#8u6pB

Matematykę lubiłam od dzieciaka, więc umiałam obliczać pisemnie, zanim nauczyłam się pisać (drukowanymi umiałam) i czytać. Jako 5-latka recytowałam z pamięci nasz Układ Słoneczny i umiałam opowiedzieć kilka zdań o poszczególnych planetach. Około 4 klasy podstawówki zaczęłam interesować się fizyką i uczyłam się najprostszych rzeczy typu zasady dynamiki. W 5/6 klasie pokochałam biologię i zapragnęłam być lekarzem, ale szybko porzuciłam to marzenie i nadal nie do końca wiem dlaczego. Wybrałam najtrudniejsze przedmioty do rozszerzenia w liceum, czyli wyżej wymienione fizykę, biologię i matematykę. Pragnę iść na astrofizykę i/lub biofizykę na studia, ale niestety nikt nie bierze mnie na poważnie i słyszę zazwyczaj: „Idź na fryzjerkę, a nie o planetach się będziesz uczyć” lub „Co to za kierunek biofizyka? Idź na prawo, a nie wymysły”. To jest standard, gdy rozpocznę ten temat. 
Ktoś może uznać, że chwalę się wiedzą itd. i to w sumie fakt, ale chciałabym być wreszcie doceniona z czyjeś strony, bo nikt nie umie zaakceptować, że mam takie, a nie inne zainteresowania. Rodzice próbują mi wmówić, że jestem humanistką, bo czytam dużo książek. Strasznie głupie, ale nie mogę nic powiedzieć, bo od razu słyszę „nie pyskuj”. Nie chcę uzyskać porad, wsparcia czy krytyki, po prostu potrzebowałam się tym podzielić.

#Zuhy1

Mam młodszą siostrzyczkę, jest między nami 9 lat różnicy. Gdy byliśmy młodsi, czytaj ona lat 6-11, ja byłem już rozumnym nastolatkiem, młodym mężczyzną. Rodziców często w domu nie było, dlatego opieka nad małą często przypadała mnie. Często widziałem siostrę bez ubrań, naturalna rzecz, anatomię znam. Słowo wstępu takie oto niech będzie.
Minęło lat parę, siostra dorosłą kobietą jest, czasy teraźniejsze. Drogi nam się rozeszły. Spotkałem dziewczynę, taką malutką, drobną, urody całkiem w moim typie. Od spotkania do spotkania zaczęło się robić coraz goręcej. Żegnamy ubrania u koleżanki, pa, pa, pa. Co zobaczyłem? Dziewczęca uroda, malutka, brak biustu, push up 100%. 
I wtedy przed oczami stanęła mi moja malutka siostrzyczka sprzed kilku ładnych lat, gdy była we wczesnej podstawówce... Zwyczajnie wszystko mi rosło w gardle.

Nie mówię, że dziewczyna była zła, bo była atrakcyjna, zadbana. Jednak po latach napuszczania wody do wanny siostrze, oglądania jej w domu​ beztroskiej i opiekowania się nią po prostu nie mogłem.

#0GSQZ

Często spóźniam się do liceum. Tego poranka oglądałem dosyć głośno film dla dorosłych, kiedy zauważyłem, że jest ósma i zaraz spóźnię się do szkoły, więc zebrałem się w pięć minut, wrzuciłem telefon do kieszeni i wybiegłem z domu. Rozpoczęła się pierwsza lekcja, matma, pani ogłosiła kartkówkę.
Wszyscy siedzą grzecznie i cisza, aż naglę z mojego telefonu wydobywają się piski, krzyki i głośne jęki... Nigdy wcześniej nie było mi tak wstyd, nie zablokowałem telefonu i musiało się włączyć w kieszeni.

Koledzy i pani dalej się ze mnie naśmiewają, ale przynajmniej nie było kartkówki.

#zuZYt

Pewnego dnia byłam na rodzinnym obiedzie u dziadków. Nie chciałam jechać, ale mama mówiła, że dziadkom będzie przykro. Kocham dziadków, ale ich nie lubię jako ludzi. To z nimi nie ma żadnej dyskusji, bo mam 17 lat, nie znam życia, mam michę pod nos podaną, brudy wyprane, w tyłek mi ciepło, więc jak może mi się coś nie podobać, bo jak oni byli w moim wieku... Egoizm w czystej postaci. Podstawowe potrzeby mam zaspokojone, więc na resztę mogę mieć wywalone. No niestety, mam jakąś empatię i serducho, które nie służy mi tylko jako motopompa, więc są rzeczy, które mi bardzo się nie podobają. Ale pojechałam na ten obiad, mając nadzieję, że ktoś około mojego wieku będzie. Niestety wszyscy się z tego jakoś wykręcili, a ja jako najmłodsza przy stole zostałam z rodzicami, dziadkami, dwoma wujkami i ciociami. 
Tego dnia były wybory, więc głównym tematem była polityka. Słuchałam i doszłam do wniosku, że starsze pokolenia są 10 razy bardziej egoistyczne i roszczeniowe niż my młodzi. Co oczywiście nie przeszkadza im nazywać nas egoistyczną i roszczeniową gówniarzerią. Wujków nie obchodzi kompletnie rozwalanie edukacji, wymiaru sprawiedliwości, pedofilia w kościele, afery. Najbardziej obchodziło ich to, że jak lewica dojdzie do władzy, to zakażą wędkowań i polowań i jeszcze samochodami na baterie im każą jeździć. I fermy zlikwidują, i jajko to będzie po 5 zł, i jeszcze 13. i 14. emeryturę skasują. Zwierzęta mogą sobie cierpieć do woli, katastrofa klimatyczna może się wydarzyć, ważne, żeby były tanie jajka w żeby można było się z kumplami nachlać wódy nad jeziorem, męcząc przy tym ryby. Aż w końcu powiedziałam, co o tym myślę. Obaj wujkowie są starsi od mojej mamy o ponad 20 lat, mama była dla nich i dla dziadków oczkiem w głowie. Jak ja się urodziłam, to byłam kochanym dzieckiem. Wujkowie się ze mną bawili, uwielbiali mnie. Mieliśmy dobrą więź, choć im starsza byłam, to więcej różnic w poglądach widziałam. Ale i tak było OK. Tego dnia jednak zostałam przez nich zgrillowana. Zostałam ośmieszona, zakrzyczana i to wszystko bez reakcji rodziców, którzy powinni stanąć w mojej obronie. 
Nie wytrzymałam i wyszłam. Całą drogę płakałam. Rodzice wyszli niedługo po mnie, ale nikt za mną nie wyszedł. W domu powiedzieli mi, że mam ich przeprosić. Mam przepraszać za to, że zostałam zgnojona, że napadło na mnie dwóch starych wąsatych capów i pokonało doświadczeniem? Mam przepraszać za to, że ośmielam się myśleć i mieć swoje zdanie? Nie będę przepraszać! Tak, jestem roszczeniową i egoistyczną gówniarą! Bo chcę wyjść na miasto ze znajomymi i czuć się bezpiecznie! Jestem roszczeniowa, bo chcę się usamodzielnić i móc kupić jakiekolwiek mieszkanie, a nie koczować w wynajmowanych i płacić tym wąsaczom, którzy dostali mieszkania za komuny, a potem wykupili za grosze.

#FLglk

Może zacznę od tego, że żyję w szczęśliwym związku, mam narzeczonego, dziecko, rodziców… ale mam też brata, który ma dosłownie naszą starą rodzinę gdzieś. Ma swoją, nową, rodzinę żony, teraz ważniejszą…
Borykamy się z tym już bardzo długo, ponad 6 lat. Przez ten czas były same sprzeczki, wyzwiska, nawet się nie widujemy. To takie przykre, że kiedyś był dla mnie najważniejszy, był oparciem w ciężkich chwilach, moim obrońcą. A teraz? Jest dosłownie nikim, „bratem” jedynie na papierku.
Przyznam, brakuje mi go w cholerę. Wiem, że nie byłoby tak jak dawniej, ale czasem ciężko mi żyć z świadomością, że chcąc nie chcąc jestem jedynaczką.
Niby zamknęłam już ten rozdział, ale jak widać nie do końca. Bo jak można w takim czasie zmienić się o 180°?…

#hGfe4

Mam 19 lat i od dwóch tygodni jestem studentem pielęgniarstwa. Niestety ciążyła nade mną presja rodziny, a dokładniej mamy, która pracuje w tym zawodzie i dostałem się tu raczej z przypadku niż z powołania. Na razie jest w porządku, ale przytłacza mnie ilość zajęć i myśl, że to nie dla mnie i stracę tylko czas. Zastanawiam się na odpuszczeniu w tym roku studiów. Bardzo chciałbym zrobić rok przerwy, żeby pójść do pracy i poprawić maturę. 
Nie ma w moim wyznaniu nic porywającego, ot 19-latek z problemem powołania.
Jeśli jesteście szczęśliwi, a może i nie, z wykonywanej przez was pracy, to podzielcie się w komentarzach swoimi doświadczeniami, może zainspirujecie mnie i pozostałych do zmiany swojego życia ;)

Pozdrawiam serdecznie!

#f2i4j

Kiedy miałem pięć, może sześć lat, bardzo lubiłem bawić z kotami, problem polegał jednak na tym, że koty nie lubiły bawić się ze mną. I pewnego wieczoru, kiedy to cała rodzinka siedziała w kuchni, a ja próbowałem znaleźć sobie zajęcie, zobaczyłem, że za kanapą śpi kotek... Podniosłem tego kota i uradowany pobiegłem przed wszystkimi pochwalić się, że kotek mi nie ucieka z rąk. 
Nie wiem, co było gorsze: to, że nosiłem zdechłego kota czy to, jak rodzice próbowali mi wytłumaczyć, że on nie śpi.
Dodaj anonimowe wyznanie