki Patrick Swayze, który żyje z tego co kocha i ma resztę w nosie to tak naprawdę cholernie inteligentny i uzdolniony facet. A mówiąc ściślej:
- ma praktycznie prawko na wszystko prócz autobusu (ja nie mam nawet kat.B...);

- 3 języki obce zna komunikatywnie A na jeden z nich ma ileś tam papierków(ja średnio dukam po angielsku);

- gra chyba na 6 instrumentach nie licząc perkusji i potrafił grać nawet na ulicy za pieniądze (tutaj imponował mi głównie odwagą i wrażliwością na sztukę);

- uprawia sport kilka razy w tygodniu, dobrze tańczy, w łóżku jest mi super (no i tutaj ten plus, że ja też trochę ćwiczę, ale nie jest to zbyt regularne);

- ma super samochód i motor, na którym kocham być przez niego wożona;

- ma kilka papierków na przenajrozmaitsze rzeczy, jakieś tam uprawnienia, masę hobby które rozwija (ja nic z tych rzeczy, no lubię szydełkować);

- w tym roku zaczyna studia (a ja nic..).

Przy tym wszystkim to jest to facet, który nie ma problemu żeby ze mną spędzić czas, poleżeć i się poprzytulać albo pograć na konsoli i zjeść pizzę. Ludzie na ogół go lubią i powinnam Bogu dziękować że dał mi kogoś takiego. A ja czuję się przy nim jak jakaś nieudolna wersja człowieka. Jak jakaś wersją demo. Nie zrozumcie mnie źle, rozmawiałam z nim o tym i on zawsze powtarza, że kocha mnie tak po prostu i nie muszę się tym przejmować. To ze mną jest problem czy faktycznie nie powinno się brać kogoś z półki lub dwie wyżej?
Freelancer Odpowiedz

Jesteś najzwyczajniej w świecie zakompleksiona. Jesteś tez, równocześnie, zakochana. Idealizujesz wiec swojego partnera.
Zwykła sytuacja (choć może wykazujesz twój kompleks niższości jest odrobinę większy niż przeciętny) występująca powszechnie u młodzieży w pierwszych poważnych związkach.
Myślisz, ze on widzi cala sytuacje tak samo? Prawdopodobnie nie jesteś wcale taka "nudna" jak myślisz. Zapytaj swojego faceta za co cie kocha. I uwierz mu. Jedna sprawa jest w tym wszystkim jednak dość niepokojąca. Nie każdy musi mieć skończone studia, prawo jazdy czy tez ciekawe hobby. Z twojego opisu przebija jednak brak ambicji. To nie wróży dobrze dla trwałości i szczęścia związku z kimś bardziej dynamicznym.

Corazwiecejpustki

A za co Ty jego kochasz?

Anonimolina

A to kocha się ludzi za coś? Miłość to jakaś transakcja czy coś?

AncientDragon Odpowiedz

Tak, to jest z Tobą problem. Masz kompleksy na punkcie swojego faceta i czujesz się gorsza od niego. A skoro Cię kocha, znaczy, że nie uważa Cię za gorszą. Zacznij w końcu być partnerką, nie "wersją demo".

CzarnyOpal Odpowiedz

Wiesz, może po prostu tobie się wydaje że on jest we wszystkim taki wspaniały. To znaczy, pewnie jest zdolny i fajny, ale to wszystko nie jest takie niezwykłe. Jeśli mieszkał za granicą, może jeszcze chodził tam do szkoły, to musiał się bardzo dobrze nauczyć języka. Do tego pewnie miał dobry poziom angielskiego w szkole, i może z nudów się poduczył trzeciego. Za dzieciaka myślę że chodził do szkoły muzycznej. I na wszystkich tych instrumentach, poza perkusją, pewnie nie jest taki dobry tylko w miarę ogarnia parę utworów. granie na ulicy to nic niezwykłego. Do tego jest od ciebie starszy, więc miał o pięć lat więcej żeby rozwijać swoje pasje, robić prawo jazdy itp. A jeśli mieszkał w jakimś bogatszym zachodnim kraju, to nawet jeśli nie miał pomocy od rodziców, to żeby się utrzymać, wystarczyło że pracował na pół etatu i miał dużo czasu wolnego. Może i tacy, trzymający parę srok za ogon, artyści są interesujący i podziwiani, ale często ich umiejętności nie są powalające i zachwycającą wyłącznie laików. Ale i tak najważniejsze, to żeby był dobrym, kochajacym człowiekiem, a ty nie masz się czuć i zachowywać jak jakaś zadurzona fanka, tylko partnerka, dziewczyna.

PaniZdzisia Odpowiedz

Po prostu nadchodzi ten czas w życiu, kiedy przestajesz być zadowolona ze swoich dotychczasowych osiągnięć. Twój facet nie jest jakaś alfą i omegą, ale czujesz, że przy nim wypadasz blado. Nie czuj frustracji i nie pozwól kompleksom zniszczyć tej relacji, w końcu z jakiegoś powodu facet się Tobą zauroczył. Wykorzystaj ten czas na rozwijanie swoich pasji, zdobycie nowych umiejętności, może na studia?

Lunathiel Odpowiedz

Jakby wszyscy interesowali się wszystkim i umieli robić każdą rzecz tak samo zajebiście, to świat byłby bardzo nudnym miejscem. To nie jest tak, że ilość dziedzin w których jest się dobrym automatycznie podwyższa nasz "status" czy "wartość".

Są ludzie którzy znajdują sobie jedną rzecz i doskonalą się w niej przez całe życie - to też jest godne podziwu. Inni nieustannie, do samego końca szukają czegoś dla siebie, twierdząc że tak naprawdę nigdy nie znaleźli sobie hobby, a i tak wiodą udane życie, bo np. są dumni z tego że założyli kochającą rodzinę. Jeszcze inni, "ludzie renesansu" tacy jak twój chłopak, żonglują zainteresowaniami - bo mogą, bo czemu nie, bo wiele rzeczy ich ciekawi. Czy którekolwiek podejście jest jakieś lepsze? No nie. Więc NIE, nie jesteś w żaden sposób gorsza ani lepsza od swojego chłopaka. I o ile kochasz go, dogadujecie się i jest wam razem dobrze, to nic nie stoi wam na przeszkodzie, prawda?

Ja jestem zdania że bardzo ważny jest balans i branie na siebie tyle ile potrafimy unieść. Ambicje i stawianie sobie wyzwań są super istotne, ale główną motywacją do podejmowania się nowych zadań nie powinna być chęć dorównania czy zaimponowania komuś, tylko szczera chęć robienia danej rzeczy. Inaczej zamiast przyjemności będziesz odczuwać jedynie presję.

SzaraDama Odpowiedz

Skoro jest Ci źle, to zainwestuje w siebie (czas i wysiłek, a nie koniecznie pieniądze). Lubisz szydełkować? Rozwiń to, może zrobisz jakieś super serwetki? Może lubisz gotować? Albo zrób prawko, podszkol angielski...

No i wybacz, bo jego osiągnięcia, pomimo tego, że są imponujące, to nie są jakieś kosmiczne ;)

nevada36 Odpowiedz

Jak masz jakiś problem to rozstańcie się proste.

Vallier Odpowiedz

Niewiele da się tutaj powiedzieć. Dostrzegam tutaj 3 główne problemy.
1 - tak jak napisali inni ewidentnie czujesz się gorsza. To bardzo źle wróży na przyszłość związku
2 - w Twoich słowach nie znalazłem żadnego wskazania na to jak świadoma jesteś swoich uczuć do niego. Na razie kochasz go za to za to jak się prezentuje i z tego co rozumiem Twoje uczucia nie przebiły się przez fasadę. Popracuj nad tym
3 - źle interpretujesz swoją sytuację. Z Twoich słów wynikałoby że teraz jesteś osobą, która za hobby ma tzw oglądanie seriali i tu leży problem. Zamiast zastanawiać się o ile jesteś gorsza traktuj go jak swoją inspiracją do samorozwoju

WalnieteWariatka Odpowiedz

Jeśli nic ze zrobisz to pociągniesz fajnego chłopaka w dół. Będzie się z Tobą nudził i męczył, skoro będzie musiał Cię wozić, a Ty jego nigdy nie itd. Nawet teraz, gdy jest pewnie względnie ustawiony z takimi osiągnięciami, zaczyna studia a Ty nie.
Co Ty robiłaś przez ten rok od zdania szkoły (jeśli ją skończyłaś)? Wegetowałaś?

WalnieteWariatka Odpowiedz

Chłopak jest po prostu ciekawy, a Ty nie. Jest też pracowity skoro zna języki, ma uprawnienia i szerokie zainteresowania, a Ty nie. Różnica wieku wydaje się duża, bo on miał 5 lat więcej, żeby to wszystko osiągnąć, ale Ty nawet przy nim nie mobilizujesz się do czegokolwiek. Nie chodzi o to, żeby od razu robić wszystko na raz, ale Ty nie robisz nic. NIC. Nie masz nawet swoich zainteresowań.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie