Gdy byłam w jednej z pierwszych klas podstawówki, bodajże w drugiej, to nie chodziłam na obiady. Dostawałam od mamy jakieś ciepłe jedzenie w termosie i zostawałam sama w sali. W pewnym momencie, z nudy, nalałam wody do kubka i... wlałam do czyjejś szafki. Nie wiem nawet jakim cudem, ale nikt mnie nie podejrzewał. Potem stało się to moim „rytuałem”. Za każdym razem, jak oni szli na obiad, ja nalewałam komuś wody do szafki. Było zebranie, wychowawczyni pytała kto to, ale nadal NIKT mnie nie podejrzewał. Rok później odeszłam z tamtej szkoły, do dzisiaj zastanawiam się co ja miałam w głowie lejąc komuś wodę do szafki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Odeszłaś z tamtej szkoły i skończyło się nalewanie wody do szafek.
Nikt nigdy tych faktów nie połączył ¯\_(ツ)_/¯
ja to myśle ze jak odeszłam to się skapneli, ale już za późno byloXDD
@unplugged został mokry smród, Jesteś tą, której odwaliło ponadprzeciętnie. Zawsze to jakiś fejm ¯\_(ツ)_/¯
Nie, bo ona dalej przychodziła do tamtej szkoły i lała.
Razem z nią odeszło przecież też mnóstwo innych dzieci geniuszu. 😂 Końcem roku odchodzą całe klasy
W sumie dziwne, że nikt. Jedna dziewczynka siedzi w sali na przerwie, a potem ktoś odkrywa wodę w szafce. Raczej nietrudno połączyć fakty.
Tego autorka nie przewidziała jak układała swoje opowiadanie. Następne już będzie bardziej dopracowane
Ja w „zerówce” zamieniałam wszystkim dzieciom przybory do mycia zębów. Po drugim śniadaniu wszyscy szliśmy umyć zęby, ja zawsze myłam je tak długo, aż zostałam sama w łazience, a wtedy zamieniałam wszystkim pasty, szczoteczki, ręczniki, kubki... Wszystkim, tylko nie sobie. Kolejnego dnia każdy się denerwował i szukał swoich przyborów. Skarżyli wychowawcy, ale nikt nigdy nie połapał się, że to ja, mimo że zawsze zostawiałam ostatnia w łazience i mimo że tylko ja zawsze miałam wszystko swoje na miejscu xD
Byłaś wyjątkiem, czy u was wszyscy tacy sami?
Dla większej ilości 'lajków' zmień wodę na jakąś inną ciecz 😁
Eh, aż mi nieprzyjemne wspomnienia wróciły, nauczycielka w podstawówce nie pozwalała wychodzić do toalety w żadnym przypadku i ostentacyjnie mówiła żebyśmy załatwiali się do butelki, w której była woda do kwiatków..
Baba powinna skończyć w jakimś zakładzie karnym. To pozbawianie dzieci podstawowych praw i godności. Jak można komukolwiek kazać załatwiać swoje potrzeby do butelki?
Może już jest od 10 lat w łagrach? Lżej ci teraz?
To nieładnie z Twojej strony.
Dobrze że nie zrobiłaś kupy za firanką.
Czy tylko u mnie na obiady chodzili nieliczni?
No i były wydawane podczas długiej przerwy.
To nieźle. Ciekawe w której to szkole było.
Specjalnej
Ale bez zaostrzonego rygoru
Czyli od tamtej pory do dziś nie udało ci się zrobić postępu intelektualnego żeby dojść do sensownych wniosków? Może powinnaś zacząć pisać takie opowiadania w których jesteś w stanie samodzielnie nadążać za swoim własnym wątkiem?
Szkoda, że nie robiłaś siku szafki
I to podczas lekcji, najlepiej do swojej