#96XlI
Ostatnio byłam na imprezie i miałam wielką ochotę pocałować jednego z kolegów. Jak kiedyś, gdy byłam singielką. Wiedziałam jednak z tyłu głowy, że nie mogę, bo mam chłopaka. Nie miałam ochoty na nic więcej, po prostu na całowanie się z innym mężczyzną niż mój chłopak. Dodam, że nic wtedy nie piłam, więc nie można tego zwalić na upicie się.
Chciałabym chodzić na imprezy i móc całować się z chłopakami bez zobowiązań. Jednak jest chłopak... Nie wiem co robić.
Naprawdę nie wiesz? :)) No cóż, osobiście widzę 2 opcje - albo zmieniasz mentalność ze szlaufa na normalną, albo nie i dajesz swojemu facetowi spokój, żeby nie marnował sobie z tobą życia.
Mentalność szlaufa? Nic nie zrobiła, nie zdradziła chłopaka. Po prostu miała ochotę na coś, czego zresztą nie zrobiła. Czyli rozumiem że każdy mężczyzna który obejrzy się na ulicy za dziewczyną to szlauf?
To wciąż nie świadczy o tym, że jest szlaufem. Jest młoda, a gdy weszła w związek, była w wieku, gdy wiele osób potrzebuje jeszcze wolności, wyszalenia się, poznawania ludzi, flirtowania, chodzenia na randki, zabawy - i w takim zachowaniu nie ma nic złego. Być może autorka tego nie doświadczyła i teraz ta ciekawość i potrzeby do niej wracają.
Będzie szlaufem dopiero wtedy, gdy zacznie zdradzać chłopaka. Jeśli z nim zerwie, nawet z takiego powodu, że potrzebuje się wyszaleć, to wciąż będzie to dobre postępowanie.
Ja byłam długo w związku i doszłam w końcu do wniosku, że po prostu to nie dla mnie, tylko z innego powodu niż autorka. Jestem od jakiegoś czasu sama, spełniam swoje marzenia, nie żałuję rozstania.
Nie każdy musi być w związku, serio.
Zgadzam się, ja np nawet nie wchodziłam w związki, bo od dziecka czułam wewnętrznie, że chcę być sama. Mimo wszystko wydaje mi się, że niezdecydowanie Autorki może mocno odbić się na partnerze. Ja rozumiem, niepewność i te sprawy, być może potrzeba wyszalenia się, tak charakterystyczna dla młodości, ale pamiętajmy, że w tym wszystkim jest też drugi człowiek.
Riczkid - opcja numer trzy to pogadac z chlopakiem. Wielu osobom pasowalby otwarty zwiazek.
To niech zostawi normalnego chłopa w spokoju i idzie do takich co to im pasuje, jak np obcy chłop posuwa im kobietę w małżeńskim łożu. Chyba, że on też jest jednym z nich, ale wątpię, bo taki przegryw chyba nie trafia się zbyt często.
@Eureenergie Czemu jesteś taka chamska wobec osób innych od Ciebie?
@JanekSnieg Często na chęci zrobienia czegoś się nie kończy. Oglądanie się za kimś a chęć całowania się z kimś to niezbyt trafne porównanie.
@livanir jestem FACETEM.
@JanekSnieg Jeżeli każdy mężczyzna który obejrzy się na ulicy za dziewczyną chce jednocześnie ów dziewczynę wyruchać (ale zmaga się z myślami "co zrobić, co zrobić ? Mam dziewczynę, ale chcą poruchać kogoś innego") to owszem jest szlaufem.
Druga sprawa "miałam wielką ochotę pocałować jednego z kolegów. Jak kiedyś, gdy byłam singielką" czyli szlauf. Mimo, że nie zdradziła to "mentalność szlaufa" wciąż w niej tkwi.
PrzezSamoH otwarty zwiazek? Znaczy? Ty chyba nie wiesz co to zwiazek...
Rozstań się z nim?
To chyba zbyt banalne dla autorki.
Jak rada "Masz ochotę na czekoladę? Skończ z dietą i opychaj się nią do oporu"...
livanir niezbyt trafne porównanie. Czekolada nie ma uczuć.
A chłopak ma uczucia, więc przy najmniejszym problemie w związku należy się z nim natychmiast rozstawać? W doroslej relacji i takich rzeczach się rozmawia, próbuje znaleźć przyczyny i rozwiązania, a nie ucieka bez słowa wyjasnienia po prawie dwóch latach. To dopiero bolesne dla jego uczuć.
Janek Śnieg a czy ktoś gdzieś napisał że ma uciec bez słowa? Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
@Killbill I własnie dlatego powinniśmy tym bardziej zawalczyć o związek, a nie odpuszczać. Jeden mały kryzys, gdzie ona się stara nie zranić jego uczuć? Rzuć go... W momencie jak to można naprawić.
Serioo, to że ktoś ma flirciarski charakter, lub tak buduje samoocenę nie oznacza, że nie nadaje się do związku. Jest ten trudniejszy, ale nie niemożliwy... tylko czy dlatego powinno się odpuszczać? Bo czasem jest pod górkę? Mi się też tak zdarzyło po 4 latach związku. Mój mężczyzna jak mu powiedziałam bardziej o mnie zawalczył i mi minęło po 3 miesiącach, a dalej jesteśmy razem(już ponad rok).
Ona chyba chce wolności. Ale to nic, krótki zwięzły kij w mrowisko i rozważamy inne opcje
Rady "rozstań się" są moim zdaniem nie na miejscu. Normalne, że będąc w związku tęskni się czasem za bardziej "szalonymi" czasami, zwłaszcza że autorka nie chce uprawiać seksu, tylko spędzać imprezy jak kiedyś, tak jak w gimnazjum się grało w butelkę. Według "obrońców moralności" jak się jest człowiekiem to w ogóle nie powinno się być w zwiazku. Na Twoim miejscu - rozmowa z chłopakiem. Nie mamy wpływu na to czego chcemy, ale możemy kontrolować nasze akcje. Podejdź do tematu delikatnie, powiedz że nie chodzi o erotyczny aspekt. Może coś poradzi, może we dwoje porobicie coś żeby sobie przypomnieć "bardziej szalone" czasy. Może nawet zgodzi się na niewinne pocałunki w szale zabawy. Zależy od chłopaka. Ale trzymanie tego w sobie i obwinianie się za własne pragnienia nie jest zdrowe i może źle się skończyć.
Jakoś nie przekonuje mnie to "pogadaj z nim, może nie ma nic przeciwko"...
"Niewinne pocałunki w szale zabawy"... serio?
Z twojego komentarza wynika, że autorka powinna spytać chłopaka, czy może go od czasu do czasu zdradzać, bo ma takie pragnienie.
Związek nie jest obowiązkiem, więc skoro autorka czuje, że się jeszcze nie wyszalała, nie musi tkwić ze swoim chłopakiem i niespełnionymi pragnieniami.
Jeśli brakuje jej adrenaliny, to może powinna pogadać z chłopakiem, żeby razem zrobili coś szalonego właśnie? Rutyna wkrada się do związku, ale na pewno nie uzasadnia zdrady.
Z drugiej strony, czuła bym się o wiele bardziej skrzywdzona, gdyby partner mi o takich uczuciach NIE powiedział niż gdyby powiedział.
Skoro takie emocje już istnieją - czemu by niby o tym nie porozmawiać? W najgorszym wypadku rzeczywiście sie rozstaną, ale w najlepszym znajdą jakieś dobre rozwiązanie. Na tym polega dorosły związek, że nie kryje się ze wszystkim pokazując swoją najlepszą stronę, tylko razem staracie się rozwiązać problemy. Ja na przykład nie miałabym nic przeciwko, gdyby mój chłopak całował się na imprezie z innymi dziewczynami, jeżeli na tym by poprzestał. Może jej chłopak czuje podobnie?
Nie nie jest normalne, ze teskni sie za puszczaniem na lewo i na prawo. Ja tak nie mialam ani razu, a moj zwiazek trwa juz 6lat. Po prostu moj facet jest zbyt seksowany haha xD
no wyjscia sa 2 albo chlopak zgodzi sie na otwarty zwiazek
albo bedzie sie zastanawial, ile razy juz to zrobila albo kiedy zrobi mimo braku jego zgody
@KrowkaMaja - "Ja tak nie miałam, więc na pewno to nie jest normalne".
No to wyobraź sobie, że nie jesteś wyrocznią normalności. Zresztą 6 lat to nic, równie dobrze można poczuć tęsknotę za wolnością po 20 latach.
To, że mamy różne uczucia i różne potrzeby jest jak najbardziej normalne.
@Raz23babajagapatrzy
@KrowkaMaja Używasz chyba za mocnych słów w odniesieniu do Wyznania.
Może pobawcie się w przebieranki. Jakieś maski, mundurki.
Może akurat ci to wystarczy, że niby to nie twój chłopak, tylko jakiś ssman.
Pogadaj z chłopakiem (niektórych to kręci), jeżeli jednak (jak większość) będzie oburzony to chyba najlepiej będzie się rozstać. Może znajdziesz w kogoś kto akceptuje otwarte związki
Moim zdaniem, kiedy się kogoś kocha to nie ma się ochoty na zabawy z innymi. Mówię to na swoim przykładzie, kiedyś byłam imprezowiczką, uwielbiałam podrywać facetów, filtrować itp (chociaż nigdy nie chodziłam z nimi do łóżka, jakieś tam zasady miałam), bardzo szybko mi się nudziły znajomości. A potem poznałam mojego faceta. Znamy się 5 lat, razem jesteśmy od 3 i od tego czasu nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło by coś zrobić z kimś innym, bo zwyczajnie nikt mnie nie zafascynował, nikt mnie nie urzekł tak jak on. A skoro najlepsze mam na codzień w domu to po co szukać czegoś innego.
Ale nie krytykuję autorki, po prostu chciałam wyrazić swoje zdanie, że ten chłopak to może jednak nie to, że nie jest to miłość
Miłość to trochę bardziej złożony temat. Uczucie "miłości" to reakcja naszego mózgu na kumulujące się emocje i odczucia, takie jak przywiązanie, szczęście, spełnienie, komfort przy drugiej osobie, zaufanie i wiele innych. To nie jest emocja sama w sobie, która nie mogłaby wejść w kolidację z innymi emocjami względem drugiego człowieka.
To, że spotykamy kogoś ciekawego i atrakcyjnego, a nasz mózg nam o tym daje znać, nie świadczy, że nagle przestaniemy kochać drugiego człowieka, a to, że Ty nigdy nikogo takiego nie spotkałaś, nie znaczy, że tylko Ty naprawdę kochasz swojego faceta.
Otwarty związek
Do otwartego związku potrzeba 2 osoby, które czują potrzebę dymania innych ludzi. Jeżeli ktoś się godzi, żeby partner sobie ruchał innych, ale sam dotrzymuje wierności to mówimy tu o ogromnym przegrywie.
Dla mnie całowanie sie to nie zdrada. Ludzie różnie to interpretują. Pogadaj z chłopakiem, może nie ma nic przeciwko.
No tak bo lizanie się z przypadkowymi osobami nie jest zdradą...
Wspomniała, że dla niej nie jest zdradą. Dla mnie też by nie było - matko, to impreza, nic za tym dalej nie idzie. Trzeba mieć minimum dystansu
Minimum dystansu do lizania się z innymi ludźmi. xD
No nie wiem...
Dystansu w sensie - ja bym tak nie chciała, ale może inni ludzie myślą inaczej.
Jaki ból dupy ludzi, którym w głowach się nie mieści, że ktoś może chcieć inaczej niż oni :D Bo przecież jak to tak? :D
Najlepsze jest to, że największy ból dupy mają osoby których g. powinno to obchodzić podczas gdy najbardziej zainteresowane tematem mają to gdzieś :D
Dla jednych całowanie to nie zdrada, dla drugich lodzik to nie zdrada, a dla trzecich seks z prostytytką to nie zdrada. Nie ironizuję, naprawdę rozumiem, że można mieć takie podejście, ale jeśli jest się w związku i dla partnera takie zachowania są zdradą, to trzeba to uszanować i tego nie robić, bo w końcu ta zdrada, czy też jej brak, dotyczy partnerów, a nie nas samych.
Dla mnie całowanie jest na tyle intymną czynnością, że nie wyobrażam sobie robić tego z kimś, do kogo nic nie czuję, a więc dla mnie to jest zdrada.
@kariwitch00 Ja też nie. To jest obrzydliwe.
To w takim razie w gumce to też nie zdrada? Sodoma i Gomora. Jakie Wy wartości swoim dzieciom przekażecie, i kto Wam przekazał takie jakie wyznajecie?
22 lata czy może 12?
Wszystko zależy od twojej własnej moralności i zasad którymi się kierujesz. Nie patrz przez pryzmat społcznych wartości. Jezeli jednak się zdecydujesz weź pod uwagę, że nie będzie aprobaty.
Nie patrz tez ze krzywdzisz bliska Ci osobę?!