#ouLGh

Nauczyłam kiedyś mojego psa podawać łapę. Na początku wyglądało to słodko; piesek pokazywał tę sztuczkę, a w zamian dostawał ode mnie nagrodę.

Teraz wydaje mi się, że trochę jednak przesadziłam. Nie chodzi tylko o to, że pies za każdym razem, gdy chce coś dostać, kładzie brudną łapę na moje spodnie.

Dzisiaj podał łapę obcemu psu, który na niego szczekał.

#LSiP4

Mój syn jako dzieciak był bardzo łasy na słodycze. Chcąc ograniczyć ich spożywanie i uniknąć przy tym zbędnych dram, wmawiałam mu, że jego ulubione cukierki NIMM 2 mają taką nazwę, bo można zjeść tylko dwa cukierki dziennie, gdyż mają witaminy (tak je reklamowali) i to działa jak leki. Wierzył w to wiele lat i był bardzo niezadowolony, gdy odkrył prawdę.
No cóż, przynajmniej uchroniłam go przed próchnicą.

#Omtkn

Nie lubię psów. Nie robię im krzywdy, ale zdecydowanie wolę, kiedy są dalej ode mnie. Najlepsze, że w moim domu zawsze były psy, które lubiłam, ale gdy burek sąsiada, który wiecznie biegał za bramą po polach, raz rzucił mi się do kostek, jak wracałam ze szkoły i pogryzł mnie do krwi, moja sympatia do tych zwierząt zgasła i nie powstała. Nie ufam tym zwierzętom do tego stopnia, że jak widzę, kiedy ktoś prowadzi psa na smyczy, to ja przechodzę na drugą stronę ulicy, bo się boję, że z tej smyczy się zerwie. Znajomym, którzy psy mają mówię, że mam alergię. Nauczyłam się nawet udawać przekonujące kichnięcia, kiedy ktoś na spotkanie towarzyskie przyjdzie z pupilem. Czemu nie powiem wprost o mojej traumie? Cóż, tak jak ludziom z depresją nie mówi się „inni mają gorzej”, tak komuś z psią traumą nie mówi się „ale mój Pimpuś nie gryzie” albo „ale jakbyś miała swojego, toby przeszło, to takie miłe, futrzane dzieci”. Słyszałam te teksty i podobne milion razy. Nie pomagają.

#HqK36

Minęło kilka lat od tego zdarzenia, ale wciąż mnie ściska, jak sobie o tym pomyślę, teraz już ze śmiechu ;)

Wybrałam się kiedyś ze znajomymi na miasto, w samym centrum poczułam, że naprawdę muszę szybko siku, rozejrzałam się i... jest! TOI TOI!
Wchodzę, robię siku, prostuję się, F*CK! Nie ma papieru! Torebka została ze znajomymi, którzy czekali na mnie pod tą budką. Stanęłam tyłem do drzwi i szukam po kieszeniach spodni choćby kawałka chusteczki, coś jest! Oparłam się o drzwi i JEB! Wyleciałam z gołą pupą na chodnik! Teatralnie wyleciałam jak z procy, ludzie wokół i moi znajomi przez sekundę zdębieli, żeby potem pokładać się ze śmiechu.

Ech... że też ja przez wszystko, co mnie spotkało, nie zamknęłam się jeszcze w sobie :)

#dzYL9

Nienawidzę zapachu starych ludzi. Zbiera mi się na wymioty, gdy tylko go poczuję. Czasami muszę wysiąść z autobusu, gdy nie ma innej opcji „ucieczki”. Bardzo obrzydza mnie też, jak ciamkają protezami w buzi. Nie wiem też, czy tylko ja mam takie super szczęście, ale często taka starsza osoba ma ohydny mokry kaszel i chara co chwilę.

Wiem, jestem straszna, bez serca, ale co zrobić...

#cdcda

Pracowałem kiedyś w magazynie, gdzie zatrudniłem się 1 grudnia, a urodziny mam w mikołajki. Drugiego bądź trzeciego dnia pracy przyszedł chłopak z kartką i mówi, że zbiera pieniądze na prezent dla Mikołaja, bo zbliżają się jego urodziny. Myślę sobie, że spoko firma, ledwie się zatrudniłem, a już prezent chcą mi kupić.
6 grudnia nadszedł, wołają mnie do biura, przygotowuję sobie w głowie podziękowania. Po czym się okazało, że mój ówczesny kierownik nie dość, że ma takie samo imię, to jeszcze urodził się w mikołajki...
I tak co roku, przez 6 lat.
Nikt do tej pory nie ogarnął, że też mam urodziny, nawet mój szwagier, z którym pracowałem. Kiepsko tak stać i śpiewać, kiedy nikt nie śpiewa tobie.

PS Wikary, to o Tobie, jeśli czytasz😁

#5Oxrp

Krótka historia o tym, że miłość owszem, jest cudowna, ale przede wszystkim najważniejszy jest szacunek.
Kobiety są silne, to prawda. Mówi się, że dużo wytrzymają, cierpienie „uszlachetnia” itd. W końcu jak kogoś poznajemy, to nikt nie ma napisane na czole „mam problemy z emocjami/agresją”.
Ja skończony magister, on prawie 10 lat starszy. Na początku było naprawdę dobrze. Po czasie wyszło, że lubi piwo. OK, niech lubi. Wszystko w rozsądnych ilościach jest dla ludzi. Ja lubię wino od czasu do czasu, i co? :)
Potem się okazało, że parę lat zanim mnie poznał, co drugi weekend spędzał w klubach z kumplami. OK. Jazda autem po alko? OK. Picie z kumplami aż do odcięcia i kac następnego dnia? OK. W końcu „był kawalerem”, to musiał jakoś spędzać weekendy. Jak się o tym dowiedziałam, poleciłam wizytę u terapeuty, w końcu musi być jakieś podłoże chęci zmiany stanu świadomości. Poszedł. Okazało się, że wszystko OK.
Minęło pół roku spokoju, naprawdę było dobrze. I nagle ni stąd, ni zowąd: obrażanie przy kasjerce w sklepie, zazdrość o mężczyzn wokół, notoryczne krzyczenie po kierowcach i przeklinanie bez powodu w trakcie jazdy autem, przeklinanie po ludziach z yt (czasami oglądałam różne kanały) i HIT: obgadywanie mnie z tymi imprezowymi kumplami z czasów kawalerskich i pretensje, że ich „unikam”. Hmmm, ciekawe dlaczego.

Drogie kobietki. Chore emocje mężczyzn to ich chore emocje.
Ja wytrzymałam w tym chorym układzie ponad rok, dając szansę i myśląc, że to wina stresu. Nie. Jest szereg wielu zaburzeń psychicznych i osobowości, za które nie musicie brać odpowiedzialności. Życie jest piękne, jest jedno, zwłaszcza jak planujecie założyć rodzinę, to nie ma przebacz. Dobry mąż to skarb i warto odpuścić „wielką miłość” i podarować sobie święty spokój.

Dodam, że to nie był typ łobuza. Zwykły facet ze wsi, wychowany w pełnej rodzinie. Jego problemy z głową wyszły po drodze.
Dodaj anonimowe wyznanie