#9GJXa

Co czuje 10-letnie dziecko słysząc, że jego ojciec właśnie zginął? Smutek, przerażenie, czarną rozpacz, szok, niedowierzanie? Ja nie poczułem żadnego z powyższych. Co takie dziecko robi? Wybucha płaczem? Pyta jak to się stało? Ja skwitowałem to bardzo czarnym żartem, a później zastanawiałem się, dlaczego nie płaczę i co właściwie czuję.
Dopiero po miesiącach dotarło do mnie co poczułem i dlaczego. Poczułem ulgę. Dlaczego? Niektórzy z Was może się domyślają. Był w ostatniej fazie alkoholizmu. A że po alkoholu włączał mu się agresor, to było ciekawie. Pracował za granicą, zarobił gigantyczne jak na ówczesne czasy pieniądze. Jego koledzy z kontraktu za swoje zarobki pobudowali domy i zapewnili dobry start swoim dzieciom, a on swoje przepił. Nie zabezpieczył finansowo rodziny.

Po latach poukładałem sobie to wszystko z pomocą psychologa. Dzięki, tato, że zwinąłeś się tak wcześnie. Dzięki temu mama przeżyła, a ja jestem DDA tylko w niewielkim stopniu.
Retiro Odpowiedz

Chyba nie w niewielkim stopniu, chyba po prostu jesteś standardowym DDA, które miało to szczęście, że uniknęło dalszych zniszczeń po 10 roku życia.

DisabledBunny Odpowiedz

A mnie wkurwiają matki które siedzą uparcie przy mężu alkoholiku. Niszczą życie nie tylko sobie ale też swoim dzieciom.

bazienka

Szczegolnie te, ktorych maz nie pracuje, tylko przechlewa ich pensje. A jakby odeszly, to one mialyby wiecej hajsu, ale nie, bo "sobie nie poradza".

Retiro

Jest coś takiego jak "współuzależnienie".

Vito857 Odpowiedz

Ostatnio z babcią rozmawiałem a propos tego, że małe dzieci nie za bardzo czują powagę takiej sytuacji, a w stresie potrafią dziwne rzeczy robić.
Kuzynka mojego ojca na pogrzebie własnego dziadka biegała ciągle i się cieszyła, bo cała rodzina się zjeżdżała, nawet tacy których dawno nie widziała. Siostra mojej babci z niesmakiem na to patrzyła, ale cóż, każde dziecko inaczej reaguje.

Azus

Ja pamiętam pogrzeb wujka - tzn. zawsze tak do niego mówiłem. Dziadek kuzyna w każdym razie. Miałem wtedy 8 lat, a on 7.
Ja byłem poważny, tak, jak cała reszta(mimo, że gorzej go znałem)...a kuzyn...uśmiechnięty, cały czas się ruszał, nie mógł ustać w miejscu. A to przecież jego dziadek!
Po tym pogrzebie uznałem, że jest głupkiem(jak to dziecko ma w zwyczaju) i nie chciałem się z nim bawić.
Po latach zdania nie zmieniłem(dalej bywa infantylny)...więc może coś w tym jest.

Archos Odpowiedz

happy end z podziękowaniami

WendyWu Odpowiedz

Smutne to :(

maIasarenka Odpowiedz

Współczuję ojca.

Dodaj anonimowe wyznanie