#31iF8
Co znaczy i o co chodzi? Nie mam osobowości ani stałego charakteru, wszystko zależy od tego z kim przebywam, jeśli jestem z kimś, kto jest ekstrawertykiem, też się taka staję, jeśli ktoś jest cichy ja też. Niby fajne, bo praktycznie nie mam problemu, gdy kogoś nowego poznaję, ale jak to bywa nic nie może być tylko dobre. Swego czasu chodziłam nawet z tym do psychiatry, zaczęło się niewinnie, jedna z osób które znałam miała myśli samobójcze, ja w sumie nie miałam powodów do tego, ale jak to bywa z tą przypadłością też się zaczęły myśli. Mam blizny, za sobą kilka wizyt na oddziałach zamkniętych, gdzie mój stan tylko się pogarszał przez otoczenie, w końcu zostałam zamykana w izolatce i tam dochodziłam do siebie.
Taki mój mały sekret, wiem to tylko ja, mój lekarz i lekarze z oddziałów. Cała reszta sądzi, że jestem po prostu zajebistą osobą, która zawsze pasuje do otoczenia.
Jestem ciekawa jak to działa kiedy poznajesz kogoś nowego i nie wiesz jak się zachować albo w sytuacji gdy jesteś na domówce i jest kilkoro twoich różnych charakterami znajomych naraz.
Jak się kogoś poznaje, to od razu ta osoba zdradza jakieś cechy. Tu chodzi o kopiowanie ich od początku. A jak się jest na domówce, to nie przebywa się cały czas z dziesięciorgiem ludzi, a raczej tworzą się mniejsze grupki. Mam wrażenie, że wtedy charakter autorki, to wypadkowa tych kilku ludzi z którymi akurat rozmawia. By się dostosować do każdej. Przykra przypadłość i ma niestety różne nasilenie. Tu jest moim zdaniem nieco skrajne, przez co jeszcze smutniejsze.
Rzadko kiedy poznajesz osobę sam na sam (a nawet wtedy łatwo zauważyć cechy osobowości tej osoby), a na domówkach najczęściej się "kopiuje" osobę o najsilniejszym charakterze w grupie.
Akurat u mnie jest ciut inaczej,bo gdy siedzę sama i wszystko jest wyłączone to wariuje... nie mogłabym jak autorka zostać w izolatce, bo potrzebuje ludzi, by normalnie żyć.
Ciekawa jestem jaki charakter ma ta autorka kiedy jest sama :)
Też nad tym myślałam :)
Mam dokładnie to samo. Odpowiem Ci zatem na Twoje pytanie:
Jeśli jest kilka osób z różnymi charakterami to zazwyczaj przyjmuje się charakter taki który najczęściej się odzwierciedlało, albo osoby z którą nastąpił pierwszy kontakt.
Jest to na tyle uciążliwa przypadłość, że jak się zacznie nad tym zastanawiać, kim się jest i co się chce osiągnąć to może się skończyć na naprawdę poważnych chorobach psychicznych...
Jesli to seryjnie choroba to ci ludzie po prostu jakby magicznie czytaja nowo poznanycha jesli sa w wiekszej grupie 'odbijaja' zachowanie najsilniejszej jednostki.
Nie zazdroszczę...
Już było jedno wyznanie z chłopakiem, który za pomocą autosugestii (czy czegoś podobnego) wmawiał sobie cechy innych ludzi.
Ja też nie zazdroszczę, nie chciałbym tak żyć :/
Szkoda, że tak wielu ludzi to ma
Mam podobną sytuację.. nie odbiło się to u mnie aż tak tragicznie, ale Cię rozumiem. To wcale nie jest fajne..
Ładnie nazwane... Być innym dla każdego, a samemu nie wiedzieć, kim się jest... A ja to zawsze nazywałam byciem "nikim i wszystkimi"...
Powiedz mi, jeśli możesz, jak się właściwie czułaś w tej izolatce, sama ze sobą? Byłaś w stanie zebrać normalnie myśli, zastanowić się kim jesteś, etc? Pytam, bo chyba chciałabym w końcu spróbować cokolwiek zrobić ze sobą i swoim jestestwem...
też mnie to zastanawia
Szczerze mówiąc, mnie też to zastanawia. Autorko, czekamy!
Odpowiedziałam w jednym z momentów,przejrzyjcie je ;>
Też jestem takim odbiciem lustrzanym, ale ja to nazywam kameleonem. Dopasowuję się do ludzi przez co nie mam własnego charakteru, życia.
Housem mi tu podeszlo.. Swoja droga bardzo dobry odcinek byl
Paatka87 To ten odcinek, w którym facet "przejmował" najsilniejszą osobowość i House z Cuddy sprawdzali w kogo się wcieli?
Szkoda że nie widziałam. A szukać teraz to jak igły w stogu siana :(
@soraka Jeśli się nie mylę, to 5 odcinek 4 sezonu. :)
Jeden z lepszych odcinków 😉
@ToTylkoJa90 dziękuję! ;*
ToTylkoJa90, tak, to właśnie ten :)
A myślałam, że jestem jedyna. U mnie to zachodzi od podstawówki. Kiedyś upodabniałam się do kogoś kto akurat inspirował mnie z klasy. I tak w zeszycie miałam 10 charakterów pisma, jednego dnia ubierałam się cała na czarno, a innego zaś w kolorach tęczy. W gimnazjum przefarbowałam się, bo chciałam upodobnić się do koleżanki. Chce być sobą, ale wtedy czuje się nikim. Nie polecam...
Słabo nie mieć własnej, unikalnej natury :/
Takie przeciwieństwo bogina ;o współczuje ;/
Kiedy autorka jest sama zachowuje sie straszliwie spokojnie,spływaja po niej wszystkie sprawy,zamyka sie w soim swiecie nicości i jest jakby pusta. Jak zachowuje sie w wiekszych grupach? nie rozmawiam ze wszystkimi tylko wlasnie wybieram jedna osobe intuicyjnie,no i zawsze pada na "lidera" grupy przez co reszta mnie akceptuje. W izolatce siada na lozku i po prostu patrzy w sciane,nie obchodzi jej gdzie jest ani dlaczego ani nawet co dalej,bez ludzi jest nikim z nimi tez bo jest tylko wierna kopia lub jakby to nazwac...podpina sie pod lidera i przejmuje jego zachowania lecz nie przejawia checi "dominacji" silniejszego charakteru.Chyba udalo mi sie odpowiedziec na wiekszac pytan.
Ps: a co do tego co z tym zrobic to nie wiem,nie czuje sie zle bedac taka,nauczylam sie z tym zyc,nie chodze juz do lekarzy bo nie pomagalo zbyt,staram sie unikac ludzi którzy "nasilaja" swoje problemy i placza ze cos jest zle ale nie chca pomocy,bo gdy ktos chce wyjsc ze swojego stanu to oge pomagac gdyz "jestem nim w odbiciu" i rozumiem tok myslenia
Ps2:Oraz wole luzne rozmowy(bez tematu problemow) internetowe bo gdy nie widze osoby to nie naśladuje
Pozdrawiam ;)
O, dzięki za odpowiedź.
To jeśli mogę (zafascynowało mnie to, że tak dokładnie opisałaś moją przypadłość, wybacz) to zapytam jeszcze, jak dokładnie, przy właśnie internetowych znajomościach, potrafisz się dostosować pod rozmówcę? Czy kiedy jednak jesteś wprowadzona w jakąś grupę ludzi, to od początku "nominujesz" lidera grupy, czy najpierw siedzisz teoretycznie z nimi, a praktycznie jakby obok i obserwujesz, by następnie mieć pełen ogląd zależności między ludźmi w grupie? Bo intuicja intuicją, ale moment musi Ci to zająć.
Ludzie Ci współczują, przykro mi, że ja tego nie zrobię, bo... O ile przypadłość jest specyficzna, może nieco męcząca, to jednak, dla mnie, jako osoby, która ma to samo/coś podobnego jest... Dość fascynującym faktem, że nigdy wcześniej o tym nie słyszałam.
Pozdrawiam!
Swoją drogą... Jeżeli spotkają się dwa lustrzane odbicia, to jakie będzie każde z nich? ;)
W romzowach internetowych zazwyczaj jestem pusta,nie zawze jestem w stanie wylapac zacowanie bo co moze mi mowic napisane zdanie i emotka na koncu,rownie dobrze osoba moze byc inna,dodatkowo nie nawiazuje dluzszych internetowych znajomosci,zwykle sa to rozmowy po 5-10min i zmienia sie osoba.
Gdy wcodze w grupe zawsze ktos musi mnie w nia wprowadzic,tzn nie podejde na domówce sama tylko dopasuje sie do kogos a ta osoba wprowadza mnie w grono swoic znajomych ktorych "przejmuje",w pierwszech wili obserwuje,bo w koncu na tym to polega,dzieki obserwacji wybieram najsilniejszy charakter i wtedy wlaczam sie do rozmowy.
Odpowiem rowniez na to co sie stanie gdy postawisz dwa lustra obok siebie,jest kilka wariantów,lustra jak kazdy maja sile charakteru(prosty przyklad gdy lustro jest w zwiazku moze dominowac lub ulegac) w takim wypadku slabsze staje sie odbiciem silnego,a silne moze zachowywac sie tak jak pamieta z obserwacji innych "dominujacych".Moze byc tez tak ze oba lustra pozostana puste i nie beda niczego odbijac bo beda miec ta sama sile charakteru,wtedy zazwyczaj rozmowa wyglada jak rozmowa przez internet bez emocji.Przynajmniej ja sie z tymi spotkałam.
@Dredziara:
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! Dałaś mi wiele do myślenia, oj bardzo.