#AXch6
Zanim zostanę zlinczowana, chciałabym opisać dlaczego to zrobiłam.
Oboje byliśmy młodzi kiedy zaczęliśmy być razem, nastoletnie zakochanie, wielka miłość aż po grób, chyba wielu taką miłość przeżyło. Paweł był dobrym facetem, pomocny, zawsze do mojej dyspozycji. Dobrym, ale tylko wtedy kiedy było dobrze, jeśli dochodziło do kłótni, miałam prawdziwe piekło. Kiedy coś szło nie po jego myśli, były szarpaniny, okropne teksty w moją stronę, manipulacje (a to rozstanę się z tobą, a to nie odezwę się do ciebie, aż sama nie przyjdziesz) - ile razy mnie zostawił, tego już nie zliczę. Nieraz leżałam w domu miesiącami, czekając na niego, doszło do tego, że miałam objawy depresji. Byłam tak zakochana, że nie potrafiłam nawet złego słowa powiedzieć w jego kierunku. Zawsze go usprawiedliwiałam, pomimo bólu, jaki mi wyrządzał, zawsze byłam tą, która wyciągała rękę na zgodę, ponieważ nie chciałam żeby jakieś głupoty rozwaliły to, co było w nas najlepsze.
Ciężko mu się było ogarnąć życiowo, w dodatku wiecznie praca na czarno, gdzie ja już poważnie zaczynałam myśleć o życiu i zakładaniu rodziny. Do tego wszystkiego Paweł lubił pić. Na początku było to jedno piwko dziennie, dało się przeżyć, przecież to tylko piwko. Następnie doszło do tego, że jedno piwko zamieniało się w więcej piwek, w dodatku czasem jakieś mocniejsze trunki. Wracałam z pracy, a on leżał pod wpływem, patrząc się na mnie tymi swoimi pijanymi oczami. Rozmowy nie pomagały, prosiłam go, żeby coś z tym zaczął robić, może jakiś odwyk albo przynajmniej ograniczyć - nie, bo cię zostawię.
Pewnego dnia poznałam w pracy Kacpra, chłopak ideał, grzeczny, bez nałogów, ze świetnym poczuciem humoru, te same myśli i to samo podejście do życia. Po ponad roku znajomości zakochałam się. Okazało się, że Kacper podziela moje uczucia. Nie mogłam znieść myśli o wyborze, z jednej strony facet, który pomimo swoich wad był moim najlepszym przyjacielem, z którym spędziłam tyle lat, a z drugiej strony ktoś, kto idealnie do mnie pasował.
Wybrałam Kacpra. Było ciężko, rozstanie z kimś, z kim było się tyle lat nie było łatwe, ale wiecie co? Nie żałuję, Kacper każdego dnia pokazuje mi, że jestem wyjątkowa i że dla mnie zrobiłby wszystko, podczas gdy Paweł nie potrafił zapamiętać jakie danie jest moim ulubionym. No i zostałam zlinczowana wśród znajomych jako bezduszna sucz, bo tak przedstawił mnie mój były już narzeczony.
Nigdy już nie dam się zmanipulować, związek ma być zdrowy i opierać się na równowadze, i teraz wiem, że jeśli ktoś sprawia, że czuję się jak nic, to najprawdopodobniej takim niczym dla niego jestem. Życie ma się jedno, nie warto patrzeć na opinie innych w takim temacie jak związek, ludzie widzą tylko to, co na zewnątrz, to co dzieje się za ścianą w związku często owiane jest tajemnicą.
Nie był Twoim najlepszym przyjacielem skoro tak Cię traktował. Znajomi też nie najlepsi skoro wiedząc (skoro wiele razy miesiącami nie byliście razem - chyba zauważyli? ) wiedząc jaką huśtawką jest wasz związek uważali że to zdrowa relacja.
"Zostawiłam narzeczonego dla innego... Zanim zostanę zlinczowana..." och jaka ze mnie femme fatale 😁
Na tej stronie istnieje jakieś przekonanie, że nie wolno się zakochać w innym będąc w związku. Komentarze typu "nie buduje się związku na nieszczęściu innych", czy "najpierw trzeba zakończyć związek, a dopiero wtedy można poznawać nowych facetów" pojawiają się pod każdym tego typu wyznaniem, więc nie dziwię się autorce, że chciała tego uniknąć.
Chyba nie za bardzo wiesz co znaczy "femme fatale".
Jeśli się obawia zlinczowania za coś tak normalnego, to ok. Po prostu zabrzmiało, jakby myślała, że robi coś złego
Nawet jeśli ona myśli, że zrobiła coś złego, to wciąż nie ma to nic wspólnego z femme fatale.
Laskowa chciała zabłysnąć ale nie wyszło.
no widzisz, a ze mnie byly narzeczony tez zrobil wsrod znajomych sucz, ktora kazdy by zdradzal i jaki on biedny... bo smialam mowic prawde ludzom, kt pytali o to, czemu o 6 latach i planowaniu slubu nagle sie rozstalismy, on wolal wersje "nie pasowalismy do siebie" ( moze i miel racje, ja wolalam wienych facetow)
Niezywa chciała mi pojechać, ale ciągle jest zła za poprzednią wymianę zdań
Poza tym ja jakoś potrafię przyznać komuś rację, jeżeli ktoś sensownie wytłumaczy. Nie to co niektórzy, trwający przy swoim mimo wytkniętych błędów 😉
Uściślijmy: przez femme fatale miałam na myśli kokietkę zwodzącą mężczyzn, źle ocenianą przez innych. Autorka właśnie tego się obawia, cudzej oceny. Wikipedia mówi, że to kobieta przynosząca zgubę, ale też uwodzicielka. Literalnie miałam częściowo rację, ale logicznie miałam na myśli coś innego, więc jednak nie. Punkt dla bezdomnej i dzięki za drążenie tematu, bo przynajmniej sobie sprawdziłam.
Laskowa, następnym razem po prostu sprawdź znaczenie. Zajmie ci to raptem kilka sekund, a przynajmniej nie wyjdziesz na idiotkę.
Ja to całkowicie rozumiem- tkwiłam w związku z osoba, która po 2 latach nie pamiętała kiedy mam urodziny, kiedy jest rocznica. W walentynki miał jakieś sprawy do załatwienia. Jak był chory to musialam być jego mamą, cały czas starałam się, aby było dobrze. Aż zrozumiałam, ze to nie jest związek, to nie jest partnerstwo. Życie nie polega na tym, żeby kogoś uszczęśliwiać. Zycie polega na tym, żeby znaleźć kogoś, przy kim czujesz się fantastycznie, a nie ciągle walczysz, żeby było dobrze.
Pozdrawiam wszystkie 'idiotki', które w końcu zrozumiały, że nie musimy być matkami, sprzątaczkami, kochankami i najlepszymi przyjaciółkami dla osoby, która daje z siebie tyle, że jest. i to tylko wtedy kiedy zechce.
Czyżby koleżanka również słuchała Okuniewskiej...? <3
No to dobrze zrobiłaś. I dzięki temu że go tak przetrzymałaś ucierpiało mniej kobiet.
Dlaczego ma być lincz, skoro od psychola odeszłaś do (wydaje się) normalnego gościa?
Nie rozumiem, jak możesz pisać o swoim byłym, że " był dobrym facetem".
Może chodzi o to, że był dobry na początku (jak każdy taki typ w sumie xD)
Pijak, przemocowiec, len, nieudacznik- dobry, pomocny chłopak. Dobrze wiedzieć.
Aj tam, od razu dyskredytujesz - po prostu poszukiwacz mocnych wrażeń, impulsywny chłopak i do tego nie lubi się przemęczać, bo picie to życie a robota to głupota:) żartuję oczywiście, znów muszę przyznać słuszność Twojemu komentarzowi.
kazdy jest madry jesli chodzi o cudze zycie :/
przynejmniej smieci wyniosly sie same ( znajomi w sensie)
po pierwszym zdaniu wiedzialam, ze cos jest mocno nie tak
jak po 10 latach tylko narzeczona a nie zona to znaczy, z ektores mialo watpliwosci co do slubu, znaczy w zwiazku tak super nie bylo
No i dobrze. Dlaczego masz cierpieć skoro znalazłaś kogoś kto cię kocha?